Jen japoński osłabił się w czwartek na rynku azjatyckim w stosunku do koszyka głównych i drugorzędnych walut, pogłębiając straty po raz trzeci z rzędu w stosunku do dolara amerykańskiego. Stało się tak po opublikowaniu szokujących danych z czwartej co do wielkości gospodarki świata, które wykazały gwałtowny spadek realnych płac w listopadzie.
Dane te przyczyniły się do złagodzenia presji inflacyjnej na japońskich decydentów banku centralnego, dając Bankowi Japonii więcej czasu na zachowanie ostrożności i ponowną ocenę przyszłej ścieżki stóp procentowych przed podjęciem jakichkolwiek dodatkowych kroków w kierunku zacieśnienia polityki pieniężnej.
Przegląd cen
• Kurs wymiany jena japońskiego dzisiaj: Dolar wzrósł w stosunku do jena o 0,15% do 156,95 jenów z poziomu otwarcia 156,74 jenów, osiągając najniższy poziom 156,65 jenów.
• Jen zakończył środową sesję spadkiem o 0,1% w stosunku do dolara, co oznacza drugą z rzędu dzienną stratę, po opublikowaniu mocnych danych na temat aktywności sektora usług w USA.
Dolar amerykański
Indeks dolara amerykańskiego wzrósł w czwartek o 0,1%, kontynuując wzrosty trzecią sesję z rzędu i zbliżając się do czterotygodniowego maksimum. Odzwierciedla to utrzymującą się siłę amerykańskiej waluty w stosunku do koszyka walut światowych.
Aktywność sektora usług w USA niespodziewanie wzrosła w grudniu, co wskazuje, że gospodarka USA zakończyła rok 2025 na solidnych podstawach. Może to dać Rezerwie Federalnej więcej czasu na ocenę kolejnych działań w kierunku obniżek stóp procentowych.
Płace w Japonii
Japońskie Ministerstwo Zdrowia, Pracy i Opieki Społecznej poinformowało w czwartek, że całkowite miesięczne zarobki gotówkowe i osobna miara wynagrodzeń za pracę w pełnym wymiarze godzin wzrosły w listopadzie o 0,5% rok do roku, co stanowi najwolniejsze tempo od grudnia 2021 r. i znacznie poniżej rynkowych oczekiwań na poziomie 2,3%. Płace wzrosły w październiku o 2,5%, po korekcie w dół z początkowego poziomu 2,6%.
Gwałtowny spadek wzrostu płac w Japonii toruje drogę do dalszego łagodzenia presji cenowej i spowolnienia dynamiki inflacji w nadchodzącym okresie. Utrzymujące się osłabienie presji inflacyjnej na decydentów Banku Japonii znacząco zmniejsza prawdopodobieństwo kolejnych podwyżek stóp procentowych w Japonii w tym roku.
Japońskie stopy procentowe
• Po opublikowaniu danych rynkowe wycena podwyżki stóp procentowych o 25 punktów bazowych przez Bank Japonii na styczniowym posiedzeniu spadła z 20% do 5%.
• Aby zweryfikować te oczekiwania, inwestorzy oczekują na dalsze dane dotyczące inflacji i poziomu bezrobocia w Japonii, a także monitorują komentarze przedstawicieli Banku Japonii.
Gdy w sobotę siły amerykańskie przypuściły atak na stolicę Wenezueli i odsunęły od władzy prezydenta Nicolasa Maduro, jedno z retorycznych gróźb w polityce zagranicznej prezydenta USA Donalda Trumpa nagle stało się namacalną rzeczywistością.
W kolejnych dniach powtarzane przez Trumpa rozważania na temat innych punktów na jego liście życzeń w zakresie polityki zagranicznej zyskały nową dynamikę — najbardziej zauważalnym było jego długoletnie pragnienie, aby Stany Zjednoczone przejęły kontrolę nad Grenlandią, rozległym, samorządnym terytorium arktycznym pod duńskim zwierzchnictwem.
