Cena ropy naftowej wzrosła o ponad 9% po ogłoszeniu przez Trumpa wznowienia blokady morskiej Iranu

Economies.com
2026-07-13 19:26 UTC

Ceny ropy naftowej wzrosły w poniedziałek o ponad 9% po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił przywrócenie blokady morskiej Iranu. Jednocześnie zaostrzył się konflikt militarny między Waszyngtonem a Teheranem o kontrolę nad Cieśniną Ormuz, co wywołało nowe obawy dotyczące globalnych dostaw energii.

Światowa cena ropy Brent wzrosła o 9,6%, zamykając dzień na poziomie 83,30 USD za baryłkę, podczas gdy cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) wzrosła o 9,4%, zamykając dzień na poziomie 78,14 USD za baryłkę.

W poście zamieszczonym na swojej platformie społecznościowej Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone „ponownie wprowadzają blokadę Iranu”, dodając, że środek ten „dotyczy wyłącznie statków irańskich i podmiotów prowadzących z nimi interesy, podczas gdy wszystkie inne państwa będą nadal mogły swobodnie przepływać przez Cieśninę Ormuz”.

Dodał również, że Stany Zjednoczone zagwarantują bezpieczną żeglugę przez cieśninę, ale w zamian za zapewnienie bezpieczeństwa pobiorą opłatę równą 20% wartości wszystkich przesyłek przesyłanych tą drogą wodną.

Nasila się eskalacja działań wojennych

Oświadczenie to nastąpiło po kolejnej wymianie ataków militarnych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem w miniony weekend.

Centralne Dowództwo Stanów Zjednoczonych (CENTCOM) poinformowało o rozpoczęciu w niedzielę nowej fali nalotów na cele w Iranie. Wcześniej, w odpowiedzi na atak Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej na kontenerowiec przepływający przez Cieśninę Ormuz, zaatakowano 140 celów w sobotę.

W odpowiedzi irańska agencja prasowa Tasnim poinformowała, że Teheran zaatakował amerykańskie obiekty wojskowe w Jordanii, Kuwejcie, Bahrajnie i Omanie.

Irańskie media państwowe również ogłosiły zamknięcie Cieśniny Ormuz „do odwołania”, jednak wojsko amerykańskie zaprzeczyło tym doniesieniom, twierdząc, że szlak wodny pozostaje otwarty dla wszystkich statków operujących legalnie.

CENTCOM oświadczył, że jego siły „są nadal gotowe zagwarantować swobodę żeglugi pomimo gróźb ze strony Iranu”, dodając, że „Iran nie kontroluje cieśniny, a ruch morski trwa”.

Ryzyko bezpieczeństwa pozostaje wysokie

Trump powtórzył także w wywiadzie dla programu Meet the Press stacji NBC, że Cieśnina Ormuz pozostaje otwarta.

Dane firmy wywiadowczej Windward wykazały, że w sobotę przez cieśninę przepłynęło dziewięć statków.

Tymczasem Wspólne Centrum Informacji Morskiej (JMIC), koalicja morska pod przewodnictwem USA z siedzibą w Bahrajnie, potwierdziło, że południowy szlak żeglugowy przez wody terytorialne Omanu pozostaje otwarty zarówno dla ruchu przychodzącego, jak i wychodzącego.

Centrum ostrzegło jednak, że sytuacja bezpieczeństwa w cieśninie jest nadal bardzo niebezpieczna i zaapelowało do statków o zachowanie „najwyższej ostrożności”.

Tło kryzysu

Ostatnie ataki oznaczają czwartą falę ataków USA na Iran w ciągu tygodnia, będącą odpowiedzią na powtarzające się ataki na statki handlowe w Cieśninie Ormuz.

Iran zażądał, aby statki korzystały z północnego szlaku żeglugowego na jego wodach terytorialnych, argumentując, że ma prawo regulować ruch przez cieśninę. Stany Zjednoczone natomiast utrzymują, że międzynarodowa żegluga musi odbywać się bez ograniczeń.

Obecna eskalacja wynika z rozbieżności między Waszyngtonem a Teheranem w sprawie mechanizmu ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz na mocy tymczasowego porozumienia o zawieszeniu broni podpisanego 17 czerwca.

Przed wybuchem konfliktu Cieśnina Ormuz obsługiwała około 20% światowych dostaw ropy naftowej. Ruch żeglugowy gwałtownie spadł po rozpoczęciu ataków na statki handlowe na początku marca, ale częściowo się odbudował po zawarciu tymczasowego porozumienia między obiema stronami.

