Ceny ropy naftowej w czwartek praktycznie nie uległy zmianie po tym, jak Katar ogłosił „pozytywny postęp” w pośrednich negocjacjach między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, co wzbudziło nadzieje na dalsze zmniejszenie napięć w regionie.
Kontrakty terminowe na ropę Brent z dostawą we wrześniu wzrosły o 23 centy, zamykając się na poziomie 71,80 dolarów za baryłkę.
Kontrakty terminowe na ropę naftową West Texas Intermediate z dostawą w sierpniu zyskały 11 centów i zamknęły się na poziomie 68,69 dolarów za baryłkę.
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Kataru poinformował w mediach społecznościowych, że mediatorzy z Kataru i Pakistanu zakończyli w środę w Dosze oddzielne spotkania z negocjatorami ze strony USA i Iranu, dodając, że osiągnięto „pozytywny postęp” w kwestiach związanych z memorandum o porozumieniu między obiema stronami.
Prezydent USA Donald Trump również powiedział reporterom w środę, że negocjacje z Iranem przebiegają pomyślnie.
„Mieli bardzo dobre spotkania, zobaczymy, co z nich wyniknie” – powiedział Trump.
We wtorek w Dosze rozpoczęły się pośrednie rozmowy między Waszyngtonem a Teheranem. Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff i Jared Kushner prowadzili dyskusje za pośrednictwem katarskich mediatorów, nie spotykając się bezpośrednio z irańskimi urzędnikami.
Obawy dotyczące dostaw maleją wraz z ożywieniem żeglugi w Cieśninie Ormuz
Wznowione wysiłki dyplomatyczne nastąpiły po wzroście napięć w minionym tygodniu, które zagroziły 60-dniowemu porozumieniu o zawieszeniu broni między oboma krajami po tym, jak Iran zaatakował dwa statki handlowe, co wywołało odwetowe ataki USA na cele w Iranie.
Inwestorzy coraz częściej biorą pod uwagę możliwość mniejszego ryzyka geopolitycznego, jeśli negocjacje będą nadal postępować, co może zmniejszyć obawy dotyczące zakłóceń w dostawach ropy naftowej z Bliskiego Wschodu.
ING stwierdziło, że rynki pozostają optymistyczne i wierzą, że przepływy ropy z regionu Zatoki Perskiej powrócą do normy pomimo niedawnej eskalacji działań wojennych, co pomaga wyjaśnić, dlaczego ropa Brent odnotowała najgorsze wyniki kwartalne od początku 2020 r.
Bank dodał, że ruch żeglugowy w Cieśninie Ormuz zaczął się stopniowo odradzać.
Według ING, we wtorek przez cieśninę przepłynęło około 11 tankowców, podczas gdy w ubiegłym tygodniu liczba ta wyniosła maksymalnie 24.
Firma zauważyła również, że ruch towarowy w kierunku Zatoki Perskiej zaczął ponownie rosnąć, co wskazuje na rosnącą pewność armatorów co do powrotu ich tankowców na szlaki handlowe w Zatoce.
Zespół naukowców z Niemiec opracował niezwykle wydajną metodę bezpośredniej konwersji światła słonecznego na wodór. To przełom, który może pomóc w rozwiązaniu niektórych z największych wyzwań stojących przed przemysłem zielonego wodoru i utorować drogę czystszym przemysłowym systemom energetycznym.
Nowy prototyp, który opiera się na typie ogniw słonecznych powszechnie stosowanych w zastosowaniach kosmicznych, służy jako dowód koncepcji, która może ostatecznie umożliwić masową produkcję całkowicie bezemisyjnego paliwa wodorowego.
Naukowcy z Instytutu Fraunhofera ds. Systemów Energii Słonecznej we Fryburgu w Badenii-Wirtembergii opracowali system łączący ogniwa fotowoltaiczne z technologią elektrolizy wykorzystującą membranę wymiany protonów (PEM), co pozwala im przekształcać światło słoneczne w wodór ze sprawnością wynoszącą 31,3%.
„Nasz nowy rekord pokazuje, że wodór można wytwarzać bezpośrednio ze światła słonecznego z bardzo dużą wydajnością” – powiedział dr Frank Dimroth.