Po tym odważnym pokazie amerykańskiej siły militarnej w Wenezueli, oświadczenia te przybrały inny ton, pogarszając stosunki między Waszyngtonem a jednym z jego sojuszników z NATO.
Premier Danii Mette Frederiksen powtórzyła w poniedziałek, że „stanowisko Królestwa Danii jest absolutnie jasne, a Grenlandia wielokrotnie powtarzała, że nie chce być częścią Stanów Zjednoczonych”.
Ostrzegała nawet, że taki ruch może doprowadzić do upadku NATO.
Dlaczego więc Trump nadal skupia się na tej odległej, słabo zaludnionej wyspie i dlaczego powoduje to napięcia w stosunkach z Europą?
Czym jest Grenlandia?
Grenlandia to bogata w zasoby wyspa o powierzchni 836 000 mil kwadratowych (2,16 miliona kilometrów kwadratowych). Jest to dawna kolonia duńska, a obecnie autonomiczne terytorium w Królestwie Danii, położone w regionie arktycznym.
Grenlandia jest najmniej zaludnionym krajem na świecie, którego większość powierzchni pokrywa lód. Jej populacja liczy około 56 000 mieszkańców, którzy przemieszczają się między miastami łodziami, helikopterami i samolotami, a osady koncentrują się głównie wzdłuż zachodniego wybrzeża. Stolica, Nuuk, odzwierciedla charakter tych miast, z kolorowymi domami skupionymi pomiędzy skalistym wybrzeżem a górami w głębi lądu.
Poza obszarami miejskimi Grenlandia to w dużej mierze dzicz, a lód pokrywa 81% jej terytorium. Około 90% ludności to Inuici, a gospodarka od dawna opiera się na rybołówstwie.
Dlaczego jest to strategicznie ważne?
Trzy powiązane ze sobą czynniki – wzmocnione przez kryzys klimatyczny – sprawiają, że Grenlandia ma strategiczne znaczenie: jej położenie geopolityczne, jej zasoby naturalne i potencjalne otwarcie północnych szlaków żeglugowych wokół wyspy.
Grenlandia leży między Stanami Zjednoczonymi a Europą i kontroluje tzw. Przesmyk GIUK – korytarz morski między Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią, łączący Arktykę z Oceanem Atlantyckim. Dzięki temu wyspa odgrywa kluczową rolę w kontrolowaniu dostępu do północnego Atlantyku, zarówno pod względem handlowym, jak i militarnym.
Obfite zasoby naturalne, w tym ropa naftowa, gaz ziemny i pierwiastki ziem rzadkich, dodatkowo zwiększają jego strategiczne znaczenie, zwłaszcza że Chiny wykorzystują swoją dominującą pozycję w produkcji pierwiastków ziem rzadkich, aby wywierać presję na Stany Zjednoczone. Surowce te są niezbędne dla światowej gospodarki i wykorzystywane we wszystkim, od pojazdów elektrycznych i turbin wiatrowych po sprzęt wojskowy.
Topnienie arktycznego lodu na skutek zmiany klimatu może sprawić, że bogactwa mineralne Grenlandii staną się bardziej dostępne, jednak ich wydobycie prawdopodobnie nadal będzie niezwykle trudne ze względu na trudny teren, ograniczoną infrastrukturę i obowiązujące przepisy ochrony środowiska.
Topnienie lodu sprawia również, że północne szlaki żeglugowe stają się żeglowne przez coraz dłuższe okresy w roku, co ma poważne konsekwencje dla handlu i bezpieczeństwa.
Mimo to Trump bagatelizował zasoby naturalne Grenlandii, mówiąc w zeszłym miesiącu reporterom: „Potrzebujemy Grenlandii ze względu na bezpieczeństwo narodowe, a nie ze względu na minerały”.
Jednak jego były doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Mike Waltz zasugerował w styczniu 2024 r., że Trump rzeczywiście skupia się na zasobach, mówiąc w wywiadzie dla Fox News, że zainteresowanie administracji Grenlandią wynika z „krytycznych minerałów” i „zasobów naturalnych”.
