Ceny miedzi rosną, ale huty borykają się z problemami, ponieważ opłaty za przetwarzanie spadają do rekordowo niskiego poziomu

Economies.com
2026-06-26 14:41 UTC

Mimo że ceny miedzi utrzymują się w pobliżu rekordowych poziomów, wartość tego metalu dla hut miedzi gwałtownie spadła w wyniku bezprecedensowego załamania się kosztów przeróbki i rafinacji rudy.

Firmy przetwarzające wydobywane koncentraty miedzi na metal rafinowany coraz częściej polegają na produktach ubocznych powstających w etapie przetwarzania, aby utrzymać rentowność.

Produkty wtórne, takie jak złoto, srebro i kwas siarkowy, stały się niemal tak samo ważne jak sama miedź w określaniu rentowności tradycyjnych hut.

Ta nietypowa sytuacja wynika z szybkiego rozwoju chińskich mocy wydobywczych miedzi, który znacznie przewyższył zdolność światowych kopalń do dostarczania odpowiedniej ilości surowca.

Ta nierównowaga prawdopodobnie nie zniknie w najbliższym czasie. Produkcja w kopalniach pozostaje ograniczona, a pomimo dyskusji o cięciach w chińskich hutach, produkcja miedzi rafinowanej w tym kraju nadal rośnie.

Zmiana ta niesie ze sobą poważne konsekwencje dla rynku koncentratu miedzi i przyszłej struktury światowej produkcji miedzi.

Ujemne opłaty za przetwarzanie zmieniają ekonomikę hut

Roczne opłaty referencyjne za przetwarzanie i rafinację miedzi (TC/RC) spadły z 80 dolarów za tonę metryczną i 8 centów za funt w 2024 r. do 21,25 dolarów za tonę i 2,125 centów za funt w 2025 r.

W tym roku opłaty referencyjne spadły praktycznie do zera.

Opłaty za miejscowe przetwarzanie pozostają ujemne od kilku miesięcy, co oznacza, że huty w rzeczywistości płacą firmom górniczym za prawo do przetwarzania koncentratów miedzi.

W rezultacie, główne dane dotyczące TC/RC stają się coraz mniej istotne. Teraz najważniejsza jest wartość przypisywana metalom szlachetnym zawartym w koncentratach, a także siarce, którą można wydobyć i przetworzyć na kwas siarkowy.

Rosnące ceny złota i srebra pomogły zrekompensować utratę kluczowego źródła dochodu dla hut.

Kwas siarkowy zapewnił jeszcze większe wsparcie, czemu sprzyjały zakłócenia w dostawach z Zatoki Perskiej spowodowane wojną z Iranem i zamknięciem Cieśniny Ormuz.

W rzeczywistości niektóre chińskie huty miedzi zaczęły przetwarzać większe ilości pirytu, powszechnie nazywanego „złotem głupców”, po prostu ze względu na wyższą zawartość siarki.

Firma konsultingowa CRU szacuje, że w 2018 r. opłaty za oczyszczanie stanowiły 39% całkowitych przychodów huty.

Jednak do ubiegłego roku największy udział w przychodach miały zyski z „wolnych metali” i ulgi z tytułu produktów ubocznych, zwłaszcza siarki. Te pierwsze stanowiły około 50–53% przychodów, a te drugie około 25–27%.

„Wolny metal” oznacza różnicę pomiędzy zawartością płatnego metalu w surowcu a rzeczywistą wydajnością odzysku miedzi i innych metali, jaką może osiągnąć huta.

Czy era corocznych cen referencyjnych dobiegła końca?

Jednym z najbardziej uderzających aspektów transformacji w przemyśle wytopu miedzi jest to, jak szybko ona nastąpiła.

Zmiana ta odzwierciedla zarówno tempo, jak i skalę rozwoju chińskich mocy przetwórstwa miedzi.

Produkcja miedzi rafinowanej w Chinach wzrosła o 8% rok do roku i w roku 2025 wyniesie 14,72 mln ton metrycznych.

Dla porównania, według International Copper Study Group, światowa produkcja górnicza wzrosła zaledwie o 1%.

