Jen japoński osłabił się we wtorek na giełdach azjatyckich w stosunku do koszyka głównych i drugorzędnych walut, pogłębiając straty drugą sesję z rzędu w stosunku do dolara amerykańskiego. Inwestorzy nadal faworyzowali amerykańską walutę jako najbezpieczniejsze aktywa w obliczu rosnących napięć geopolitycznych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, zwłaszcza po odrzuceniu przez Teheran amerykańskiej propozycji pokojowej.
Podsumowanie opinii opublikowanych dziś przez Bank Japonii wyraźnie wskazuje na jastrzębie nastawienie i coraz większe przygotowania do wcześniejszej podwyżki stóp procentowych, spowodowanej rosnącym ryzykiem inflacji wynikającym z kryzysu na Bliskim Wschodzie i wojny z Iranem.
Przegląd cen
• Kurs USD/JPY dzisiaj: Dolar amerykański wzrósł o ponad 0,3% w stosunku do jena japońskiego, osiągając poziom 157,65 jenów, z dzisiejszego otwarcia na poziomie 157,14 jenów, podczas gdy najniższy kurs sesji wyniósł 157,08 jenów.
• Jen zakończył poniedziałek spadkiem o 0,3% w stosunku do dolara, ponieważ po osiągnięciu przez walutę trzymiesięcznego maksimum na poziomie 155,03 jenów nastąpiła ponowna realizacja zysków i korekta sprzedaży.
• Oprócz realizacji zysków, jen osłabł z powodu obaw przed wznowieniem wojny między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Dolar amerykański
Indeks dolara amerykańskiego wzrósł we wtorek o 0,25%, notując wzrosty drugą sesję z rzędu i odzwierciedlając utrzymującą się siłę amerykańskiej waluty w stosunku do koszyka walut światowych.
Wzrost ten nastąpił w momencie, gdy inwestorzy nadal kupują dolara amerykańskiego, traktując go jako bezpieczną przystań, w obliczu rosnących obaw o wznowienie konfrontacji militarnej między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, zwłaszcza po odrzuceniu przez Teheran amerykańskiej propozycji pokojowej.
Negocjacje USA-Iran
Prezydent USA Donald Trump powiedział w poniedziałek, że zawieszenie broni z Iranem jest „bliskie upadku”, po tym jak odpowiedź Teheranu na amerykańską propozycję zakończenia wojny jasno pokazała, że obie strony nadal mają odmienne zdania w kilku kluczowych kwestiach.
Trump potwierdził również, że poważnie rozważa reaktywację „Projektu Wolność”, ogłaszając jednocześnie plany zbliżającego się spotkania z dużą grupą generałów i dowódców wojskowych, na którym zostaną omówione dostępne opcje i strategie dotyczące irańskiego الملف.
Tymczasem przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf stwierdził, że nie ma innej alternatywy niż zaakceptowanie irańskiej propozycji, podkreślając, że Teheran jest gotowy natychmiast odpowiedzieć na wszelkie działania militarne.
Globalne ceny ropy naftowej
Ceny ropy wzrosły we wtorek o prawie 1%, utrzymując wzrosty drugi dzień z rzędu na tle obaw, że Cieśnina Ormuz może pozostać zamknięta, co w dalszym ciągu będzie zakłócać globalne dostawy ropy.
Wyższe ceny ropy naftowej na świecie niewątpliwie budzą obawy o przyspieszenie inflacji, co może skłonić banki centralne na całym świecie do podniesienia stóp procentowych w najbliższej przyszłości. Oznaczałoby to zdecydowane odejście od przedwojennych oczekiwań dotyczących długotrwałych obniżek stóp procentowych i stabilności polityki pieniężnej.
Podsumowanie opinii Banku Japonii
Podsumowanie opinii Banku Japonii opublikowane dziś wykazało wyraźną zmianę nastawienia i rosnącą gotowość do szybkiej podwyżki stóp procentowych, spowodowaną rosnącym ryzykiem inflacji związanym z kryzysem na Bliskim Wschodzie i wojną z Iranem.
Chociaż bank centralny utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie 0,75%, wewnętrzne podziały i pojawienie się żądań natychmiastowej podwyżki do 1,0% wyraźnie wskazują, że era ultraluźnej polityki pieniężnej w Japonii może zbliżać się do końca.
Zmiana ta nastąpiła po tym, jak Bank Japonii został zmuszony do podniesienia prognozy inflacji do 2,8%, przy jednoczesnym obniżeniu prognoz wzrostu gospodarczego, co spowodowało wzrost rentowności 10-letnich japońskich obligacji rządowych do najwyższych poziomów od 29 lat.
