Ceny ropy naftowej kontynuowały we wtorek silny wzrost, a kontrakty terminowe na ropę naftową wzrosły o około 8%, co oznacza trzecią z rzędu sesję wzrostów. Jednocześnie zaostrzył się konflikt między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem z jednej strony, a Iranem z drugiej, co zakłóciło dostawy paliw i wzmogło obawy o dalsze przerwy w dostawach ropy i gazu z Bliskiego Wschodu.
Kontrakty terminowe na ropę Brent wzrosły o 6,05 USD, czyli 7,8%, do 83,79 USD za baryłkę o godz. 11:43 GMT, po osiągnięciu najwyższego poziomu od lipca 2024 r. na poziomie 85,12 USD. Cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate wzrosła o 5,31 USD, czyli 7,5%, do 76,54 USD za baryłkę, po osiągnięciu najwyższego poziomu od czerwca na poziomie 77,53 USD.
Amerykańsko-izraelska kampania powietrzna przeciwko Iranowi rozszerzyła się od czasu pierwszych izraelskich ataków w sobotę. Izrael obrał sobie za cel Liban, podczas gdy Iran odpowiedział atakami na infrastrukturę energetyczną w państwach Zatoki Perskiej i tankowce w Cieśninie Ormuz, przez którą przepływa około jednej piątej światowych dostaw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.
Tankowce i kontenerowce unikały cieśniny po tym, jak ubezpieczyciele wycofali ubezpieczenia dla statków operujących w regionie, w związku ze wzrostem globalnych kosztów transportu ropy i gazu. Obawy jeszcze bardziej wzrosły po tym, jak irańskie media poinformowały, że wysoki rangą urzędnik Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił zamknięcie Cieśniny Ormuz i ostrzegł, że każdy statek próbujący przepłynąć będzie celem ataku.
Analitycy ING stwierdzili, że obawy nie ograniczają się do przepływu ropy przez cieśninę. Największe ryzyko wiąże się z dalszymi atakami Iranu na regionalne obiekty energetyczne, co może skutkować dłuższymi zakłóceniami w dostawach.
W dodatkowych wydarzeniach, oficjalne media poinformowały, że władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich zmagają się z poważnym pożarem w porcie Fudżajra, głównym centrum magazynowania i eksportu ropy naftowej. Tymczasem, według źródła z branży żeglugowej, wstrzymano dostawy irackiej ropy z Kirkuku z tureckiego portu Ceyhan.
Od początku działań wojennych, instalacje naftowe i gazowe w wielu krajach zostały zamknięte z powodu bezpośrednich szkód lub w ramach środków zapobiegawczych. Katar wstrzymał produkcję skroplonego gazu ziemnego (LNG), Izrael wstrzymał wydobycie z niektórych złóż gazu, Arabia Saudyjska zamknęła swoją największą rafinerię, a produkcja w irackim Kurdystanie niemal ustała.
Zaburzenia dotknęły również rynki gazu – gwałtownie wzrosły ceny kontraktów terminowych na gaz w Holandii, ceny gazu w Wielkiej Brytanii oraz ceny LNG w Europie i Azji.
Analitycy spodziewają się, że ceny ropy pozostaną wysokie w nadchodzących dniach, ponieważ rynki oceniają skutki eskalacji działań wojennych. Bernstein podniósł prognozę cen ropy Brent na 2026 rok z 65 do 80 dolarów za baryłkę, ale stwierdził, że ceny mogą wzrosnąć do 120-150 dolarów, jeśli konflikt będzie się przedłużał i będzie miał charakter dotkliwy.
Kontrakty na produkty rafinowane również gwałtownie wzrosły w związku z ryzykiem dla rafinerii na Bliskim Wschodzie. Amerykańskie kontrakty terminowe na olej napędowy o ultraniskiej zawartości siarki wzrosły o ponad 11% do 3,22 USD za galon po osiągnięciu dwuletniego maksimum w poniedziałek, a kontrakty terminowe na benzynę wzrosły o 5% do 2,49 USD za galon. W Europie kontrakty terminowe na olej napędowy wzrosły o 13% do 997,80 USD za tonę metryczną, po 18% wzroście w poprzedniej sesji.
Ceny złota spadły we wtorek na giełdach europejskich po raz pierwszy od pięciu sesji, obniżając się z pięciotygodniowego maksimum na skutek korekt i realizacji zysków. Przyczyną był również ogólny wzrost wartości dolara amerykańskiego względem koszyka walut światowych.
W obliczu malejącego prawdopodobieństwa obniżki stóp procentowych w USA w marcu inwestorzy uważnie śledzą serię kluczowych danych z amerykańskiego rynku pracy publikowanych w tym tygodniu, na których Rezerwa Federalna w dużej mierze opiera swoją politykę pieniężną na ten rok.