Chiński Zespół ds. Zakupów Miedzi w Hutach (CSPT), w którego skład wchodzą najwięksi producenci w kraju, zgodził się w listopadzie na obniżenie produkcji o 10% w tym roku, aby powstrzymać spadek opłat za przetwarzanie.

Jednakże, według chińskiego Narodowego Biura Statystycznego, rzeczywista produkcja wzrosła o 7,4% w ujęciu rocznym między styczniem a kwietniem 2026 r.

Szybka transformacja rynku koncentratu miedzi skłania uczestników do ponownego rozważenia zasadności stosowania przez branżę corocznych umów referencyjnych w zakresie ustalania cen.

Według lokalnego dostawcy danych Shanghai Metals Market, chilijska spółka górnicza Antofagasta zaproponowała przejście na ceny indeksowe spot podczas półrocznych negocjacji z chińskimi hutami.

CSPT, które niedawno pozyskało nowych członków, aby wzmocnić swoją pozycję przetargową, prawdopodobnie sprzeciwi się temu posunięciu. Jednak bez znaczących cięć produkcji w Chinach, różnica między rocznymi cenami referencyjnymi a rzeczywistymi warunkami rynkowymi prawdopodobnie jeszcze się pogłębi.

Przetrwanie najsilniejszych w globalnym przemyśle hutniczym

Kluczowym pytaniem jest teraz, czy ten nowy model finansowania hut będzie mógł pozostać zrównoważony w perspektywie średnioterminowej.

W przypadku hut wyposażonych w nowoczesną technologię, zdolnych do osiągania wysokich wskaźników odzysku metali szlachetnych i wspieranych przez niezawodne kanały sprzedaży kwasu siarkowego, model ten może pozostać opłacalny.

CRU zauważyło, że „spadek opłat za przetwarzanie i rafinację jest bolesny na papierze, ale w praktyce możliwy do opanowania” w przypadku takich placówek.

Firma konsultingowa ostrzegła jednak, że „o wiele gorsze perspektywy mają huty ze starzejącą się infrastrukturą, wysokimi kosztami stałymi lub niekorzystnymi warunkami geograficznymi utrudniającymi sprzedaż kwasu siarkowego”.

Placówki te są w dalszym ciągu znacznie bardziej zależne od opłat za leczenie, ponieważ brakuje im przewagi konkurencyjnej, jaką mają nowsze placówki.

Wiele z tych hut mieści się poza Chinami, co stwarza dodatkowe zagrożenie dla segmentu zachodniego łańcucha dostaw miedzi, który i tak jest już pod presją.

Firma Glencore objęła już swoją hutę na Filipinach statusem zakładu konserwacyjnego, natomiast do utrzymania działalności swoich australijskich zakładów hutniczych zobowiązała się dopiero po zabezpieczeniu pakietu ratunkowego o wartości 600 milionów dolarów australijskich (równowartość około 395 milionów dolarów amerykańskich) od rządów federalnego i stanowego.

Tymczasem w 2025 roku na Chiny przypadać będzie około połowy światowej produkcji miedzi rafinowanej, w porównaniu z zaledwie 15% w 2005 roku. Oczekuje się, że w tym roku Chiny jeszcze bardziej zwiększą swój udział w rynku.

Chińscy hutnicy zdają się być w pełni świadomi, że biorą udział w bitwie, w której przetrwają tylko najsilniejsi.

Wyzwaniem dla Zachodu jest to, że jego przemysł hutniczy może stać się jedną z największych ofiar zaciętej konkurencji Chin o surowce i źródła przychodów na rynku koncentratów, na którym wciąż brakuje podaży.

Bitcoin spada poniżej 60 000 dolarów po raz pierwszy od końca 2024 roku

Economies.com
2026-06-26 14:06 UTC

Cena bitcoina spadła poniżej 60 000 dolarów po raz pierwszy od końca 2024 roku, wywołując nową falę obaw wśród inwestorów kryptowalutowych na całym świecie.

24 czerwca 2026 r. największa na świecie kryptowaluta pod względem kapitalizacji rynkowej spadła do około 59 100 USD, po czym odzyskała niewielką część strat.

