Dlaczego senator Bernie Sanders myli się w sprawie rosnących cen benzyny

Economies.com
2026-05-11 16:47PM UTC

Kiedy ustawodawcy proponują rozwiązania skomplikowanych problemów ekonomicznych, pierwszym wymogiem powinno być jasne zrozumienie, jak te problemy faktycznie działają.

Senator USA Bernie Sanders w swoim niedawnym wpisie na Facebooku porównał obecne ceny ropy naftowej i benzyny z cenami z 2011 r., twierdząc, że firmy naftowe „oszukują” konsumentów.

Logika stojąca za tym twierdzeniem jest prosta: jeśli ceny ropy naftowej są podobne, ceny benzyny również powinny być podobne. A jeśli nie są, to ktoś musi osiągać nieuczciwe zyski kosztem konsumentów.

Ten argument może wydawać się intuicyjny, ale ignoruje kluczowe elementy obrazu.

Chociaż ceny benzyny są ściśle powiązane z cenami ropy naftowej, istnieje wiele powodów, dla których mogą się one różnić. Benzyna to produkt rafinowany, który znajduje się na końcu długiego, złożonego i często bardzo obciążonego łańcucha dostaw. Skupianie się wyłącznie na cenie ropy naftowej pomija realia fizyczne, które ostatecznie decydują o tym, ile konsumenci płacą na stacji benzynowej.

Od ropy naftowej do benzyny: system pod ciśnieniem

Cena ropy naftowej to dopiero początek. Pomiędzy szybami naftowymi a stacjami benzynowymi rozciąga się rozległa sieć rafinerii, rurociągów, terminali magazynowych i systemów transportowych.

Gdy system działa sprawnie, relacja między cenami ropy naftowej a cenami benzyny pozostaje względnie stabilna. Jednak gdy system znajdzie się w trudnej sytuacji, różnica między nimi może znacznie się pogłębić.

Dokładnie to samo dzieje się dzisiaj.

Kryzys rafineryjny, który wielu ignoruje

Jedną z największych różnic między rokiem 2011 a dniem dzisiejszym jest zdolność rafinacji.

W ciągu ostatniej dekady Stany Zjednoczone i niektóre kraje Europy znacząco straciły moce przerobowe, ponieważ niektóre rafinerie zostały zamknięte, inne przestawiły się na produkcję paliw odnawialnych, a inwestycje w tym sektorze osłabły. Jednocześnie popyt gwałtownie wzrósł po pandemii COVID-19.

W rezultacie system działa z niezwykle małą rezerwą mocy. Wykorzystanie mocy przerobowych rafinerii często przekracza 90%, a nawet niewielkie zakłócenia mogą mieć ogromne skutki.

W tym miejscu pojawia się tzw. „crack spread” – marża zysku, jaką rafinerie uzyskują z przetwarzania ropy naftowej na benzynę i olej napędowy.

Gdy możliwości rafinacji stają się ograniczone, marże te rosną, powodując wzrost cen benzyny, nawet jeśli ceny ropy naftowej pozostają względnie stabilne.

Innymi słowy, ropy naftowej może być pod dostatkiem, ale ceny paliw pozostają wysokie, ponieważ prawdziwym wąskim gardłem nie są same zasoby ropy, lecz możliwości jej przetworzenia i rafinacji.

Wojny nie tylko podnoszą ceny – one zakłócają systemy

Obecna sytuacja geopolityczna dodaje kolejny poziom złożoności.

Konflikty w kluczowych regionach, w tym napięcia wokół Cieśniny Ormuz, nie tylko podnoszą ceny ropy naftowej. Zaburzają również logistykę.

Zmieniają się szlaki transportowe, rosną koszty ubezpieczeń, wydłużają się terminy dostaw, a łańcuchy dostaw stają się mniej wydajne.

Rafinerie są również wysoce wyspecjalizowane i zaprojektowane do przetwarzania określonych gatunków ropy naftowej. Gdy zmiany geopolityczne wymuszają zmiany w źródłach dostaw, rafinerie mogą być zmuszone do stosowania mniej odpowiednich mieszanek ropy, co zmniejsza ilość benzyny produkowanej z każdej baryłki ropy.

Podobną dynamikę można było zaobserwować po inwazji Rosji na Ukrainę, która spowodowała gwałtowny wzrost cen oleju napędowego i benzyny.

Te ograniczenia mechaniczne i fizyczne działają w istocie jak ukryty podatek nakładany na system, zwiększając koszty produkcji i transportu paliwa, nawet jeśli ceny ropy naftowej pojawiają się w nagłówkach gazet jako stabilne.