Wszystko to oznacza, że Stany Zjednoczone, Chiny i Rosja coraz otwarciej rywalizują o Arktykę, której geografia zmienia się pod wpływem zmian klimatycznych.
Ponad jedna czwarta powierzchni Rosji leży w obrębie koła podbiegunowego, co czyni ten region kluczowym dla strategii obronnej Moskwy. W ostatnich latach do rywalizacji przystąpiły również Chiny, ogłaszając się w 2018 roku „państwem bliskim Arktyce” i dążąc do stworzenia „Polarnego Jedwabnego Szlaku” dla żeglugi arktycznej.
Co Wenezuela ma z tym wspólnego?
Dzień po tym, jak siły amerykańskie wkroczyły do rezydencji Maduro i usunęły go z urzędu, Trump ponownie podkreślił, że Stany Zjednoczone potrzebują Grenlandii „ze względów bezpieczeństwa narodowego”.
W rozmowie z reporterami na pokładzie Air Force One w niedzielę – mimo że początkowo nie chciał rozmawiać na ten temat – Trump powiedział: „Grenlandia jest wszędzie pełna rosyjskich i chińskich statków. Potrzebujemy Grenlandii z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego, a Dania nie będzie w stanie tego zrobić”.
Gdy we wtorek napięcie wzrosło, Biały Dom poinformował, że „rozważa szereg opcji” nabycia Grenlandii i nie wykluczył wykorzystania sił zbrojnych USA.
Sekretarz stanu Marco Rubio zbagatelizował jednak prawdopodobieństwo rychłych działań militarnych, informując w tym tygodniu ustawodawców, że administracja Trumpa rozważa opcję zakupu Grenlandii, powołując się na źródła zaznajomione z tą dyskusją.
Co Trump powiedział wcześniej?
Trump po raz pierwszy zapytał o możliwość zakupu Grenlandii w swojej pierwszej kadencji. Pomimo zapewnień władz wyspy, że „Grenlandia nie jest na sprzedaż”, powrócił do tego pomysłu w grudniu 2024 roku, pisząc w mediach społecznościowych: „Ze względu na bezpieczeństwo narodowe i wolność na całym świecie, Stany Zjednoczone Ameryki uważają, że posiadanie i kontrola nad Grenlandią są absolutną koniecznością”.
Wiceprezydent JD Vance odwiedził wyspę w marcu 2025 r. i oświadczył, że „polityka USA” polega na dążeniu do zmiany przywództwa Danii nad Grenlandią, przyznając jednocześnie, że sami Grenlandczycy muszą decydować o swojej przyszłości.
Sondaże opinii publicznej w Grenlandii wyraźnie wskazują na sprzeciw wobec przyłączenia do Stanów Zjednoczonych.
Jak wyglądała historyczna obecność USA w tym kraju?
Stany Zjednoczone mają już ugruntowaną pozycję w sferze bezpieczeństwa na Grenlandii, sięgającą czasów zimnej wojny, kiedy to bliskość wyspy do Rosji sprawiała, że była ona kluczowym punktem obserwacyjnym na wypadek ataku rakietowego.
W 1951 roku Waszyngton podpisał z Danią umowę obronną, która pozwoliła jej na stacjonowanie sił wojskowych w bazie wojskowej, która jest wykorzystywana do dziś, choć na znacznie mniejszą skalę.
Przedtem Stany Zjednoczone podejmowały kilka prób zakupu Grenlandii, ostatnio w 1946 roku.
Co to oznacza dla NATO?
Gdyby Stany Zjednoczone zdecydowały się na użycie siły militarnej w celu zajęcia Grenlandii — czego Trump wyraźnie nie wyklucza — mogłoby to doprowadzić do rozłamu NATO.
Frederiksen powiedział w poniedziałek: „Jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na atak militarny na innego członka NATO, wszystko się zatrzyma, w tym samo NATO i bezpieczeństwo, które zapewniano nam od zakończenia II wojny światowej”.