W prototypie zastosowano ogniwa słoneczne III-V, które są obecnie najbardziej wydajnymi ogniwami słonecznymi dostępnymi na rynku.
Jak podaje Interesting Engineering, ogniwa te są od dawna stosowane w statkach kosmicznych ze względu na ich wyjątkową wydajność i trwałość.
Bezpośrednia produkcja wodoru z energii słonecznej może zmienić oblicze czystej energii
Zielony wodór od dawna uważany jest za jedno z najbardziej obiecujących rozwiązań dla sektorów trudnych do dekarbonizacji, takich jak produkcja stali i żegluga morska.
Wodór podczas spalania wytwarza niezwykle wysokie temperatury, podobnie jak węgiel kamienny i ciężki olej opałowy, jednak w wyniku jego spalania powstaje jedynie para wodna, a nie dwutlenek węgla i inne gazy cieplarniane.
Jednak korzyści środowiskowe wynikające ze stosowania wodoru zależą wyłącznie od sposobu jego produkcji.
Większość wodoru wykorzystywanego obecnie na świecie to wodór szary, wytwarzany z paliw kopalnych, który w związku z tym ma niewielki wpływ na redukcję emisji dwutlenku węgla w przemyśle.
Zielony wodór, wytwarzany z odnawialnych źródeł energii, od lat jest promowany jako kluczowy element transformacji energetycznej na rzecz czystej energii. Jednak jego praktyczne wdrożenie okazało się znacznie droższe i bardziej złożone, niż początkowo oczekiwano.
Badanie z 2025 r. zatytułowane *The Gap Between Green Hydrogen Ambitions and Implementation* wykazało, że mniej niż 10% projektów dotyczących zielonego wodoru ogłoszonych w 2023 r. faktycznie weszło do eksploatacji.
Badanie, którego wyniki opublikowano w czasopiśmie *Nature Energy* po prześledzeniu 190 projektów na przestrzeni trzech lat, wykazało, że tylko 7% ogłoszonych światowych mocy produkcyjnych ukończono zgodnie z harmonogramem.
W wielu przypadkach bezpośrednie wykorzystanie energii odnawialnej pozostaje bardziej efektywne niż jej wcześniejsze przekształcenie w wodór.
Międzynarodowa Agencja Energii Odnawialnej (IRENA) w raporcie z 2022 r. ostrzegała przed „niekontrolowanym wykorzystaniem wodoru”, argumentując, że masowa produkcja wodoru może powodować odpływ energii odnawialnej z zastosowań, w których zapewnia ona większą wydajność.
Mówiąc wprost, zielony wodór pozostaje drogi, a jego produkcja wiąże się ze znacznymi stratami energii.
Potencjalny przełom
Nowe podejście Instytutu Fraunhofera może pomóc rozwiać te obawy.
Zamiast wytwarzać energię elektryczną za pomocą paneli słonecznych i wykorzystywać ją do produkcji wodoru, system przekształca światło słoneczne bezpośrednio w wodór, całkowicie eliminując pośredni etap wytwarzania energii elektrycznej.
Ponieważ światło słoneczne jest powszechnie dostępnym i odnawialnym źródłem energii, technologia ta może w przyszłości przyczynić się do dekarbonizacji przemysłu ciężkiego, bez konieczności zużycia czystej energii elektrycznej, która może być potrzebna w innych gałęziach gospodarki.
Technologia ta jest jednak wciąż na wczesnym etapie rozwoju i wymaga dalszego rozwoju, zanim będzie mogła stać się komercyjnie opłacalna.
„Projekt jest wciąż na wczesnym etapie i trudno oszacować, ile czasu upłynie, zanim będziemy mogli dostarczyć systemy konkurencyjne pod względem komercyjnym” – powiedział Dimroth w oświadczeniu towarzyszącym badaniu.
Dodał, że zespół poszukuje obecnie inwestorów, którzy wesprą planowany startup o nazwie ClearSun Energy, którego celem będzie rozwijanie i komercjalizacja tej technologii.