Przegląd cen
• Dzisiejsze ceny złota: Cena złota spadła o 1,8% do 5226,51 USD, w porównaniu z ceną otwarcia sesji na poziomie 5322,07 USD, po osiągnięciu maksimum na poziomie 5379,94 USD.
• W poniedziałek cena złota wzrosła o 0,8%, co oznacza czwarty z rzędu dzienny wzrost i osiąga pięciotygodniowy szczyt na poziomie 5419,37 USD za uncję, po ataku USA i Izraela na Iran.
Dolar amerykański
Indeks dolara amerykańskiego wzrósł we wtorek o 0,65%, kontynuując wzrosty drugą sesję z rzędu i osiągając półtoramiesięczny szczyt na poziomie 99,18, co odzwierciedla utrzymującą się silną pozycję amerykańskiej waluty w stosunku do głównych i mniej ważnych walut.
Jak wiadomo, silniejszy dolar amerykański sprawia, że złoto denominowane w dolarach staje się mniej atrakcyjne dla nabywców posiadających inne waluty.
Utrzymujący się wzrost dolara następuje w związku z zakupami w bezpiecznych przystaniach, ponieważ wojna w Iranie wkracza w czwarty dzień, a obawy o szerszą eskalację konfliktu w regionie rosną. Rosnące ceny energii dodatkowo presję na globalną gospodarkę.
Stopy procentowe w USA
• Gubernator Rezerwy Federalnej Christopher Waller powiedział w zeszłym tygodniu, że jest otwarty na utrzymanie stóp procentowych bez zmian na posiedzeniu w marcu, jeśli dane o zatrudnieniu za luty wskażą, że rynek pracy „ustabilizował się” po słabych wynikach w 2025 r.
• Według narzędzia FedWatch firmy CME Group, rynki wyceniają 96% prawdopodobieństwa, że stopy procentowe w USA pozostaną niezmienione w marcu, podczas gdy prawdopodobieństwo obniżki o 25 punktów bazowych wynosi 4%.
• Inwestorzy uważnie śledzą w tym tygodniu kolejne kluczowe dane dotyczące amerykańskiego rynku pracy, zwłaszcza miesięczny raport o zatrudnieniu, którego publikacja planowana jest na piątek, aby móc ponownie ocenić te oczekiwania.
Perspektywy złota
Tim Waterer, główny analityk rynku KCM Trade, powiedział, że skala i czas trwania konfliktu pozostają w dużej mierze niejasne i dopóki ta niepewność się utrzyma, złoto nadal będzie stanowiło większość popytu na bezpieczne aktywa.
Waterer dodał, że ceny złota mogłyby wzrosnąć jeszcze bardziej, gdyby nie umocnienie dolara amerykańskiego od czasu eskalacji konfliktu. Obawy inflacyjne są obecnie w centrum uwagi inwestorów, biorąc pod uwagę kierunek cen ropy naftowej i zmniejszony wolumen przewozów przez Cieśninę Ormuz.
SPDR Gold Trust
Stan posiadania SPDR Gold Trust, największego na świecie funduszu ETF zabezpieczonego złotem, w poniedziałek praktycznie nie uległ zmianie, utrzymując się na poziomie 1101,33 ton metrycznych — najwyższym od 21 kwietnia 2022 r.
Ceny złota wzrosły podczas poniedziałkowej sesji, pomimo wyraźnego umocnienia się dolara amerykańskiego względem większości głównych walut, ponieważ obawy geopolityczne i wybuch wojny na Bliskim Wschodzie skłoniły inwestorów do inwestowania w bezpieczne aktywa.
Ataki USA i Izraela doprowadziły do śmierci Najwyższego Przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chameneiego. Wydarzenie to uznawane jest za punkt zwrotny w historii Islamskiej Republiki i jedno z najważniejszych wydarzeń od 1979 roku.
W odpowiedzi irańscy urzędnicy zapowiedzieli zdecydowane działania odwetowe, co wzbudziło obawy o możliwość wystąpienia szerszego konfliktu regionalnego, zwłaszcza po tym, jak w kilku miastach krajów Zatoki Perskiej usłyszano podobno eksplozje.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w wywiadzie dla CNBC, że amerykańskie operacje wojskowe w Iranie postępują szybciej niż planowano.
Tymczasem obawy, że rosnąca automatyzacja może podważyć modele biznesowe i wywołać falę zwolnień, w dalszym ciągu budzą obawy o potencjalny wpływ na całą gospodarkę.
Trump zasugerował również „dużą falę” kolejnych ataków, nie ujawniając szczegółów, mówiąc, że spodziewa się, że „operacja irańska” potrwa od czterech do pięciu tygodni i że Stany Zjednoczone mają możliwości, aby kontynuować ją „znacznie dłużej”.