Wydarzenia te odzwierciedlają skalę wyzwań, z jakimi musi zmierzyć się bank centralny, próbujący zrównoważyć presję inflacyjną z koniecznością ochrony gospodarki przed recesją. W związku z tym rynki globalne uważnie śledzą decyzję o spodziewanej podwyżce stóp procentowych.
Japońskie stopy procentowe
• W związku z ciągłym wzrostem cen ropy naftowej, rynki podniosły ceny podwyżki stóp procentowych przez Bank Japonii o ćwierć punktu procentowego na czerwcowym posiedzeniu z 55% do 60%.
• Inwestorzy oczekują obecnie na więcej danych z Japonii dotyczących inflacji, bezrobocia i płac, aby móc ponownie ocenić te oczekiwania.
Ceny ropy naftowej wzrosły w poniedziałek po tym, jak prezydent USA Donald Trump oświadczył, że porozumienie o zawieszeniu broni z Iranem jest „podtrzymywane przy życiu” po tym, jak odrzucił kontrpropozycję Teheranu mającą na celu zakończenie konfliktu.
Kontrakty terminowe na ropę naftową West Texas Intermediate z dostawą w czerwcu wzrosły o ponad 3% do 99,11 dolarów za baryłkę o godz. 13:08 czasu wschodniego.
Globalne kontrakty terminowe na ropę Brent z dostawą w lipcu również wzrosły o ponad 3% do 104,97 dolarów za baryłkę.
Trump powiedział reporterom, że porozumienie o zawieszeniu broni jest obecnie „niezwykle słabe”, a propozycję Iranu zakończenia konfliktu nazwał „śmieciami”.
Dodał: „Mogę powiedzieć, że zawieszenie broni odbywa się przy pełnym podtrzymywaniu życia, to tak, jakby lekarz wszedł i powiedział: Szanowny Panie, bliska Pana osoba ma może 1% szans na przeżycie”.
Ceny ropy WTI i Brent wzrosły o ponad 40% od czasu wybuchu 28 lutego wojny z Iranem pod wodzą USA i Izraela.
Netanjahu: Wojna z Iranem się nie skończyła
Tymczasem premier Izraela Beniamin Netanjahu ostrzegł, że konflikt z Iranem „jeszcze się nie zakończył”, wzmagając obawy przed dalszą eskalacją napięć na Bliskim Wschodzie, która może stanowić jeszcze większe zagrożenie dla globalnych dostaw energii.
W wywiadzie dla programu „60 Minutes” stacji CBS Netanjahu powiedział: „Wciąż istnieją materiały jądrowe i wzbogacony uran, które trzeba wywieźć z Iranu”.
Dodał: „Wciąż istnieją ośrodki wzbogacania, które należy zlikwidować. Nadal istnieją grupy wspierane przez Iran, a także pociski balistyczne, które wciąż chcą produkować… wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia”.
Zapytany, w jaki sposób Stany Zjednoczone i Izrael usuną materiały nuklearne, Netanjahu odpowiedział: „Wy pójdziecie i je zabierzecie”.
Citigroup: Ryzyko związane z ceną ropy naftowej nadal jest zwyżkowe
Analitycy Citigroup w swoim najnowszym raporcie dotyczącym rynku ropy naftowej stwierdzili, że ceny mogą wzrosnąć jeszcze bardziej, jeśli Iran i Stany Zjednoczone nie dojdą do porozumienia.
Dodali, że na razie rynki ropy naftowej korzystają ze wspierających czynników, w tym wysokich zapasów, uwolnienia strategicznych rezerw ropy naftowej, słabego popytu w gospodarkach wschodzących i sporadycznych sygnałów sugerujących możliwą deeskalację na Bliskim Wschodzie.
Bank podkreślił jednak, że ryzyko związane z cenami ropy naftowej nadal jest przechylone w górę, biorąc pod uwagę znaczną kontrolę Iranu nad terminem i warunkami potencjalnego porozumienia w sprawie ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, jednego z najważniejszych korytarzy energetycznych na świecie.
Analitycy Citigroup stwierdzili: „Nasz bazowy scenariusz zakłada, że reżim irański osiągnie porozumienie w sprawie ponownego otwarcia cieśniny do końca maja... ale nadal uważamy, że ryzyko wskazuje na opóźnienia i/lub tylko częściowe otwarcie, co oznacza, że zakłócenia mogą potrwać dłużej”.
Ostrzeżenia przed „niszczeniem popytu” i kryzysami globalnymi
Felipe Elink Schuurman, dyrektor generalny i współzałożyciel Sparta Commodities, powiedział, że pandemia COVID-19 stanowi przydatny punkt odniesienia dla obecnej sytuacji na rynku ropy naftowej.