Dla porównania, w październiku 2025 r. cena Bitcoina osiągnęła swój rekordowy poziom 126 272 dolarów, co oznacza, że obecna cena oznacza spadek o ponad 50% w stosunku do tamtego szczytu.

Wyprzedaż nie była spowodowana jednym czynnikiem. Wynikała raczej z połączenia presji ekonomicznej i specyficznej dla kryptowalut, które zbiegły się w tym samym czasie. Niniejszy raport analizuje kluczowe czynniki stojące za spadkiem wartości Bitcoina, techniczne znaczenie poziomu 60 000 dolarów oraz to, co powinni wiedzieć inwestorzy w Wielkiej Brytanii.

Co spowodowało załamanie ceny Bitcoina?

Spadek wartości bitcoina poniżej 60 000 dolarów był spowodowany połączeniem szerszych czynników ekonomicznych i zmian na rynku kryptowalut, które nasiliły presję sprzedaży.

Rotacja akcji powiązanych ze sztuczną inteligencją

Bezpośrednim katalizatorem była gwałtowna dwudniowa wyprzedaż akcji spółek zajmujących się półprzewodnikami i sztuczną inteligencją.

Kiedy inwestorzy zmniejszają ekspozycję na ryzyko, zazwyczaj w pierwszej kolejności sprzedają swoje najbardziej spekulacyjne aktywa, a Bitcoin jest często uważany za jeden z nich.

Gdy inwestorzy instytucjonalni zaczęli czerpać płynność z transakcji związanych ze sztuczną inteligencją, Bitcoin stał się częścią szerszej fali sprzedaży.

Rekordowe odpływy z ETF-ów opartych na Bitcoinie

Fundusze ETF oparte na bitcoinie, które umożliwiają inwestorom uzyskanie ekspozycji na kryptowalutę bez jej bezpośredniego posiadania, odnotowały odpływ środków w wysokości około 469 milionów dolarów tylko 24 czerwca 2026 r.

Około 239 milionów dolarów z tych wypłat przypadło funduszowi IBIT firmy BlackRock.

W ciągu ostatniego miesiąca całkowity odpływ netto z funduszy ETF opartych na Bitcoinie wyniósł około 6,4 miliarda dolarów.

Kiedy inwestorzy wykupują jednostki uczestnictwa ETF, emitenci często muszą sprzedać odpowiadające im zasoby Bitcoinów, aby zrealizować zlecenia wykupu, co automatycznie wywołuje presję sprzedaży niezależnie od poziomu cen rynkowych.

Obawy dotyczące opóźnień w uchwaleniu amerykańskiej ustawy CLARITY

Nastroje inwestorów pogorszyły się również pod wpływem doniesień sugerujących, że wejście w życie amerykańskiej ustawy CLARITY Act, długo oczekiwanych ram regulacyjnych dla sektora kryptowalut, może ulec opóźnieniu.

Niepewność regulacyjna historycznie wpływała na cenę Bitcoina, ponieważ inwestorzy instytucjonalni zazwyczaj wymagają jaśniejszych zasad, zanim zaangażują znaczną część kapitału na rynku.

Sprzedaż przez długoterminowych posiadaczy Bitcoinów

Analiza Compass Point Research wskazuje na wzrost aktywności sprzedażowej wśród długoterminowych posiadaczy Bitcoinów, definiowanych jako inwestorzy, którzy posiadają kryptowalutę od sześciu miesięcy lub dłużej.

Firma opisała ten schemat jako „typowy znak kapitulacji rynku w końcowej fazie cyklu”.

Ten rodzaj sprzedaży często poprzedza osiągnięcie przez rynek dołka, choć w krótkiej perspektywie może również przyspieszyć presję spadkową.

Ropa naftowa zmierza w kierunku dużych tygodniowych strat, tankowce opuszczają Cieśninę Ormuz

Economies.com
2026-06-26 12:13 UTC

Ceny ropy naftowej spadły w piątek o ponad 3% i zmierzały ku dużym tygodniowym spadkom, ponieważ obawy dotyczące dostaw nadal maleją, a kolejne unieruchomione tankowce opuszczają Cieśninę Ormuz, mimo że w czwartek w pobliżu Omanu doszło do zderzenia statku towarowego.

