Srebro ma długą historię niezwykłych wahań cenowych, a ostatni wzrost jest niewątpliwie jednym z najbardziej znaczących. Od przebicia poziomu 50 dolarów pod koniec listopada, ceny podążały gwałtownie rosnącą, niemal paraboliczną ścieżką, z niewielkimi, znaczącymi przerwami w ruchu.
Wcześniej srebro systematycznie rosło, osiągając cenę około 23 dolarów w momencie wyboru Donalda Trumpa na drugą kadencję prezydencką. Połączenie popytu przemysłowego, ograniczonej podaży w kopalniach oraz popytu pieniężnego odegrało decydującą rolę w tym niezwykłym wzroście. Najnowszy etap wzrostu był jednak napędzany przez duży udział inwestorów detalicznych, ponieważ srebro stało się swego rodzaju internetowym „fenomenem trendowym”.
Naturalnie, na tych poziomach można spodziewać się realizacji zysków. Mimo to, trudno obstawiać metale szlachetne, zanim samo złoto nie osiągnie poziomu 5000 dolarów. Dziś rano cena złota osiągnęła szczyt w ciągu dnia na poziomie 4967 dolarów i obecnie jest ona niższa tylko o około 8 dolarów.
Srebro zawsze charakteryzowało się dużą zmiennością cen, wynikającą z jego podwójnej roli – zarówno jako surowca przemysłowego, jak i środka przechowywania wartości. Najsłynniejszym epizodem w jego historii pozostaje próba przejęcia rynku srebra przez braci Hunt w latach 1979 i 1980. Motywowani obawami przed inflacją i deprecjacją waluty, Nelson i William Hunt zgromadzili ogromne ilości fizycznego srebra i kontraktów terminowych.
Na początku 1980 roku bracia Hunt kontrolowali około jednej trzeciej światowych zasobów srebra, którymi można było swobodnie handlować. Silna presja zakupowa podniosła ceny z około 6 dolarów do historycznego szczytu blisko 50 dolarów za uncję w styczniu 1980 roku. Bańka pękła po tym, jak giełdy wprowadziły nowe ograniczenia dotyczące depozytów zabezpieczających, co wywołało tzw. „Srebrny Czwartek” – załamanie rynku, które pochłonęło znaczną część majątku rodziny Hunt.
Trzy dekady później, w 2011 roku, srebro doświadczyło kolejnego silnego wzrostu. Po globalnym kryzysie finansowym z 2008 roku, polityka luzowania ilościowego i słabszy dolar amerykański skłoniły inwestorów do inwestowania w twarde aktywa. Srebro systematycznie rosło i zbliżyło się do swojego maksimum z 1980 roku, osiągając cenę około 49 dolarów w kwietniu 2011 roku, po czym nastąpiło gwałtowne spadki po ponownym podniesieniu wymogów dotyczących depozytów zabezpieczających. Powszechnie uważa się, że wzrost ten został wzmocniony przez pojawienie się funduszy ETF opartych na srebrze.
Niedawno, na początku 2021 roku, zjawisko „supresji srebra” uwydatniło rosnący wpływ mediów społecznościowych na rynki finansowe. Zainspirowani sagą wokół GameStop, inwestorzy detaliczni na Reddicie próbowali wymusić presję na instytucje, które ich zdaniem sztucznie zaniżały ceny srebra. Chociaż udało im się zwiększyć popyt na fizyczne srebro i ETF-y, windując ceny do ośmioletniego maksimum w okolicach 30 dolarów, sama skala i płynność globalnego rynku srebra zamortyzowały szok i zapobiegły powtórzeniu się scenariusza z ery Hunta.
Dziś inwestorzy detaliczni ponownie próbują szczęścia. Pomysł krąży w różnych zakątkach internetu od jakiegoś czasu i jest uderzające – a nawet przyjemne – widzieć, jak trend wzrostowy przynosi znaczne zyski i nagradza tych, którzy wcześnie się ulokowali.
Ceny palladu wzrosły w piątek w związku z pozytywnymi oczekiwaniami na dalsze zyski na tym metalu przemysłowym i większym napływem inwestycji.
W piątek UBS poinformował w nocie do klientów, że podwyższył prognozę ceny palladu o 300 dolarów za uncję, do poziomu 1800 dolarów, powołując się na gwałtowny wzrost napływu inwestycji w ten metal.