Złoto traci na wartości w związku z eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie i rosnącymi oczekiwaniami na podwyżki stóp procentowych w USA

Economies.com
2026-07-13 19:24 UTC

Ceny złota spadły w poniedziałek o około 3% po tym, jak prezydent USA Donald Trump ogłosił ponowne wprowadzenie blokady morskiej Iranu, co spowodowało wzrost cen ropy naftowej, ożywiło obawy dotyczące inflacji i wzmocniło oczekiwania, że stopy procentowe w USA pozostaną wysokie przez dłuższy czas.

Cena spot złota spadła o 3,1% do 3991,56 dolarów za uncję, notując straty drugą sesję z rzędu.

Amerykańskie kontrakty terminowe na złoto również spadły o 2,6%, zamykając się na poziomie 4005,70 USD za uncję.

Fawad Razaqzada, analityk rynku w Forex.com, powiedział, że rosnące ceny ropy naftowej wywołane napięciami na Bliskim Wschodzie zwiększają prawdopodobieństwo dalszego zacieśniania polityki pieniężnej przez Rezerwę Federalną, co stworzy negatywne tło dla aktywów niedochodowych, takich jak złoto.

Dodał, że jeśli ceny ropy będą nadal rosły, cena złota może spaść poniżej kluczowych poziomów wsparcia, początkowo celując w 3800 dolarów za uncję, a potencjalnie spadając do 3500 dolarów, jeśli presja sprzedaży przyspieszy.

Wyższe ceny ropy naftowej, oczekiwania podwyżek stawek paliw

Wcześniej w poniedziałek prezydent Donald Trump ogłosił, że Stany Zjednoczone ponownie wprowadzą blokadę morską Iranu i pobiorą 20% wartości wszystkich przesyłek przepływających przez Cieśninę Ormuz po tym, jak Teheran ogłosił zamknięcie tego strategicznego szlaku wodnego, co spowodowało wzrost cen ropy o około 5%.

Wyższe ceny ropy naftowej zwiększają presję inflacyjną poprzez wzrost kosztów energii i transportu, co może zmusić banki centralne do utrzymywania wysokich stóp procentowych przez dłuższy czas, a nawet ich ponownego podniesienia w celu ograniczenia presji cenowej.

Według narzędzia FedWatch firmy CME Group, rynki wyceniają obecnie 71% prawdopodobieństwa, że Rezerwa Federalna podniesie stopy procentowe na wrześniowym posiedzeniu.

Inwestorzy oczekują również na pierwsze zeznania przed Kongresem dotyczące polityki pieniężnej złożone przez prezesa Rezerwy Federalnej Kevina Warsha w tym tygodniu, które mają przynieść nowe sygnały na temat przyszłego kierunku stóp procentowych.

Rynki będą też uważnie śledzić szereg kluczowych publikacji danych ekonomicznych ze Stanów Zjednoczonych, w tym wskaźnik cen konsumpcyjnych (CPI), wskaźnik cen producenta (PPI), czerwcową sprzedaż detaliczną i cotygodniowe dane o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Wszystkie te dane mogą mieć wpływ na perspektywy polityki Rezerwy Federalnej w nadchodzących miesiącach.

Jakie wyzwania stoją przed niemieckimi gigantami motoryzacyjnymi w obliczu narastających wyzwań?

Economies.com
2026-07-13 16:36 UTC

Wiodący niemieccy producenci samochodów zmagali się z trudnym rokiem 2025, jednym z najtrudniejszych w ich najnowszej historii, gdyż cła nałożone przez prezydenta USA Donalda Trumpa zbiegły się z wysokimi kosztami modernizacji długoterminowych strategii, co spowodowało gwałtowny spadek rentowności.

Porsche ponosi największe straty

Porsche znalazło się wśród producentów najbardziej dotkniętych kryzysem, porzucając plan całkowitego przejścia na pojazdy elektryczne z powodu słabszego niż oczekiwano popytu. Od tego czasu firma powróciła do opracowywania nowych modeli z silnikami spalinowymi.

Ta zmiana strategii kosztowała Porsche około 3,9 mld euro (4,5 mld dolarów), a w połączeniu ze skutkami amerykańskich ceł pochłonęła większość zysków firmy w ubiegłym roku.