Zjawisko to nie jest nowe — często jest źle rozumiane

Rozbieżność między cenami ropy naftowej i benzyny nie jest niczym nowym.

Na przykład, po huraganie Katrina w 2005 roku, ceny ropy naftowej spadły, ponieważ uszkodzone rafinerie nie były w stanie przetworzyć dostępnych zasobów. Jednocześnie ceny benzyny gwałtownie wzrosły z powodu niedoborów paliwa rafinowanego.

Lekcja jest prosta: system energetyczny działa jak połączony łańcuch. Jeśli jedna część ulegnie awarii lub znajdzie się pod presją, cały system dostosuje się poprzez ceny.

To, co obserwujemy dzisiaj, jest odbiciem podobnej dynamiki, napędzanej nie przez katastrofę naturalną, a przez zaburzenia geopolityczne i zmiany strukturalne w zakresie zdolności rafineryjnych.

Zyski są rezultatem, a nie przyczyną

To prawda, że firmy energetyczne generują wysokie zyski. Jednak zyski te są w dużej mierze wynikiem wyższych cen, a niekoniecznie ich pierwotną przyczyną.

Gdy podaż jest ograniczona, a popyt pozostaje silny, ceny rosną. A wraz ze wzrostem cen naturalnie rosną zyski.

To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. Gdyby wysokie ceny były jedynie wynikiem arbitralnego podwyższania cen przez firmy, rozwiązanie byłoby proste. Jednak gdy ceny są kształtowane przez ograniczenia fizyczne, tarcia logistyczne i globalną dynamikę rynku, problem staje się znacznie bardziej skomplikowany.

Ryzyko błędnej diagnozy problemu

Polityki takie jak podatki od nieoczekiwanych zysków są często proponowane jako rozwiązania problemu wysokich cen energii. Ale jeśli diagnoza jest błędna, lekarstwo może pogłębić problem.

Zniechęcanie do inwestycji w infrastrukturę rafineryjną i midstream nie prowadzi do obniżenia cen. Powoduje jedynie dalsze ograniczenie przepustowości i zwiększa ryzyko przyszłych skoków cen.

Jeśli celem jest obniżenie kosztów paliwa, należy skupić się na zwiększeniu wydajności systemu, zmniejszeniu wąskich gardeł i stabilizacji łańcuchów dostaw.

Podsumowanie

Porównywanie cen ropy naftowej w różnych okresach bez uwzględnienia szerszego systemu prowadzi do błędnych wniosków.

Ceny benzyny nie zależą wyłącznie od kosztu ropy naftowej. Kształtują je również możliwości rafinacji, logistyka, czynniki geopolityczne i ograniczenia infrastrukturalne.

Jeśli decydenci chcą skutecznie rozwiązać problem wysokich cen paliw, muszą najpierw jasno zrozumieć te realia.

Ponieważ prawidłowa diagnoza problemu — czy to na rynkach energii, czy w całej gospodarce — to pierwszy krok w kierunku znalezienia właściwego rozwiązania.

Wall Street zatrzymuje się po rekordowych wzrostach, ponieważ rozmowy USA-Iran zawodzą

Economies.com
2026-05-11 14:56PM UTC

Główne indeksy giełdowe Wall Street wstrzymały w poniedziałek wzrosty po rekordowym wzroście z ubiegłego tygodnia, a odnowione obawy dotyczące impasu w negocjacjach między Stanami Zjednoczonymi a Iranem wywarły presję na apetyt inwestorów na ryzyko.

Szybkie odrzucenie przez prezydenta USA Donalda Trumpa odpowiedzi Iranu na amerykańską propozycję pokojową wywołało obawy, że trwający 10 tygodni konflikt może się przeciągać i poważnie utrudniać żeglugę przez Cieśninę Ormuz, co doprowadzi do wzrostu cen ropy naftowej o około 3%.

Mimo to, wyższe ceny ropy naftowej w ostatnich tygodniach nie zdołały zahamować szerszej dynamiki rynku. Zarówno indeksy S&P 500, jak i Nasdaq zamknęły się w piątek na rekordowo wysokich poziomach, wspierane przez wysokie zyski przedsiębiorstw, optymizm wokół firm produkujących półprzewodniki oraz solidny miesięczny raport o zatrudnieniu, który podkreślił odporność amerykańskiej gospodarki.

Indeksy S&P 500 i Nasdaq w poniedziałek ponownie osiągnęły rekordowe poziomy, kontynuując zyski z poprzedniej sesji.