Analityk Giovanni Staunovo stwierdził, że UBS dokonał korekty „w związku z dużym popytem inwestycyjnym w ostatnich miesiącach” i dodał, że stosunkowo niewielki rozmiar rynku palladu „często prowadzi do gwałtownych wahań cen”.
Bank wyjaśnił, że ostatni wzrost cen nie był spowodowany tradycyjnym wykorzystaniem przemysłu, lecz raczej postawą inwestorów oczekujących na niższe stopy procentowe w USA, osłabienie dolara i rosnącą niepewność geopolityczną.
Staunovo zauważył, że „jeśli popyt inwestycyjny utrzyma się na wysokim poziomie, ceny mogą dalej rosnąć”, ale ostrzegł, że „w przypadku braku popytu inwestycyjnego uważamy, że rynek jest w dużej mierze zrównoważony”, co wyjaśnia preferencje UBS co do inwestowania w złoto.
W ostatnich latach popyt na pallad uległ zmianie po tym, jak w 2019 r. jego wykorzystanie w katalizatorach samochodowych osiągnęło szczyt. W tym samym roku ceny wzrosły powyżej cen platyny, co spowodowało odejście od tego metalu.
Popularność pojazdów elektrycznych, które nie posiadają katalizatorów, również wpłynęła na popyt na pallad.
Bank stwierdził jednak, że od połowy 2025 r. pallad zyskuje na wartości wraz z platyną i srebrem, a ponieważ pallad jest teraz „znacznie tańszy od platyny”, UBS spodziewa się, że producenci katalizatorów „w odpowiednim czasie powrócą do jego stosowania”.
Aktywność inwestycyjna w pallad wyraźnie wzrosła, a UBS wskazuje na rosnące inwestycje w fundusze ETF od połowy 2025 r., a także na gwałtowny wzrost pozycji spekulacyjnych na rynku kontraktów terminowych, po tym jak przez większość ubiegłego roku pozycja ta była krótka.
Chiny również mogą wspierać popyt. Staunovo powiedział, że wprowadzenie na rynek w Kantonie kontraktów terminowych na platynę denominowanych w juanach „prawdopodobnie wsparło popyt na pallad”, w ramach szerszej aktywności handlowej w segmencie metali z grupy platynowców.
W handlu marcowe kontrakty terminowe na pallad wzrosły o 4,1% do 2007 dolarów za uncję o godz. 14:45 GMT.
Wartość bitcoina spadła w piątek, kończąc słaby tydzień, ponieważ złagodzenie napięć między Stanami Zjednoczonymi a Grenlandią oraz duży zakup dokonany przez Strategy nie zdołały ożywić zainteresowania inwestorów kryptowalutami.
Apetyt na ryzyko podczas sesji azjatyckiej pozostał ograniczony, obciążony spotkaniem Banku Japonii, a także ostrzeżeniem prezydenta USA Donalda Trumpa o możliwości podjęcia działań militarnych przeciwko Iranowi.
Z kolei aktywa bezpieczne, takie jak złoto i inne metale szlachetne, osiągnęły rekordowe ceny, napędzane zwiększonym popytem na aktywa fizyczne, podczas gdy Bitcoin znacznie odstawał od żółtego metalu.
Wartość największej na świecie kryptowaluty spadła o 0,5% do 89 517,3 USD o godz. 00:53 czasu wschodniego USA (05:53 GMT).
Bitcoin zmierza w kierunku 5% tygodniowej straty, ignorując pozytywne sygnały
Chociaż Bitcoin odnotował pewne zyski po tym, jak prezydent Trump złagodził swój ton w sprawie Grenlandii na początku tego tygodnia, kryptowaluta szybko zmieniła kurs i powróciła do najniższych poziomów od miesiąca.
Bitcoin był na dobrej drodze do odnotowania tygodniowej straty na poziomie około 5%, po tym jak ogłoszenie Strategy Inc., największego instytucjonalnego posiadacza Bitcoina, o zakupie kryptowaluty o wartości 2,1 miliarda dolarów, nie przyniosło większych efektów.