Tymczasem Volkswagen i Mercedes-Benz odnotowały stagnację wzrostu przychodów przy jednoczesnym gwałtownym spadku zysków. BMW wyróżniało się najsilniejszymi wynikami, z marżą zysku netto na poziomie zaledwie około 3%, w porównaniu ze spadkami sięgającymi 50% u dwóch niemieckich rywali.

Spadek zysków w całej branży

BMW, Mercedes-Benz i Grupa Volkswagen osiągnęły łączny zysk operacyjny przed odsetkami i podatkami (EBIT) w wysokości 24,9 mld euro w 2025 r., co stanowi najniższy poziom od 2020 r., jak wynika z danych niemieckiego dziennika Handelsblatt.

Ogólnie rzecz biorąc, zyski niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego spadły o około 44% w porównaniu z rokiem 2024, co mocno odbiło się na nastrojach w tym sektorze.

Mimo recesji Frank Schwope, konsultant motoryzacyjny i wykładowca w Wyższej Szkole Zawodowej w Kolonii, uważa, że twierdzenia o załamaniu się niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego są przesadzone.

Zauważył, że spółki pozostają rentowne i nadal wypłacają dywidendy akcjonariuszom, dodając, że okres między 2021 a 2023 rokiem był wyjątkowy, ponieważ producenci samochodów osiągnęli rekordowe zyski w trakcie pandemii COVID-19.

Lata pandemii zmieniły branżę

Volkswagen, BMW i Daimler — obecnie Grupa Mercedes-Benz — osiągnęły łączny zysk netto w wysokości około 30 miliardów euro w 2018 roku, zanim zyski spadły do 16,6 miliarda euro w 2020 roku, gdy pandemia wymusiła zamknięcie fabryk.

Sytuacja zmieniła się diametralnie w 2021 roku, kiedy łączne zyski przekroczyły 40 miliardów euro. Producenci samochodów skorzystali na zakłóceniach w łańcuchach dostaw, niedoborach półprzewodników i wyższych cenach pojazdów, jednocześnie priorytetowo traktując produkcję modeli premium o wyższej marży.

Wyzwania strukturalne i konkurencja chińska

Według analityka branży motoryzacyjnej Jürgena Piepera, niemiecki przemysł stoi w obliczu trzech głównych długoterminowych wyzwań:

• Kosztowna transformacja technologiczna w kierunku pojazdów elektrycznych i sterowanych programowo.

• Problemy strukturalne, w tym powolny proces podejmowania decyzji korporacyjnych.

• Słabnące wyniki w Chinach z powodu coraz większej konkurencyjności krajowych producentów.

Volkswagen należy do przedsiębiorstw najbardziej dotkniętych rosnącą konkurencją w Chinach, największym rynku motoryzacyjnym świata.

Jednak początek 2026 roku przyniósł obiecujące sygnały. W ciągu pierwszych dwóch miesięcy roku Volkswagen odzyskał pozycję lidera na rynku chińskim, zdobywając 13,9% udziału w rynku dzięki spółkom joint venture z SAIC Motor i FAW Group, nieznacznie wyprzedzając Geely z udziałem 13,8%. Toyota zajęła trzecie miejsce z udziałem 7,8%.

Poprawę tę częściowo przypisano zmniejszeniu wsparcia chińskiego rządu dla pojazdów elektrycznych, co wywarło presję na producentów skupiających się wyłącznie na pojazdach elektrycznych, takich jak BYD, podczas gdy popyt na modele silników spalinowych marek Volkswagen i Toyota pozostał stabilny.

Restrukturyzacja pozostaje niezbędna

Schwope uważa, że niemieccy producenci samochodów będą musieli kontynuować restrukturyzację swoich działalności w odpowiedzi na napięcia geopolityczne, cła, rosnącą konkurencję ze strony Chin i szybko zbliżającą się erę autonomicznej jazdy, która ma się upowszechnić około 2030 roku.

BMW postrzegane jako najlepiej pozycjonowane

Pieper twierdzi, że BMW jest obecnie najlepiej pozycjonowaną marką wśród niemieckich producentów samochodów klasy premium.

W przeciwieństwie do niektórych konkurentów, BMW nie podjęło w pełni zdecydowanej decyzji o strategii całkowicie elektrycznej, zakończyło już większą część cyklu inwestycyjnego w modele nowej generacji i zwiększyło produkcję w swoim zakładzie w Spartanburgu w Stanach Zjednoczonych, co pomogło ograniczyć narażenie na amerykańskie cła.