Kontrakty terminowe na ropę Brent spadły o 2,61 USD, czyli 3,47%, do 72,65 USD za baryłkę o godz. 10:37 GMT. Kontrakty terminowe na amerykańską ropę West Texas Intermediate spadły o 2,46 USD, czyli 3,42%, do 69,46 USD za baryłkę.

Ropa Brent zmierzała w kierunku tygodniowego spadku o ok. 9,8%, podczas gdy cena ropy WTI była o ok. 9,3% niższa niż zamknięcie w ubiegły czwartek, przed zamknięciem rynków z powodu piątkowego święta państwowego.

„Na rynku nadal dominuje pogląd, że wkrótce prawdopodobnie pojawi się nadwyżka podaży ropy naftowej” – powiedział Tamas Varga, analityk PVM.

Dane dotyczące przewozów ropy naftowej opublikowane przez London Stock Exchange pokazały, że saudyjski gigant naftowy Saudi Aramco wznowił w piątek załadunek ropy naftowej w swoim terminalu Ras Tanura w Zatoce Perskiej po prawie czteromiesięcznej przerwie.

Dane pokazały, że dwa bardzo duże tankowce do przewozu ropy naftowej (VLCC), każdy zdolny do załadunku do dwóch milionów baryłek, rozpoczęły przyjmowanie towarów z terminalu, podczas gdy w pobliżu czekał kolejny tankowiec.

Obawy o dostawy słabną pomimo napięć w Cieśninie Ormuz

„Na rynku obserwuje się powszechną wyprzedaż, ponieważ inwestorzy reagują na rosnące wypływy ropy naftowej z Cieśniny Ormuz, podczas gdy popyt na ropę naftową w Chinach nie wykazał jeszcze żadnego znaczącego wzrostu” – powiedziała June Goh, starsza analityczka rynku ropy naftowej w Sparta Commodities.

Dwa wskaźniki cen ropy naftowej wzrosły w czwartek o ponad 2% po tym, jak statek towarowy został trafiony niezidentyfikowanym pociskiem w pobliżu Omanu, co skłoniło agencję żeglugową ONZ do zawieszenia programu dobrowolnej ewakuacji.

Dwóch amerykańskich urzędników poinformowało agencję Reuters, że Iran ostrzelał statek, gdy ten próbował przepłynąć przez Cieśninę Ormuz. Władze Iranu stwierdziły tymczasem, że nie można zagwarantować bezpieczeństwa statków poruszających się poza wyznaczonymi szlakami w cieśninie.

Dane opublikowane w czwartek pokazują, że transport ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz wzrósł w tym tygodniu do najwyższego poziomu od wybuchu konfliktu amerykańsko-izraelsko-irańskiego w lutym. Przyczyniło się do tego porozumienie o zawieszeniu broni, które ponownie otworzyło ten szlak wodny. Mimo to całkowity ruch jest nadal znacznie niższy niż średnie dzienne wartości sprzed wojny.

„Jeśli w nadchodzącym tygodniu wolumeny tranzytu nie wzrosną, prawdopodobnie wzrośnie sceptycyzm rynku, co może doprowadzić do kolejnego wzrostu cen ropy” – stwierdzili w piątek analitycy Commerzbanku.

Jak podała w piątek rosyjska państwowa agencja prasowa TASS, władze rosyjskie rozważają wprowadzenie zakazu eksportu oleju napędowego na kilka miesięcy.

Rosja jest jednym z największych eksporterów oleju napędowego na świecie, ale kraj ten musiał się zmierzyć z zakłóceniami w dostawach paliwa na skutek fali ukraińskich ataków dronów na rafinerie ropy naftowej i inną infrastrukturę energetyczną w całym kraju.

Dolar traci na wartości, ponieważ rynki obserwują ryzyko japońskiej interwencji mającej na celu wsparcie jena

Economies.com
2026-06-26 11:44 UTC

Dolar amerykański osłabił się w piątek względem większości głównych walut, gdyż oczekiwania na kolejne podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną nieco osłabły po opublikowaniu najnowszych danych ekonomicznych i obniżeniu cen ropy naftowej. Pozwoliło to japońskiemu jenowi, który nadal znajduje się w strefie mogącej wywołać oficjalną interwencję, odzyskać nieco siły.

