Analitycy rynku twierdzą, że ceny kukurydzy i soi na giełdzie Chicago Board of Trade spadły w czwartek ponownie, osiągając najniższe poziomy od wielu miesięcy, ponieważ sprzyjające warunki pogodowe w regionach uprawowych USA w dalszym ciągu wywierają presję na sprzedaż.
Ceny pszenicy również nieznacznie spadły, gdyż lepsze opady deszczu na amerykańskich równinach i początek sezonu żniw zwiększyły presję na podaż.
Najaktywniejszy kontrakt na kukurydzę CBOT spadł o 1,1% do 4,26¾ dolara za buszel o godz. 10:57 GMT, osiągając najniższy poziom od 20 lutego drugą sesję z rzędu.
Soja potaniała o 0,6% do 11,47½ dolara za buszel, osiągając najniższy poziom od 8 kwietnia, podczas gdy cena pszenicy spadła o 0,1% do 5,86½ dolara za buszel, osiągając najniższy poziom od 14 kwietnia. Wszystkie trzy kontrakty zmierzały ku piątemu z rzędu dziennemu spadkowi.
Andriej Sizow, szef firmy konsultingowej SovEcon zajmującej się rolnictwem, stwierdził, że ogólnie korzystne oczekiwania dotyczące amerykańskich zbiorów kukurydzy i soi zachęciły fundusze inwestycyjne do zwiększenia aktywności sprzedażowej po zawarciu na początku tego roku ogromnych długich pozycji w głównych uprawach. Pozycje te zbliżyły się do rekordowych poziomów.
Sizov dodał, że „chińskie milczenie” w kwestii zakupów amerykańskich plonów wpływa również na ceny od strony popytu.
Waszyngton ogłosił wcześniej, że Pekin zobowiązał się podczas szczytu w połowie maja do zakupu amerykańskich produktów rolnych o wartości 17 miliardów dolarów rocznie, oprócz wcześniejszego zobowiązania do importu soi. Chiny potwierdziły, że zgodziły się na rozszerzenie handlu produktami rolnymi, ale nie podały żadnych dodatkowych szczegółów.
Uczestnicy rynku oczekują na cotygodniowy raport Departamentu Rolnictwa USA dotyczący sprzedaży eksportowej, który zostanie opublikowany w czwartek, aby uzyskać nowe wskazówki dotyczące trendów popytu.
Inwestorzy monitorują również odkrycie nowego przypadku zarażenia ślimakiem nowozelandzkim – pasożytem mięsożernym – u cielęcia w Teksasie. Zdarzenie to może mieć wpływ na stado bydła w USA, a w konsekwencji na popyt na paszę.
Tymczasem niższe ceny ropy naftowej w czwartek, będące następstwem porozumienia o zawieszeniu broni między Izraelem a Libanem i odnowionymi nadziejami na szersze porozumienie pokojowe na Bliskim Wschodzie, pozbawiły wsparcia jedno ze źródeł upraw, takich jak kukurydza i olej sojowy, wykorzystywane w produkcji biopaliw.
Jednak w ostatnich tygodniach rynki zbóż stały się mniej wrażliwe na wahania cen energii, ponieważ czynniki związane z sezonowością podaży plonów ponownie stały się dominującym czynnikiem napędzającym rynek.
Na rynku pszenicy uwaga nadal skupiała się na dużych światowych dostawach, gdyż rozpoczęły się zbiory pszenicy ozimej w USA, a oczekiwania dotyczące produkcji w Rosji, największym eksporterze pszenicy na świecie, nadal się poprawiają.
Wydaje się to nieco zagadkowe dla rynków energetycznych: ceny ropy naftowej nie osiągnęły jeszcze rekordowego poziomu, mimo że wielu uważa, że doszło do najpoważniejszych zakłóceń w dostawach w historii rynku.