Przełom nastąpił w odpowiednim momencie, ponieważ zainteresowanie inwestorów zielonym wodorem zaczęło się odradzać po kilku latach spowolnienia, czemu sprzyjają odnowione obawy o globalne bezpieczeństwo energetyczne po zakłóceniach związanych z napięciami wokół Cieśniny Ormuz.
Główne indeksy giełdowe na Wall Street wzrosły w czwartek po tym, jak czerwcowy raport o zatrudnieniu w USA okazał się słabszy od oczekiwań. Osłabiło to obawy inwestorów, że Rezerwa Federalna może podnieść stopy procentowe w nadchodzących miesiącach.
Uważnie śledzony raport o zatrudnieniu poza rolnictwem pokazał, że gospodarka USA utworzyła w zeszłym miesiącu 57 tys. miejsc pracy, podczas gdy ekonomiści oczekiwali wzrostu o 110 tys. miejsc pracy.
Jednocześnie stopa bezrobocia wyniosła 4,2%, podczas gdy oczekiwania zakładały, że pozostanie na poziomie 4,3%.
Raport przerwał serię dobrych wyników rynku pracy obserwowanych w ostatnich miesiącach, co potencjalnie daje Rezerwie Federalnej więcej miejsca na cierpliwość w kwestii kosztów pożyczek.
Według danych zebranych przez London Stock Exchange Group prawdopodobieństwo co najmniej jednej podwyżki stóp procentowych w tym roku spadło do 76% z około 84% przed opublikowaniem raportu o zatrudnieniu.
„To doskonały odczyt i prawdopodobnie najlepszy wynik, na jaki mogliśmy liczyć” – powiedział Florian Ielpo, dyrektor ds. badań makroekonomicznych w Lombard Odier Investment Managers. „Pokazuje, że rynek pracy pozostaje w dobrej kondycji, ale nie na tyle dobrej, by groziło to dalszym wzrostem inflacji”.
O godzinie 9:48 czasu wschodniego indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o 447,72 punktów, czyli 0,86%, do poziomu 52 752,96.
Indeks S&P 500 zyskał 49,84 punktów, czyli 0,67%, osiągając poziom 7533,51, podczas gdy indeks Nasdaq Composite wzrósł o 146,99 punktów, czyli 0,56%, osiągając poziom 26187,02.
Dane dotyczące zatrudnienia przesuwają uwagę Fed w stronę rynku pracy, ponieważ utrzymują się zagrożenia dla Bliskiego Wschodu
Rynki obawiały się, że lepsze dane z rynku pracy dadzą Rezerwie Federalnej większe pole do popisu w walce z presją cenową, szczególnie po tym, jak szok cen ropy wywołany wojną USA-Iran ponownie rozbudził obawy o inflację.
Jednak zdaniem Breta Kenwella, amerykańskiego analityka inwestycyjnego w eToro, najnowszy raport o zatrudnieniu może zachęcić decydentów do zwrócenia większej uwagi na rynek pracy, co jest jednym z dwóch głównych zadań Rezerwy Federalnej.
„Nowa Rezerwa Federalna przyjęła jastrzębie podejście do inflacji, a silniejszy rynek pracy wzmocniłby to stanowisko” – powiedział Kenwell. „Jednak dzisiejszy raport nie wskazuje na problemy na rynku pracy, a jednocześnie łagodzi narrację, która narastała wokół utrzymującej się siły rynku pracy”.
Prezes Rezerwy Federalnej Kevin Warsh powiedział w środę, że ryzyko inflacyjne zmalało, potwierdzając jednocześnie zobowiązanie banku centralnego do osiągnięcia celu inflacyjnego na poziomie 2%.
Mimo to utrzymująca się niepewność związana z Cieśniną Ormuz pozostaje źródłem ryzyka, zwłaszcza jeśli zostaną wznowione działania wojenne na Bliskim Wschodzie.
Stany Zjednoczone i Iran zakończyły w środę kolejną rundę pośrednich rozmów, nie wykazując jednak żadnych wyraźnych oznak postępu w kierunku trwałego porozumienia pokojowego.