W rozmowie z CNBC wyjaśnił: „W 2020 roku straciliśmy średnio 9 milionów baryłek dziennie w popycie w porównaniu z 2019 rokiem, co mniej więcej odpowiada temu, co obecnie tracimy po stronie podaży”.
Dodał: „Rynek będzie musiał się dostosować i ostatecznie osiągniemy poziom zniszczenia popytu”.
Kontynuował: „Pytanie brzmi teraz, skąd się weźmie ten spadek popytu. Niestety, rezultatem jest to, że bogate kraje po prostu zapłacą więcej”.
Schuurman zauważył, że ceny ropy naftowej niekoniecznie osiągną 200 USD za baryłkę, ale produkty paliwowe i tak mogą charakteryzować się utrzymująco wysokimi cenami.
Podsumował: „Możemy znaleźć się w sytuacji, w której biedniejsze kraje staną w obliczu kryzysu humanitarnego, Europa stanie w obliczu kryzysu gospodarczego, a Stany Zjednoczone staną w obliczu kryzysu politycznego”.
Kiedy ustawodawcy proponują rozwiązania skomplikowanych problemów ekonomicznych, pierwszym wymogiem powinno być jasne zrozumienie, jak te problemy faktycznie działają.
Senator USA Bernie Sanders w swoim niedawnym wpisie na Facebooku porównał obecne ceny ropy naftowej i benzyny z cenami z 2011 r., twierdząc, że firmy naftowe „oszukują” konsumentów.
Logika stojąca za tym twierdzeniem jest prosta: jeśli ceny ropy naftowej są podobne, ceny benzyny również powinny być podobne. A jeśli nie są, to ktoś musi osiągać nieuczciwe zyski kosztem konsumentów.
Ten argument może wydawać się intuicyjny, ale ignoruje kluczowe elementy obrazu.
Chociaż ceny benzyny są ściśle powiązane z cenami ropy naftowej, istnieje wiele powodów, dla których mogą się one różnić. Benzyna to produkt rafinowany, który znajduje się na końcu długiego, złożonego i często bardzo obciążonego łańcucha dostaw. Skupianie się wyłącznie na cenie ropy naftowej pomija realia fizyczne, które ostatecznie decydują o tym, ile konsumenci płacą na stacji benzynowej.
Od ropy naftowej do benzyny: system pod ciśnieniem
Cena ropy naftowej to dopiero początek. Pomiędzy szybami naftowymi a stacjami benzynowymi rozciąga się rozległa sieć rafinerii, rurociągów, terminali magazynowych i systemów transportowych.
Gdy system działa sprawnie, relacja między cenami ropy naftowej a cenami benzyny pozostaje względnie stabilna. Jednak gdy system znajdzie się w trudnej sytuacji, różnica między nimi może znacznie się pogłębić.
Dokładnie to samo dzieje się dzisiaj.
Kryzys rafineryjny, który wielu ignoruje
Jedną z największych różnic między rokiem 2011 a dniem dzisiejszym jest zdolność rafinacji.
W ciągu ostatniej dekady Stany Zjednoczone i niektóre kraje Europy znacząco straciły moce przerobowe, ponieważ niektóre rafinerie zostały zamknięte, inne przestawiły się na produkcję paliw odnawialnych, a inwestycje w tym sektorze osłabły. Jednocześnie popyt gwałtownie wzrósł po pandemii COVID-19.
W rezultacie system działa z niezwykle małą rezerwą mocy. Wykorzystanie mocy przerobowych rafinerii często przekracza 90%, a nawet niewielkie zakłócenia mogą mieć ogromne skutki.
W tym miejscu pojawia się tzw. „crack spread” – marża zysku, jaką rafinerie uzyskują z przetwarzania ropy naftowej na benzynę i olej napędowy.
Gdy możliwości rafinacji stają się ograniczone, marże te rosną, powodując wzrost cen benzyny, nawet jeśli ceny ropy naftowej pozostają względnie stabilne.
Innymi słowy, ropy naftowej może być pod dostatkiem, ale ceny paliw pozostają wysokie, ponieważ prawdziwym wąskim gardłem nie są same zasoby ropy, lecz możliwości jej przetworzenia i rafinacji.
Wojny nie tylko podnoszą ceny – one zakłócają systemy
Obecna sytuacja geopolityczna dodaje kolejny poziom złożoności.
Konflikty w kluczowych regionach, w tym napięcia wokół Cieśniny Ormuz, nie tylko podnoszą ceny ropy naftowej. Zaburzają również logistykę.
Zmieniają się szlaki transportowe, rosną koszty ubezpieczeń, wydłużają się terminy dostaw, a łańcuchy dostaw stają się mniej wydajne.