Dzieje się tak głównie dlatego, że inwestorzy wciąż liczą na stosunkowo szybkie rozwiązanie kryzysu w Cieśninie Ormuz, mimo że trwa on już ponad trzy miesiące. Globalne zapasy ropy naftowej również zapewniły tymczasowy bufor chroniący przed szokiem, podczas gdy Chiny, największy importer ropy naftowej na świecie, w dużej mierze wycofały się z rynku spot. Co najważniejsze, spadek popytu przyspiesza, ponieważ wysokie ceny zmuszają konsumentów do ograniczenia konsumpcji.
Oprócz obecnych zakłóceń w dostawach i sprzecznych sygnałów napływających z konfliktu na Bliskim Wschodzie, analitycy coraz bardziej koncentrują się na tym, jak duża część popytu może zostać trwale utracona nawet po zakończeniu kryzysu.
Zapasy amortyzują szok – na razie
Globalny rynek ropy naftowej wszedł w konflikt z Iranem z nadwyżką podaży, co pomogło ograniczyć presję na wzrost cen, pomimo że wojna trwa już czwarty miesiąc. Jednak globalne zapasy ropy poza Chinami wyczerpują się w rekordowym tempie, co sugeruje, że bufor bezpieczeństwa rynku szybko się kurczy, a pełny wpływ utraconych dostaw może wkrótce stać się widoczny.
Według danych Kpler, w samych Chinach zgromadzono w ciągu ostatniego roku ponad 1,2 miliarda baryłek zapasów strategicznych i komercyjnych, podczas gdy reszta świata doświadczyła przyspieszonego zmniejszania zapasów.
Na początku maja globalne zapasy ropy naftowej były wyczerpywane w tempie około 1,5 miliona baryłek dziennie. Tempo to wzrosło obecnie do prawie 1,7 miliona baryłek dziennie, co wskazuje na rosnącą presję podaży.
Wraz ze spadkiem zapasów i wzrostem cen ropy powyżej 100 dolarów za baryłkę, konsumenci zaczęli ograniczać popyt. W całej Azji rządy i konsumenci zareagowali na wyższe ceny paliw, wprowadzając środki takie jak krótszy tydzień pracy i rozszerzenie możliwości pracy zdalnej dla pracowników sektora publicznego.
Trend ten nie ogranicza się tylko do Azji. Konsumenci w Europie i Stanach Zjednoczonych również zaczęli ograniczać zużycie paliwa i podróże lotnicze, ponieważ ceny benzyny i biletów lotniczych rosną.
Według Patricka De Haana, szefa działu analiz naftowych w GasBuddy, skumulowane koszty benzyny ponoszone przez konsumentów w Stanach Zjednoczonych od początku kampanii przeciwko Iranowi 1 marca wzrosły o około 40 miliardów dolarów. Dodał, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy Amerykanie płacili za benzynę od 400 do 600 milionów dolarów więcej dziennie.
De Haan zauważył również, że amerykańskie Strategiczne Rezerwy Ropy Naftowej są o mniej niż dziesięć dni od spadku do najniższego poziomu od sierpnia 1983 r. – poziomu nieobserwowanego od czasu, gdy rezerwy zaczęto uzupełniać w 1977 r.
Niszczenie popytu nabiera tempa
Wraz ze wzrostem kosztów konsumenci zmieniają swoje nawyki związane z wydatkami na paliwo. Zazwyczaj spadające zapasy prowadziłyby do znacznie większych wzrostów cen ropy.
Jednakże skala zniszczenia popytu okazała się dotychczas na tyle duża, że zdołała częściowo zrównoważyć szok podażowy, zwłaszcza w połączeniu z nieobecnością Chin na rynku spot po zgromadzeniu zapasów wystarczających na kilka kolejnych miesięcy.
Według analityków JPMorgan Natashy Kanevy, Lyuby Sawinowej i Artema Wachritina, w samych Chinach popyt na ropę naftową niespodziewanie spadł o około 9%, co odpowiada około 1,5 mln baryłek dziennie.
Analitycy określili tę zmianę mianem „cichej decyzji gospodarczej”, zauważając, że wielu chińskich konsumentów przeszło na transport elektryczny.