Schwope jest również optymistą co do Porsche, argumentując, że marki luksusowe zazwyczaj szybciej odzyskują siły po kryzysach niż producenci masowi, ponieważ klienci premium zazwyczaj pozostają bardzo lojalni wobec swoich ulubionych marek.

Czy era niemieckich samochodów dobiegła końca?

Mimo coraz bardziej pesymistycznych prognoz dla niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, analitycy uważają, że jest zdecydowanie za wcześnie, aby ogłaszać jego upadek.

Schwope zauważył, że Tesla była kiedyś postrzegana jako praktycznie nietykalna, dopóki chińscy producenci jej nie dogonili, dodając, że baterie ze stałym elektrolitem mogą okazać się kolejnym punktem zwrotnym w branży pojazdów elektrycznych.

Niemieccy producenci samochodów już teraz inwestują ogromne środki w tę technologię. Volkswagen planuje rozpocząć komercyjną produkcję pojazdów z akumulatorami półprzewodnikowymi do 2028 roku, a BMW i Mercedes-Benz planują wprowadzenie ich na rynek do 2030 roku.

Pieper stwierdził, że ożywienie branży raczej nie nastąpi w wyniku gwałtownego przełomu, ale raczej poprzez stopniowy, stały postęp, który od dawna charakteryzuje niemiecką inżynierię. Dodał, że już teraz widać wyraźne oznaki powolnego, ale zrównoważonego ożywienia.

Ceny miedzi spadają w związku z eskalacją konfliktu USA-Iran i powrotem obaw o inflację

Economies.com
2026-07-13 14:24 UTC

Ceny miedzi spadły w poniedziałek w związku z zaostrzeniem się konfrontacji militarnej między Stanami Zjednoczonymi a Iranem po tym, jak Teheran po raz kolejny ogłosił zamknięcie Cieśniny Ormuz. Wzbudziło to obawy o globalną inflację i zwiększyło oczekiwania, że stopy procentowe pozostaną wysokie przez dłuższy czas.

Cena referencyjna trzymiesięcznego kontraktu na miedź na London Metal Exchange (LME) spadła o 0,64% do 13 398,5 USD za tonę metryczną, podczas gdy najchętniej handlowany kontrakt na miedź na Shanghai Futures Exchange stracił 0,68% do 103 100 juanów (15 199,54 USD) za tonę metryczną.

W Indiach kontrakt na miedź z dostawą w lipcu na giełdzie Multi Commodity Exchange (MCX) wzrósł o 0,06% do 1294,35 rupii za kilogram, po osiągnięciu dziennego minimum na poziomie 1283,80 rupii, co oznacza spadek o 0,75%.

Wojna podsyca niechęć do ryzyka

Ceny miedzi spadły w ramach szerszej wyprzedaży na światowych rynkach towarowych po tym, jak w weekend nasiliły się starcia zbrojne między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, w trakcie których obie strony przeprowadziły ataki rakietowe i dronowe. Skłoniło to inwestorów do ograniczenia ekspozycji na aktywa wrażliwe na ryzyko.

Tymczasem ceny ropy naftowej nadal rosły, a cena ropy Brent wzrosła o 2,79% do 78,13 dolarów za baryłkę na skutek obaw, że napięcia w Cieśninie Ormuz mogą zakłócić globalne dostawy energii.

Wzrost cen energii ożywił obawy przed ponowną presją inflacyjną, wzmacniając oczekiwania, że banki centralne utrzymają wysokie stopy procentowe na dłużej. To z kolei może spowolnić aktywność gospodarczą i osłabić popyt przemysłu na metale nieszlachetne, zwłaszcza miedź.

Silniejszy dolar ciąży na metalach

Złoto i srebro również znalazły się pod presją, ponieważ dolar amerykański odnotował niewielkie zyski. Silniejszy dolar sprawia, że towary denominowane w dolarach stają się droższe dla posiadaczy innych walut, co zmniejsza popyt i wpływa na ceny.

Straty rozłożyły się na cały sektor metali przemysłowych. Aluminium spadło o 0,33% na giełdzie LME i 0,65% na giełdzie Shanghai Futures Exchange, cynk stracił 0,88%, ołów 0,98%, nikiel 1,29%, a cyna 0,23%.