We wtorek przywódcy najważniejszych mocarstw europejskich wyrazili swoje poparcie dla Danii i Grenlandii, podkreślając, że bezpieczeństwo Arktyki musi być gwarantowane wspólnie z sojusznikami z NATO, w tym Stanami Zjednoczonymi.
We wspólnym oświadczeniu przywódcy Francji, Niemiec, Włoch, Polski, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i Danii stwierdzili: „Grenlandia należy do swoich obywateli. Decyzje dotyczące Danii i Grenlandii mogą być podejmowane wyłącznie przez samą Danię i Grenlandię”.
W oświadczeniu dodano: „NATO jasno dało do zrozumienia, że Arktyka jest priorytetem, a europejscy sojusznicy wzmacniają swoje wysiłki”.
Co sądzą Grenlandczycy?
Powtarzające się wypowiedzi Trumpa na temat Grenlandii uderzają w sedno polityki wewnętrznej tego terytorium, kształtowanej od dawna przez kolonialne dziedzictwo Danii.
Grenlandia została formalnie włączona do Danii w 1953 roku w trakcie globalnej fali dekolonizacji po II wojnie światowej. Uzyskała autonomię w 1979 roku i rozszerzyła autonomię w 2009 roku, choć polityka zagraniczna, obronna, bezpieczeństwa i monetarna pozostają pod kontrolą Danii.
Grenlandzcy politycy zobowiązali się do podjęcia kroków w kierunku niepodległości, ale nie wyznaczyli jasnego harmonogramu. Choć nie wszyscy Grenlandczycy chcą niezależności od Danii, niewielu chce zastąpić duńskie przywództwo rządami amerykańskimi.
Premier Grenlandii, Jens-Frederik Nielsen, określił retorykę USA jako „całkowicie nie do przyjęcia”.
W oświadczeniu stwierdził: „Kiedy prezydent USA mówi o 'potrzebie wsparcia Grenlandii' i łączy nas z Wenezuelą i interwencją militarną, jest to nie tylko niewłaściwe, ale także głęboko niegrzeczne”.
Dodał: „Koniec z fantazjami o aneksji. Jesteśmy otwarci na dialog. Jesteśmy otwarci na dyskusję. Ale musi się ona odbywać właściwymi kanałami i z poszanowaniem prawa międzynarodowego. Grenlandia jest naszym domem i naszym terytorium i tak pozostanie”.
Z kolei Kuno Fencker, poseł z opozycyjnej partii Naleraq, która jest bardziej przychylnie nastawiona do Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że niektóre komentarze Trumpa „przyjęto z dużym zadowoleniem”.
W rozmowie z CNN dodał: „Jeśli powie, że Grenlandia ma prawo do samostanowienia lub do przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych, to będzie to hojna oferta ze strony prezydenta USA”.
Większość amerykańskich indeksów giełdowych wzrosła na początku środowej sesji, S&P 500 osiągnął poziomy rekordowe, a Dow Jones Industrial Average później nieznacznie spadł.
Nastąpiło to w momencie, gdy rynki oceniają dane dotyczące amerykańskiego rynku pracy, po tym jak dzisiejszy raport ADP wykazał, że amerykański sektor prywatny stworzył w grudniu 41 000 miejsc pracy, co jest wynikiem niższym od oczekiwań analityków, którzy oczekiwali 48 000.
Uwaga inwestorów skupia się obecnie na bardziej kompleksowym raporcie dotyczącym zatrudnienia poza rolnictwem w USA, który ma zostać opublikowany w piątek. Oczekuje się, że gospodarka USA utworzyła w grudniu 73 000 nowych miejsc pracy.
W handlu indeks Dow Jones Industrial Average spadł o 0,4%, czyli o około 200 punktów, do 49 263 punktów o godzinie 15:50 GMT. Szerszy indeks S&P 500 wzrósł o 0,1%, czyli o około 5 punktów, do 6949 punktów, a Nasdaq Composite wzrósł o 0,4%, czyli o 96 punktów, do 23 643 punktów.