Podobne zmiany zaczynają pojawiać się także gdzie indziej. Sprzedaż pojazdów elektrycznych nadal dynamicznie rośnie w Azji i Europie, podczas gdy konsumenci w USA, pomimo braku znaczących zachęt federalnych, coraz częściej rozważają korzystanie z pojazdów prywatnych i coraz częściej wybierają transport publiczny oraz pracę zdalną, ponieważ ceny benzyny osiągają czteroletni szczyt.
Czy popyt wróci po kryzysie?
Kluczowym pytaniem dla analityków i rynku ropy naftowej w perspektywie średnio- i długoterminowej jest to, czy popyt powróci do poprzednich poziomów po zakończeniu kryzysu, czy też rządy i decydenci na stałe zastąpią część zużycia ropy naftowej i gazu alternatywnymi źródłami o niższej emisji dwutlenku węgla, takimi jak pojazdy elektryczne, energia słoneczna i wiatrowa, aby zmniejszyć narażenie na przyszłe geopolityczne wstrząsy energetyczne.
Analitycy JPMorgan zadali fundamentalne pytanie: „Czy świat naprawdę może funkcjonować, zużywając o około 9% mniej ropy?”
Na razie możliwości pozostają ograniczone. Cieśnina Ormuz jest nadal zamknięta, a zapasy nadal spadają do poziomów krytycznych, podczas gdy konsumenci szukają alternatyw w postaci pojazdów elektrycznych lub po prostu rzadziej podróżują samochodem.
Im dłużej trwa kryzys w Ormuz, tym poważniejsze stają się zakłócenia w dostawach, co zwiększa presję na rządy, aby podjęły długoterminowe działania mające na celu zmniejszenie zależności od ropy naftowej i gazu z Bliskiego Wschodu.
W rezultacie część spadku popytu, który rozpoczął się jako tymczasowa odpowiedź na kryzys, może ostatecznie stać się trwała.
Obecnie spadek popytu przyczynia się do ograniczenia cen ropy naftowej.
Analitycy rynku surowcowego z Goldman Sachs twierdzą, że zmniejszona konsumpcja spowodowana wyższymi cenami częściowo kompensuje wpływ faktycznego niedoboru podaży.
Jednak bufor zapasów, który wspierał rynek, jest bliski wyczerpania. Nawet Chiny zaczęły redukować swoje rezerwy, a biorąc pod uwagę przewidywany wzrost zakupów ropy w nadchodzących miesiącach, ceny ropy mogą odnotować znaczny wzrost tego lata, któremu towarzyszyć będzie pojawienie się rzeczywistych niedoborów podaży.
Indeksy S&P 500 i Nasdaq spadły w czwartek po tym, jak rozczarowujące wyniki finansowe Broadcom wywarły presję na akcje spółek z branży półprzewodników. Inwestorzy wstrzymali się z aktywnością po rekordowym wzroście, który wywindował trzy główne indeksy amerykańskie do nowych rekordowych poziomów.
Wydajność rynku
O godz. 9:36 czasu wschodniego indeks S&P 500 spadł o 13,59 punktów, czyli 0,18%, do poziomu 7540,09, podczas gdy Nasdaq Composite stracił 215,53 punktów, czyli 0,80%, osiągając poziom 26 638,44.
Akcje firmy Broadcom spadły o 15% po tym, jak producent układów scalonych utrzymał swój długoterminowy cel osiągnięcia 100 miliardów dolarów ze sprzedaży układów AI.
Akcje spółki zyskały około 55% w bieżącym kwartale i mogą stracić prawie 350 miliardów dolarów na wartości rynkowej, jeśli straty utrzymają się do zamknięcia sesji.
Sektor technologiczny S&P 500 spadł o 2,2%, co oznacza największy spadek wśród głównych sektorów, podczas gdy indeks Philadelphia Semiconductor Index spadł o 4,4%.
Akcje Marvell Technology i Advanced Micro Devices (AMD) spadły o około 5%, podczas gdy Micron Technology stracił 6,6%, a Qualcomm 2,3%.
W międzyczasie odchodzenie inwestorów od technologii wsparło inne obszary rynku, przy czym dziewięć z jedenastu głównych sektorów indeksu S&P 500 odnotowało zyski.