W ostatnich miesiącach strategia stała się również źródłem obaw na rynkach Bitcoina, ponieważ inwestorzy zaczęli podważać długoterminową opłacalność strategii firmy polegającej na utrzymywaniu Bitcoina w bilansie, szczególnie w obliczu stale słabego zachowania ceny tej kryptowaluty.
Opóźnienia w pracach nad długo oczekiwanym projektem ustawy mającym na celu regulację rynku kryptowalut wpłynęły również na ceny bitcoina i innych kryptowalut, po tym jak Coinbase Global Inc., największa amerykańska giełda kryptowalut, sprzeciwiła się ustawie w jej obecnej formie.
Zainteresowanie Bitcoinem wśród inwestorów indywidualnych pozostało w dużej mierze ograniczone, zwłaszcza że akcje spółek technologicznych nadal osiągały lepsze wyniki, napędzane entuzjazmem wobec sztucznej inteligencji, która pochłonęła większość napływu kapitału.
Indeks Coinbase Bitcoin Premium Index, mierzący różnicę między cenami bitcoina w Stanach Zjednoczonych a średnią światową, pokazał, że kryptowaluta ta jest notowana na rynku amerykańskim z niemal stałym dyskontem od połowy grudnia. To sygnał, że nastroje inwestorów indywidualnych na największym na świecie rynku kryptowalut pozostają generalnie słabe.
Dzisiejsze ceny kryptowalut: altcoiny spadają, szykują się duże tygodniowe spadki
Podobnie jak Bitcoin, również inne kryptowaluty traciły na wartości i w ciągu tygodnia zmierzały ku znacznie większym spadkom.
Ether, druga co do wielkości kryptowaluta na świecie, stracił 2,4%, osiągając cenę 2946,35 USD, co oznacza tygodniową stratę na poziomie ok. 11,2%.
Wartość XRP spadła o 1,5%, a BNB o 0,1%, przy czym oba tokeny odnotują tygodniowe spadki na poziomie od 6% do 8%.
Ceny ropy naftowej ponownie wzrosły w piątek po tym, jak prezydent USA Donald Trump ponowił swoje groźby wobec Iranu, wzbudzając obawy przed potencjalnymi działaniami militarnymi, które mogłyby zakłócić dostawy ropy. Jednocześnie zakłócenia w produkcji w Kazachstanie nadal się utrzymują.
Kontrakty terminowe na ropę Brent z dostawą w marcu wzrosły o 76 centów, czyli 1,2%, do 64,82 dolarów za baryłkę o godz. 10:26 GMT. Cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate wzrosła o 75 centów, czyli 1,3%, do 60,11 dolarów za baryłkę.
Oba kontrakty referencyjne były na dobrej drodze do osiągnięcia tygodniowych zysków rzędu 1,1%.
Ceny wzrosły również wcześniej w tym tygodniu w związku z działaniami Trumpa dotyczącymi Grenlandii, ale w czwartek spadły o około 2%, po tym jak wycofał się z gróźb nałożenia ceł na Europę i wykluczył podjęcie działań militarnych.
Trump powiedział w czwartek, że Dania, NATO i Stany Zjednoczone osiągnęły porozumienie przyznające „pełny dostęp” do Grenlandii.
Dodał jednak, że Stany Zjednoczone mają „flotę” zmierzającą w stronę Iranu, wyrażając nadzieję, że nie będzie trzeba jej użyć. Ponowił jednak ostrzeżenia pod adresem Teheranu, aby nie zabijał demonstrantów i nie wznawiał swojego programu nuklearnego.
Amerykański urzędnik poinformował, że okręty wojenne, w tym lotniskowiec i niszczyciele rakietowe, mają przybyć na Bliski Wschód w najbliższych dniach. Stany Zjednoczone przeprowadziły ataki na Iran w czerwcu ubiegłego roku.
Iran jest głównym dostawcą ropy naftowej do Chin, drugiego co do wielkości konsumenta ropy naftowej na świecie.
W oddzielnym komunikacie Chevron poinformował, że wydobycie ropy naftowej z gigantycznego złoża Tengiz w Kazachstanie, jednego z największych na świecie, nie zostało jeszcze wznowione. Operator Tengizchevroil, kierowany przez Chevron, ogłosił w poniedziałek, że produkcja została wstrzymana w związku z pożarem.