Indeks dolara amerykańskiego wzrósł o 1% do 98,6 punktów o godz. 20:32 GMT, notując najwyższy poziom sesji na poziomie 98,7 i najniższy poziom na poziomie 97,7.
Do godziny 20:33 GMT cena kontraktów terminowych na złoto wzrosła o 2% do 5354,4 USD za uncję.
Cieśnina Ormuz znów trafia na pierwsze strony gazet. Znów. Około jedna piąta globalnie sprzedawanej ropy naftowej przepływa przez ten wąski szlak wodny między Omanem a Iranem. I po raz kolejny napięcia geopolityczne na Bliskim Wschodzie zamieniły ten wąski punkt przecięcia w zawór bezpieczeństwa dla całej globalnej gospodarki. Składki ubezpieczeniowe rosną. Tankowce wahają się. Handlowcy wstrzymują oddech. Politycy pędzą na podium.
A Europa zastanawia się, dlaczego rachunki za energię rosną.
Jest coś głęboko frustrującego w tym momencie – nie dlatego, że jest nieoczekiwany, ale dlatego, że jest całkowicie przewidywalny. W ostatnich latach wielokrotnie pisałem o strukturalnej podatności Europy na import paliw kopalnych. Nie tylko na „import” w ogóle, ale na import, który przechodzi przez wąskie punkty kontrolne kontrolowane, bezpośrednio lub pośrednio, przez reżimy i struktury władzy, które niekoniecznie podzielają europejską stabilność polityczną, przejrzystość regulacji czy strategiczne interesy. Cieśnina Ormuz nie jest czarnym łabędziem. Jest powracającą postacią w historii, której nie chcemy zakończyć.
Zależność to nie los – to polityka
Europa importuje większość swojego zapotrzebowania na ropę i gaz. Tę rzeczywistość często ujmuje się jako przeznaczenie geograficzne. To nie przeznaczenie, to polityka. Przez dekady priorytetem była krótkoterminowa efektywność kosztowa, a nie długoterminowa odporność. Zbudowaliśmy system energetyczny zależny od cząsteczek przemieszczających się tysiące kilometrów, przecinających wąskie szlaki morskie, rurociągów przebiegających przez politycznie wrażliwe terytoria oraz relacji umownych, które mogą ulec zmianie w wyniku wyborów, rewolucji lub sankcji.
Kiedy te szlaki się trzęsą, nasze gospodarki również. Ostatnie faktyczne zamknięcie lub poważne zakłócenie żeglugi przez Ormuz ponownie obnaża tę podatność. Tankowce zmieniają trasy. Rynki kontraktów terminowych gwałtownie rosną. Rządy się spieszą. I niemal natychmiast powracają znane reakcje.
Znany podręcznik paniki
W Holandii wznowiono ciche dyskusje na temat ponownego otwarcia złoża gazu w Groningen. Na Morzu Północnym nasilają się apele o rozszerzenie poszukiwań ropy naftowej i gazu. W całej Europie zwrot „bezpieczeństwo energetyczne” zaczyna funkcjonować jako synonim „więcej wierceń”.
Poczekajcie kilka tygodni, a ktoś niechybnie krzyknie „gaz łupkowy!” w korytarzu w Brukseli, jakby geologia Europy i akceptacja społeczna uległy nagłej zmianie z dnia na dzień.
Widzieliśmy to już wcześniej. Po każdym kryzysie – sporach o dostawy, wojnach, sabotażu rurociągów – mamy tendencję do podwajania wysiłków w tym samym systemie, który pierwotnie stworzył kruchość.
Ale bądźmy szczerzy: nawet gdybyśmy wydobyli każdą pozostałą kroplę z Morza Północnego i Groningen, Europa pozostałaby strukturalnie uzależniona od importowanej ropy. Jeśli globalne ceny wzrosną z powodu Ormuzu, krajowa produkcja europejska nie ochroni magicznie konsumentów przed globalną dynamiką cen. Ropa naftowa ma globalne ceny. Gaz również w coraz większym stopniu. Jesteśmy zależni nie tylko od wielkości podaży, ale także od systemu cen kształtowanego przez globalną niestabilność.
Kaprysy, siłacze i zmienność rynku
Kiedy Twój rachunek za energię zależy od bezpiecznego przepłynięcia tankowca przez cieśninę o szerokości 33 kilometrów, nie masz suwerenności energetycznej. Jesteś narażony. Narażony na konflikty regionalne. Narażony na sankcje. Narażony na przywódców, których priorytety krajowe mogą nie być zgodne ze stabilnością gospodarczą Europy.
Nie chodzi tu o demonizowanie żadnego konkretnego kraju. Chodzi o uznanie strukturalnej rzeczywistości: gospodarki importujące paliwa kopalne pozostają podatne na wstrząsy geopolityczne, zwłaszcza gdy łańcuchy dostaw zbiegają się w newralgicznych punktach.