Jednak ta odporność może wkrótce zostać wystawiona na próbę, gdy sezon wyników finansowych zaczyna się kończyć, a uwaga inwestorów przesunie się w stronę wtorkowego raportu o indeksie cen konsumpcyjnych, który powinien wykazać wyższą inflację w kwietniu na tle rosnącej presji ze strony cen energii na Bliskim Wschodzie.

W tym tygodniu zostaną opublikowane także dane dotyczące cen producentów i miesięczne dane dotyczące sprzedaży detalicznej.

Robert Edwards, dyrektor ds. inwestycji w Edwards Asset Management, powiedział:

Lista obaw jest długa, ale sytuacja gospodarcza wciąż udowadnia, że pesymiści się mylą.

Duże firmy technologiczne odzyskały pozycję lidera, wspierane przez silne i rosnące przychody oraz zyski. Firmy te znajdują się w centrum każdego ważnego trendu strukturalnego.

O godz. 10:08 czasu wschodniego indeks Dow Jones Industrial Average spadł o 3,54 punktu, czyli 0,01%, do poziomu 49 605,62, podczas gdy indeks S&P 500 wzrósł o 11,38 punktu, czyli 0,15%, do poziomu 7 410,31, a indeks Nasdaq Composite zyskał 10,19 punktu, czyli 0,04%, do poziomu 26 257,27.

Osiem z jedenastu głównych sektorów indeksu S&P 500 odnotowało wzrosty, na czele z sektorem energetycznym, który zanotował wzrost o 1,5%.

Sektor materiałowy również zanotował wzrost o 1,3%, podążając za wzrostem cen metali szlachetnych.

Inwestorzy śledzą również spotkanie Trumpa z prezydentem Chin Xi Jinpingiem, które odbędzie się pod koniec tygodnia. Oczekuje się, że obaj przywódcy omówią kwestie Iranu, Tajwanu, sztucznej inteligencji, broni jądrowej i możliwego przedłużenia umowy o kluczowych minerałach.

Oczekuje się również, że sezon wyników finansowych będzie stopniowo zwalniał po dobrych wynikach sektora technologicznego.

Wśród najważniejszych firm, które opublikują wyniki w tym tygodniu, znalazły się gigant branży sieciowej Cisco Systems oraz producent sprzętu półprzewodnikowego Applied Materials, natomiast Nvidia i Walmart mają opublikować swoje wyniki pod koniec miesiąca.

Akcje firmy Intel wzrosły w poniedziałek o 3,5% po piątkowym wzroście o 14% po doniesieniach o wstępnej umowie o produkcji układów scalonych z Apple, podczas gdy akcje konkurencyjnej firmy Qualcomm wzrosły o 8,6%, osiągając rekordowy poziom.

Tymczasem akcje Mosaic spadły o 2,1% po tym, jak firma produkująca nawozy wycofała swoje roczne prognozy dotyczące produkcji fosforanów.

Akcje Fox Corp. zyskały 4% po tym, jak spółka medialna przewyższyła szacunki Wall Street pod względem przychodów za trzeci kwartał.

W innych sektorach akcje kilku linii lotniczych zanotowały spadki, ponieważ wyższe ceny ropy naftowej zagroziły marżom zysku – akcje Southwest Airlines, Delta Air Lines, Alaska Air i United Airlines spadły o 1,8–2%.

Na NYSE akcje zyskujące na wartości przewyższyły akcje tracące na wartości w stosunku 1,05 do 1, a na Nasdaq – 1,01 do 1.

Indeks S&P 500 odnotował 27 nowych 52-tygodniowych maksimów wobec 30 nowych minimów, podczas gdy indeks Nasdaq Composite odnotował 115 nowych maksimów i 91 nowych minimów.

Miedź rośnie do najwyższego poziomu od trzech miesięcy pomimo niepewności na linii Iran-USA

Economies.com
2026-05-11 14:47PM UTC

Ceny miedzi wzrosły w poniedziałkowej sesji, osiągając najwyższy poziom od ponad trzech miesięcy, gdyż obawy o niedobór podaży przeważyły nad obawami o popyt w obliczu trwającego impasu związanego z wojną w Iranie.

Cena referencyjna trzymiesięcznej miedzi na London Metal Exchange wzrosła o 1,3% do 13 573 dolarów za tonę metryczną o godz. 10:30 GMT, osiągając najwyższy poziom od 29 stycznia.

Metal przemysłowy jest obecnie na dobrej drodze do szóstej z rzędu sesji wzrostowej, co będzie najdłuższą serią wzrostów od grudnia.

Od początku roku cena miedzi wzrosła o około 10% na skutek obaw o zakłócenia w dostawach i spadek produkcji w kilku największych kopalniach na świecie.