Ceny niklu wzrosły o ponad 10% na London Metal Exchange podczas wtorkowej sesji, odnotowując największy wzrost od ponad trzech lat, ponieważ rosnące zainteresowanie inwestorów Chinami napędzało szeroką hossę na rynkach metali.
Ceny baterii i stali nierdzewnej wzrosły do 18 785 dolarów za tonę metryczną na London Metal Exchange, kontynuując silną tendencję wzrostową, która spowodowała wzrost cen o około 30% od połowy grudnia.
Pomimo znacznej nadpodaży na rynku niklu, rosnące ryzyko dla produkcji w Indonezji, największym dostawcy na świecie, pomogło poprawić nastroje, podobnie jak szeroki napływ inwestycji na krajowe rynki metali w Chinach.
Ta zmiana oznacza gwałtowny zwrot w przypadku metalu, który od dawna zmagał się z nadprodukcją w Indonezji i słabszym niż oczekiwano popytem ze strony akumulatorów do pojazdów elektrycznych. Sygnalizuje również ożywienie w handlu niklem na giełdzie LME po gwałtownym spadku wolumenów w następstwie historycznego kryzysu krótkiej sprzedaży, który dotknął rynek w 2022 roku.
Dynamika handlu pokazuje, że chińscy inwestorzy odegrali kluczową rolę we wzroście cen metali w tym tygodniu, w tym niklu, miedzi i cyny. Ceny na giełdzie londyńskiej gwałtownie wzrosły w godzinach szczytu w Azji, a następnie utrzymały wzrosty podczas nocnej sesji na giełdzie Shanghai Futures Exchange.
Metale nieszlachetne rozpoczęły rok 2026 na solidnych fundamentach. Indeks LMEX, śledzący ceny sześciu głównych metali, wzrósł do najwyższego poziomu od marca 2022 roku, kiedy to sektor ten osiągnął ostatni szczyt. Cena miedzi wzrosła o ponad 20% od końca listopada, a aluminium osiągnęło najwyższy poziom od kwietnia 2022 roku.
Miedź kontynuowała wzrosty w tym tygodniu, po tym jak po raz pierwszy przekroczyła poziom 13 000 dolarów za tonę, ponieważ inwestorzy liczyli na ograniczenie podaży i poprawę apetytu na ryzyko na szerszych rynkach finansowych. Trzymiesięczne kontrakty na miedź na London Metal Exchange wzrosły we wtorek o 3,1%, osiągając nowy rekord 13 387,50 dolarów za tonę, przewyższając tym samym maksima z poprzedniego dnia.
Chociaż popyt w ostatnich miesiącach spadł, szczególnie w Chinach, największym konsumencie na świecie, tamtejsi nabywcy toczą obecnie zaciętą walkę o zabezpieczenie dostaw, ponieważ miedź nadal napływa do Stanów Zjednoczonych. Oczekiwania, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa może nałożyć cła na miedź rafinowaną, doprowadziły do masowego wycofywania zapasów z rynku amerykańskiego, co potencjalnie może doprowadzić do ograniczenia podaży w pozostałych częściach świata w czasie, gdy producenci mają trudności ze zwiększeniem produkcji.
Prezydent Trump wcześniej zwiększył dostawy miedzi do Stanów Zjednoczonych w pierwszej połowie ubiegłego roku, po czym zwolnił miedź rafinowaną z ceł, co tymczasowo wstrzymało te przepływy. Jednak w ostatnich miesiącach handel ponownie się ożywił, ponieważ polityka celna została ponownie rozpatrzona, co spowodowało powrót cen krajowych w USA do poziomu premium. Import miedzi do USA wzrósł w grudniu do najwyższego poziomu od lipca.
Na zamknięciu sesji we wtorek ceny miedzi na London Metal Exchange wzrosły o 1,9%, zamykając się na poziomie 13 238 dolarów za tonę o godzinie 17:57 czasu londyńskiego.
Nikiel zamknął sesję wzrostem o 9% do 18 524 dolarów za tonę, natomiast cyna zakończyła sesję wzrostem o 4,9%.