A jednak decydenci często są zaskoczeni, gdy punkty newralgiczne zachowują się jak punkty newralgiczne. Dlaczego wciąż o tym zapominamy?
Odnawialne źródła energii: nie tylko polityka klimatyczna, ale i strategia
Dyskusja musi wyjść poza retorykę klimatyczną. Odnawialne źródła energii to nie tylko emisje, ale i izolacja. Energia wiatrowa i słoneczna nie przepływają przez Ormuz.
Elektrony nie gromadzą się w kolejkach w wąskich korytarzach morskich. Zróżnicowany, zelektryfikowany system oparty na lokalnej generacji jest strukturalnie mniej narażony na naciski geopolityczne i niestabilność regionalną.
Oczywiście, odnawialne źródła energii wymagają materiałów, produkcji, sieci, magazynowania i łańcuchów dostaw. Nie są one neutralne geopolitycznie. Jednak natura ich podatności na zagrożenia jest zasadniczo inna.
Zamiast koncentrować ryzyko w kilku korytarzach morskich i regionach produkcyjnych, systemy OZE dystrybuują wytwarzanie energii geograficznie. Przenoszą zależność z ciągłego importu paliw na infrastrukturę i łańcuchy dostaw materiałów – łańcuchy, które można dywersyfikować i strategicznie zarządzać.
Nie rezygnuj z globalizacji – napraw ją
To nie jest argument za izolacjonizmem. Europa nie może i nie powinna dążyć do pełnej samowystarczalności. Handel globalny pozostaje niezbędny. Możemy jednak mądrzej wybierać nasze zależności.
Zamiast w dużym stopniu polegać na niestabilnych wąskich gardłach paliw kopalnych, Europa powinna przyspieszyć współpracę z opartymi na zasadach, wiarygodnymi partnerami w zakresie technologii odnawialnych, przetwarzania materiałów krytycznych, handlu wodorem i czystych łańcuchów wartości przemysłowych.
Wzmacniaj więzi z sąsiednimi regionami bogatymi w potencjał energii słonecznej i wiatrowej. Rozwijaj wspólne sieci energetyczne. Inwestuj we wspólną produkcję. Buduj strategiczne rezerwy materiałów krytycznych. Twórz redundancję. Globalizacja nie jest wrogiem; wrogiem jest niezrównoważona zależność od jednego szlaku.
Prawdziwy koszt opóźnienia
Za każdym razem, gdy Ormuz destabilizuje rynki, płacimy podwójnie: po pierwsze poprzez wyższe ceny i niepewność gospodarczą, a po drugie poprzez panikę polityczną, która popycha nas w stronę krótkoterminowych rozwiązań opartych na paliwach kopalnych zamiast zmian strukturalnych.
Ponowne otwarcie złóż gazu podważa zaufanie publiczne. Przedłużanie koncesji na poszukiwania blokuje infrastrukturę na dekady. Rozbudzanie fantazji o łupkach odwraca uwagę od skalowalnych rozwiązań. A mimo to, podstawowa podatność pozostaje nienaruszona.
Transformacja energetyczna jest często przedstawiana jako kosztowna i destrukcyjna. Ale jaki jest koszt powtarzającej się ekspozycji geopolitycznej? Jaki jest koszt planowania przemysłowego opartego na zmiennych czynnikach? Jaki jest koszt strategicznej kruchości? Odporność ma swoją cenę. Zależność również.
Ten kryzys nie jest zaskoczeniem – jest przypomnieniem
Cieśnina Ormuz robi to, co zawsze: przypomina nam, że uzależnienie od paliw kopalnych to nie tylko problem środowiskowy, ale i obciążenie geopolityczne. Nie możemy twierdzić, że tego nie przewidzieliśmy. Wielokrotnie obserwowaliśmy to w przypadku zakłóceń w żegludze, sporów o rurociągi, sankcji i konfliktów regionalnych.
Jedyne, co zaskakuje, to to, jak szybko zapominamy.
Jeśli Europa chce prawdziwego bezpieczeństwa energetycznego, musi przyspieszyć elektryfikację, rozwój odnawialnych źródeł energii, magazynowanie, rozbudowę sieci i krajowych mocy przemysłowych. Musi budować odporne łańcuchy dostaw z zaufanymi partnerami. Musi ograniczać narażenie na niestabilne wąskie gardła w dostawach paliw kopalnych, a nie tylko nieco lepiej nimi zarządzać.
Każdy kryzys wystawia na próbę to, czy wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniego.
Ormuz znów nas testuje. Pytanie jest proste: czy w końcu potraktujemy przyspieszenie rozwoju odnawialnych źródeł energii jako strategiczną konieczność, a nie tylko ambicję klimatyczną?
Czy będziemy czekać na kolejne zamknięcie, żeby sobie przypomnieć, i tym razem będzie za późno?