Jednocześnie niepewność co do perspektyw stóp procentowych pojawia się na wrażliwym etapie dla akcji spółek powiązanych ze sztuczną inteligencją, gdyż inwestorzy debatują nad tym, czy firmy korzystające z boomu na sztuczną inteligencję, w szczególności producenci półprzewodników, nadal mają potencjał do dalszych zysków.
Indeks Philadelphia Semiconductor Index nie uległ większym zmianom podczas czwartkowej sesji, natomiast 10 z 11 sektorów wchodzących w skład indeksu S&P 500 zanotowało wzrosty, na czele z materiałami i artykułami codziennego użytku.
„Obecnie widzimy wiele możliwości inwestycyjnych poza akcjami powiązanymi ze sztuczną inteligencją i preferujemy szerszy rynek akcji” – powiedział Ielpo.
Wśród indywidualnych ruchów cen akcji, akcje Bending Spoons spadły o 3,9%, dzień po tym, jak akcje Vimeo, będącego własnością spółki, wzrosły o około 40% podczas debiutu na Nasdaq.
Szerokość rynku pozostała dodatnia, przy czym na New York Stock Exchange liczba akcji zyskujących przewyższała liczbę akcji tracących w stosunku 3,85 do 1, a na Nasdaq 2,48 do 1.
Ani S&P 500, ani Nasdaq Composite nie odnotowały żadnych nowych 52-tygodniowych maksimów ani minimów.
Ceny aluminium nieznacznie wzrosły w czwartek, wspierane przez pozytywne dane przemysłowe z Chin, Europy i Stanów Zjednoczonych, chociaż ceny pozostawały pod presją słabszej gotowości inwestorów do podejmowania ryzyka i rosnących oczekiwań na ożywienie globalnej podaży po złagodzeniu napięć na linii USA-Iran.
Agencja Reuters podała, że cena referencyjnego, trzymiesięcznego kontraktu na aluminium na London Metal Exchange wzrosła o 0,59% do 3094 dolarów za tonę metryczną po dwóch tygodniach dużych wahań cen.
Wzrost ten był wspierany przez szereg wskaźników aktywności produkcyjnej w Chinach, Europie i Stanach Zjednoczonych, które pokazały, że sektor przemysłowy pozostał odporny pomimo wyższych kosztów produkcji. Jest to pozytywny czynnik dla aluminium, które jest szeroko stosowane w transporcie, opakowaniach i budownictwie.
Ceny miedzi również pozostały w dużej mierze stabilne, ponieważ Biały Dom nie opublikował w czerwcu powszechnie oczekiwanej aktualizacji stawek celnych.
Presja podaży i obawy geopolityczne ograniczają zyski rynkowe
Jednak wcześniej tego dnia ceny aluminium nadal znajdowały się pod presją, osiągając najniższe poziomy od ponad czterech miesięcy, wskutek osłabienia apetytu inwestorów na ryzyko oraz pojawienia się oznak szybszego niż oczekiwano ożywienia globalnej podaży po zakończeniu wojny handlowej między USA a Iranem.
Trzymiesięczny kontrakt referencyjny na aluminium na London Metal Exchange spadł o 0,8% do 3053 dolarów za tonę metryczną o godz. 09:30 GMT, odnotowując czwartą z rzędu sesję spadków po wcześniejszym osiągnięciu ceny 3040 dolarów za tonę, najniższej od 19 lutego.
Wartość aluminium na giełdzie LME spadła o około 20% w ciągu ostatniego miesiąca, ponieważ Stany Zjednoczone i Iran są coraz bliżej zakończenia sporu, co wzmacnia oczekiwania, że podaż powróci na rynki w szybszym tempie.
Najczęściej handlowany kontrakt na aluminium na giełdzie kontraktów terminowych w Szanghaju również spadł o 0,4% do 22 400 juanów za tonę.
Straty dotknęły większość metali notowanych na London Metal Exchange, na skutek słabszej gotowości inwestorów do podejmowania ryzyka i spadków cen akcji azjatyckich przed danymi o zatrudnieniu w USA, które inwestorzy obserwują w nadziei, że dadzą one wskazówki na temat przyszłej ścieżki amerykańskiej polityki pieniężnej.