Pomimo spadku dolar utrzymał kurs na koniec tygodnia i nadal zmierzał w kierunku najsilniejszego miesięcznego wzrostu od lipca 2025 r., ze wzrostem o nieco ponad 2,3%.

Dane opublikowane w czwartek pokazały, że jeden z kluczowych wskaźników inflacji w USA był zgodny z oczekiwaniami ekonomistów. Jednocześnie ceny ropy spadły w piątek o ponad 3%, co pomogło schłodzić rynkowe oczekiwania na dalsze podwyżki stóp procentowych.

Oczekuje się, że sprzedaż dolara pozostanie na razie ograniczona, ponieważ inwestorzy nadal koncentrują się na różnicach stóp procentowych między głównymi gospodarkami. Inwestorzy nadal oczekują podwyżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną, biorąc pod uwagę siłę gospodarki USA, a niższe ceny energii osłabiły oczekiwania co do krótkoterminowych zmian w polityce monetarnej instytucji takich jak Europejski Bank Centralny.

„Widzieliśmy pewną realizację zysków, być może związaną z przepływami na koniec miesiąca, ale myślę, że obecna tendencja wzrostowa dolara może mieć nieco dłuższy zasięg” – powiedział Nick Kennedy, strateg walutowy w Lloyds Bank w Londynie.

„Ogólnie rzecz biorąc, różnice w stopach procentowych po raz kolejny napędzają ruchy na rynku” – dodał.

Indeks dolara amerykańskiego, który mierzy wartość amerykańskiej waluty w stosunku do koszyka sześciu głównych walut, spadł o 0,3% do poziomu 101,19 po nabraniu rozpędu podczas sesji europejskiej w Londynie.

Indeks nieznacznie spadł już z ponad rocznego maksimum osiągniętego na początku tego tygodnia.

Euro wzrosło o około jedną trzecią procenta do 1,13321 dolara, podczas gdy funt szterling zyskał 0,25% do 1,3219 dolara.

Amerykańskie rynki pieniężne w pełni uwzględniają podwyżkę stóp procentowych Rezerwy Federalnej o 25 punktów bazowych do końca roku.

Jen japoński pozostaje w strefie zagrożenia w związku z obawami o interwencję

Kurs jena japońskiego wzrósł o 0,1% w stosunku do dolara, osiągając 161,60 jenów za dolara, po tym jak w czwartek osłabił się do najniższego poziomu od dwóch lat, wynoszącego 161,95 jenów. Przekroczenie poziomu 161,96 jenów oznaczałoby, że japońska waluta znalazłaby się na najniższym poziomie od 1986 roku.

Wielu uczestników rynku uważa, że przekroczenie poziomu 160 jenów za dolara to dla japońskich władz moment, w którym mogą one przełamać barierę i spowodować interwencję na rynku walutowym.

Kilka banków pospiesznie zrewidowało swoje prognozy dotyczące terminu kolejnej podwyżki stóp procentowych Banku Japonii po tym, jak dane opublikowane w piątek pokazały, że inflacja bazowa w Tokio wzrosła w czerwcu, co dodatkowo wsparło jena.

Kamal Sharma, szef strategii walutowej G10 w Bank of America, powiedział, że istnieją racjonalne argumenty wyjaśniające, dlaczego władze japońskie do tej pory nie interweniowały.

„Jen nie jest walutą, która doświadcza najpoważniejszych wahań. Według standardów G10 nie zaobserwowaliśmy szczególnie gwałtownych ani nadmiernych wahań związanych konkretnie z jenem” – powiedział Sharma.

Dodał: „Rynek jest nastawiony na krótkoterminową pozycję jena, ale tempo zmian może jeszcze nie uzasadniać interwencji”.

Para USD/JPY wzrosła w tym tygodniu jedynie o 0,17%.

Na innych rynkach walutowych dolar australijski osłabił się o 0,14% do 0,6901 USD.

Tymczasem cena Bitcoina wzrosła o 0,2% do 59 481 dolarów, niwelując wcześniejsze zyski po spadku na początku tego tygodnia do najniższego poziomu od września 2024 r.