Akcje spółek z sektora opieki zdrowotnej wzrosły o 2,4%, głównie za sprawą 5% zysku spółki UnitedHealth po tym, jak Bank of America podniósł rekomendację dla akcji do poziomu „Kupuj”.
Pomogło to podnieść indeks Dow Jones Industrial Average o 520,81 punktów, czyli 1,03%.
Sektor finansowy również zyskał 1,8% po tym, jak w poprzedniej sesji poniósł duże straty na skutek odnowionych obaw o sytuację na rynku kredytów prywatnych.
Blackstone stał się kolejnym zarządzającym aktywami, który nałożył ograniczenia na wypłaty środków ze swojego flagowego funduszu kredytowego po wzroście liczby wniosków o wykup.
Wzrosty na Wall Street zatrzymały się w tym tygodniu, gdyż inwestorzy zauważyli wzrost napięć między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Daniela Hathorn, starsza analityczka rynkowa w Capital.com, powiedziała, że obecna rotacja wydaje się być spowodowana nie tyle fundamentalną zmianą narracji inwestycyjnej, co realizacją zysków, podwyższonym pozycjonowaniem i ponowną oceną ryzyka geopolitycznego po tygodniach niemal nieprzerwanych zysków.
Chociaż obie strony zgodziły się na zawieszenie broni na początku kwietnia, negocjacje mające na celu zakończenie konfliktu i ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz nie przyniosły większych postępów, co zwiększa ryzyko utrzymania się wysokich cen ropy naftowej i ciągłej presji inflacyjnej.
Dane ekonomiczne
Tygodniowe dane dotyczące wniosków o zasiłek dla bezrobotnych pokazały, że liczba Amerykanów składających nowe wnioski o zasiłek dla bezrobotnych wzrosła w zeszłym tygodniu bardziej niż oczekiwano, natomiast środowe badanie ISM wskazało, że amerykański sektor usług nadal rozwijał się w maju.
Inwestorzy oczekują obecnie na piątkowy kompleksowy raport o zatrudnieniu, który przedstawi nowo mianowanemu prezesowi Rezerwy Federalnej Kevinowi Warshowi zaktualizowaną ocenę warunków na rynku pracy przed jego pierwszym spotkaniem w sprawie polityki gospodarczej, które odbędzie się pod koniec miesiąca. Konsumenci w dalszym ciągu muszą stawiać czoła rosnącym kosztom związanym z konfliktem w Iranie.
Według danych LSEG inwestorzy obecnie oceniają na 75% prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych o 25 punktów bazowych przed końcem roku.
Prezes Rezerwy Federalnej w Richmond Thomas Barkin oraz prezes Rezerwy Federalnej w San Francisco Mary Daly mają również wystąpić w czwartek. Będą to ostatnie publiczne wystąpienia przedstawicieli Rezerwy Federalnej przed rozpoczęciem okresu blokady poprzedzającego posiedzenia.
Indywidualne ruchy akcji
Akcje firmy zajmującej się cyberbezpieczeństwem CrowdStrike spadły o 8,5% po tym, jak w pierwszym kwartale zgłosiła ona wyższe koszty operacyjne.
Tymczasem SpaceX Elona Muska rozpoczyna w czwartek swoją kampanię inwestorską przed planowanym debiutem giełdowym 12 czerwca.
Firma zamierza pozyskać 75 miliardów dolarów w ramach największej pierwszej oferty publicznej w historii, co wyceniłoby firmę na 1,75 biliona dolarów i umieściłoby ją w gronie dziesięciu największych spółek publicznych w Stanach Zjednoczonych.
Ceny miedzi wzrosły w czwartkowej sesji handlowej na skutek rosnących obaw o globalną podaż z powodu konfliktu w Iranie i szerszych napięć na Bliskim Wschodzie, co skłoniło kilka dużych instytucji finansowych do podniesienia prognoz dla tego metalu przemysłowego.
Rozwój nowych kopalni miedzi zajmuje ponad dekadę, a liczba nowych projektów górniczych stale maleje. W rezultacie, wszelkie niedobory podaży można rozwiązać jedynie poprzez wyższe ceny i, ostatecznie, poprzez zastąpienie miedzi aluminium w zastosowaniach o niższej wartości.