Pomimo silnego wzrostu ceny miedzi utrzymują się poniżej rekordowych maksimów, jakie metal ten osiągnął w styczniu.

Bitcoin notuje najlepsze otwarcie od miesięcy

Economies.com
2026-05-11 12:20PM UTC

Bitcoin otworzył notowania w poniedziałek na poziomie 82 164,43 USD, co stanowiło najwyższą cenę otwarcia od 31 stycznia. O 7:16 czasu wschodniego cena Bitcoina spadła do 80 971,89 USD.

Ethereum otworzyło notowania na poziomie 2369,40 USD, co stanowiło najwyższy poziom otwarcia od 27 kwietnia. Później, podczas porannego handlu o 7:16 czasu wschodniego, kurs Ethereum spadł do 2331,11 USD.

Rynki światowe nadal analizują najnowsze wydarzenia na Bliskim Wschodzie po tym, jak prezydent USA Donald Trump stanowczo odrzucił odpowiedź Iranu na amerykańską propozycję pokojową, określając ją w poście na portalu Truth Social jako „całkowicie nie do przyjęcia”.

W poniedziałkowy poranek ceny złota spadły, ceny ropy wzrosły, kontrakty terminowe na akcje w USA ustabilizowały się, a rentowność amerykańskich obligacji skarbowych wzrosła. Jeśli chodzi o dwie największe kryptowaluty świata, Bitcoin nadal oscyluje w okolicach 82 000 dolarów, ale ma problemy z utrzymaniem stabilności powyżej tego poziomu przez dłuższy czas, podczas gdy Ethereum nadal wykazuje odporność w okolicach 2300 dolarów.

Bitcoin wzrósł w poniedziałek rano o 1,9% w porównaniu z niedzielnym otwarciem. Jego cena otwarcia wzrosła również o 4,6% w porównaniu z poprzednim tygodniem i o 12,6% w porównaniu z poprzednim miesiącem, choć nadal jest o 21,5% niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Bitcoin osiągnął swój historyczny szczyt na poziomie 126 198,07 USD 6 października 2025 r., a jego historyczny dołek wyniósł 0,04865 USD 14 lipca 2010 r.

Tymczasem Ethereum wzrosło o 1,8% w poniedziałek rano w porównaniu z niedzielnym otwarciem. Cena otwarcia wzrosła o 2% w porównaniu z poprzednim tygodniem i 5,5% w porównaniu z poprzednim miesiącem, pozostając jednocześnie w dół o 8,3% rok do roku.

Najwyższy kurs Ethereum w historii wyniósł 4953,73 USD 24 sierpnia 2025 r., natomiast najniższy kurs w historii wyniósł 0,4209 USD 21 października 2015 r.

Bitcoin to rodzaj kryptowaluty, która istnieje wyłącznie w formie cyfrowej i funkcjonuje bez bezpośredniego nadzoru rządowego ani bankowego. W przeciwieństwie do tradycyjnych walut, takich jak dolar amerykański, euro czy dolar kanadyjski, Bitcoin nie posiada fizycznej formy i jest emitowany niezależnie od rządów.

Bitcoin opiera się na publicznym rejestrze cyfrowym znanym jako blockchain, który rejestruje transakcje i weryfikuje własność. System jest zdecentralizowany i rozproszony w globalnej sieci serwerów.

Decentralizacja jest uważana za jedną z podstawowych cech kryptowalut, umożliwiającą bezpośrednie transakcje między użytkownikami bez konieczności korzystania z pośredników bankowych, a jednocześnie zapewniającą większe bezpieczeństwo i redukującą ryzyko manipulacji.

W 2026 roku Bitcoiny będzie można kupić za pośrednictwem wielu kanałów, w tym giełd kryptowalut, aplikacji fintech i tradycyjnych firm maklerskich oferujących dostęp do funduszy ETF powiązanych z Bitcoinami.

Eksperci radzą inwestorom, aby przed zakupem zastanowili się, czy chcą bezpośrednio posiadać kryptowalutę i jej klucze prywatne, czy po prostu uzyskać dostęp do ceny za pośrednictwem regulowanych i bardziej dostępnych produktów inwestycyjnych.

Pomimo rosnącego zainteresowania instytucji aktywami cyfrowymi, Bitcoin w porównaniu z wieloma innymi klasami inwestycyjnymi nadal uważany jest za wysoce ryzykowne i zmienne aktywo, a jego ceny mogą podlegać gwałtownym wahaniom w krótkich okresach i bez ostrzeżenia.