Kontrakty terminowe na miedź w USA z dostawą na najbliższy miesiąc są obecnie wyceniane na około 6,53 USD za funt, blisko rekordowego poziomu osiągniętego w zeszłym miesiącu.
W raporcie zauważono, że ceny miedzi w USA nadal utrzymują się z premią w stosunku do rynków światowych ze względu na amerykańską politykę celną. Cena trzymiesięcznej miedzi na London Metal Exchange wynosi około 13 600 dolarów za tonę metryczną, co oznacza premię na poziomie około 6% na rynku amerykańskim.
Oczekuje się, że Stany Zjednoczone podejmą ostateczną decyzję w sprawie ceł importowych na miedź do końca lipca, chociaż rynki już zaczęły wyceniać potencjalne skutki tej decyzji.
Citigroup i Goldman Sachs podnoszą prognozy dotyczące miedzi
Citigroup przyjął optymistyczne nastawienie do miedzi, twierdząc, że niepewność związana z polityką taryfową USA, w połączeniu z nadziejami na ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz tego lata, najprawdopodobniej doprowadzi do wzrostu cen miedzi.
Analitycy banku spodziewają się, że w ciągu najbliższego roku cena miedzi osiągnie 15 tys. dolarów za tonę metryczną.
Analitycy Citigroup stwierdzili: „Spodziewamy się dalszej niejasności strategicznej ze strony amerykańskich decydentów, a nie jasnego i ostatecznego ogłoszenia w sprawie ceł. Uważamy, że administracja nie nałoży ceł na miedź rafinowaną, ale jest mało prawdopodobne, aby wyraźnie to określiła, aby zachęcić do dalszego gromadzenia nadwyżek miedzi w Stanach Zjednoczonych”.
Podobnie, Goldman Sachs w poniedziałek podniósł swoją docelową cenę miedzi na koniec roku do 13 735 USD za tonę metryczną z poprzedniej prognozy na poziomie 12 465 USD.
Konflikt w Iranie i ryzyko związane z dostawami
Na początku konfliktu w Iranie istniały obawy, że wyższe ceny ropy naftowej i napięcia geopolityczne osłabią popyt na miedź. Jak dotąd jednak ten scenariusz się nie ziścił.
Raport ostrzega przed nowym ryzykiem dla rynku miedzi: niedoborami siarki. Znaczna część światowych dostaw siarki jest transportowana przez Cieśninę Ormuz, która pozostaje zamknięta.
Siarka jest kluczowym składnikiem w produkcji miedzi. Bez niej koszty produkcji gwałtownie rosną, co podnosi ceny i potencjalnie spowalnia wydobycie.
Morgan Stanley przewiduje również, że cena miedzi osiągnie 15 000 dolarów
Morgan Stanley prognozuje również, że cena miedzi osiągnie 15 000 USD za tonę metryczną, zaznaczając, że metal ten jest już notowany w pobliżu rekordowych maksimów, a długie pozycje netto na amerykańskiej giełdzie COMEX wzrosły do rekordowych poziomów.
Bank stwierdził: „Chociaż cena miedzi zbliża się już do historycznych maksimów, a długie pozycje netto na giełdzie COMEX osiągnęły rekordowe poziomy, uważamy, że wszelkie spadki będą krótkotrwałe ze względu na narastające zakłócenia w dostawach, utrzymujący się wzrost importu do USA i oznaki, że Chiny ponownie odbudowują zapasy w obliczu spadków cen”.
Morgan Stanley dodał, że zbliżająca się decyzja w sprawie taryf celnych w USA pozostaje kluczowym czynnikiem napędzającym rynek. Jednak obecna różnica cen między giełdą COMEX a London Metal Exchange już teraz sprzyja napływowi miedzi do Stanów Zjednoczonych.
Bank zauważył, że jeśli Waszyngton ostatecznie zdecyduje się na podniesienie taryf, wzrosty mogą się jeszcze bardziej przyspieszyć.