Rafinerie są również wysoce wyspecjalizowane i zaprojektowane do przetwarzania określonych gatunków ropy naftowej. Gdy zmiany geopolityczne wymuszają zmiany w źródłach dostaw, rafinerie mogą być zmuszone do stosowania mniej odpowiednich mieszanek ropy, co zmniejsza ilość benzyny produkowanej z każdej baryłki ropy.
Podobną dynamikę można było zaobserwować po inwazji Rosji na Ukrainę, która spowodowała gwałtowny wzrost cen oleju napędowego i benzyny.
Te ograniczenia mechaniczne i fizyczne działają w istocie jak ukryty podatek nakładany na system, zwiększając koszty produkcji i transportu paliwa, nawet jeśli ceny ropy naftowej pojawiają się w nagłówkach gazet jako stabilne.
Zjawisko to nie jest nowe — często jest źle rozumiane
Rozbieżność między cenami ropy naftowej i benzyny nie jest niczym nowym.
Na przykład, po huraganie Katrina w 2005 roku, ceny ropy naftowej spadły, ponieważ uszkodzone rafinerie nie były w stanie przetworzyć dostępnych zasobów. Jednocześnie ceny benzyny gwałtownie wzrosły z powodu niedoborów paliwa rafinowanego.
Lekcja jest prosta: system energetyczny działa jak połączony łańcuch. Jeśli jedna część ulegnie awarii lub znajdzie się pod presją, cały system dostosuje się poprzez ceny.
To, co obserwujemy dzisiaj, jest odbiciem podobnej dynamiki, napędzanej nie przez katastrofę naturalną, a przez zaburzenia geopolityczne i zmiany strukturalne w zakresie zdolności rafineryjnych.
Zyski są rezultatem, a nie przyczyną
To prawda, że firmy energetyczne generują wysokie zyski. Jednak zyski te są w dużej mierze wynikiem wyższych cen, a niekoniecznie ich pierwotną przyczyną.
Gdy podaż jest ograniczona, a popyt pozostaje silny, ceny rosną. A wraz ze wzrostem cen naturalnie rosną zyski.
To rozróżnienie ma ogromne znaczenie. Gdyby wysokie ceny były jedynie wynikiem arbitralnego podwyższania cen przez firmy, rozwiązanie byłoby proste. Jednak gdy ceny są kształtowane przez ograniczenia fizyczne, tarcia logistyczne i globalną dynamikę rynku, problem staje się znacznie bardziej skomplikowany.
Ryzyko błędnej diagnozy problemu
Polityki takie jak podatki od nieoczekiwanych zysków są często proponowane jako rozwiązania problemu wysokich cen energii. Ale jeśli diagnoza jest błędna, lekarstwo może pogłębić problem.
Zniechęcanie do inwestycji w infrastrukturę rafineryjną i midstream nie prowadzi do obniżenia cen. Powoduje jedynie dalsze ograniczenie przepustowości i zwiększa ryzyko przyszłych skoków cen.
Jeśli celem jest obniżenie kosztów paliwa, należy skupić się na zwiększeniu wydajności systemu, zmniejszeniu wąskich gardeł i stabilizacji łańcuchów dostaw.
Podsumowanie
Porównywanie cen ropy naftowej w różnych okresach bez uwzględnienia szerszego systemu prowadzi do błędnych wniosków.
Ceny benzyny nie zależą wyłącznie od kosztu ropy naftowej. Kształtują je również możliwości rafinacji, logistyka, czynniki geopolityczne i ograniczenia infrastrukturalne.
Jeśli decydenci chcą skutecznie rozwiązać problem wysokich cen paliw, muszą najpierw jasno zrozumieć te realia.
Ponieważ prawidłowa diagnoza problemu — czy to na rynkach energii, czy w całej gospodarce — to pierwszy krok w kierunku znalezienia właściwego rozwiązania.
Główne indeksy giełdowe Wall Street wstrzymały w poniedziałek wzrosty po rekordowym wzroście z ubiegłego tygodnia, a odnowione obawy dotyczące impasu w negocjacjach między Stanami Zjednoczonymi a Iranem wywarły presję na apetyt inwestorów na ryzyko.
Szybkie odrzucenie przez prezydenta USA Donalda Trumpa odpowiedzi Iranu na amerykańską propozycję pokojową wywołało obawy, że trwający 10 tygodni konflikt może się przeciągać i poważnie utrudniać żeglugę przez Cieśninę Ormuz, co doprowadzi do wzrostu cen ropy naftowej o około 3%.
Mimo to, wyższe ceny ropy naftowej w ostatnich tygodniach nie zdołały zahamować szerszej dynamiki rynku. Zarówno indeksy S&P 500, jak i Nasdaq zamknęły się w piątek na rekordowo wysokich poziomach, wspierane przez wysokie zyski przedsiębiorstw, optymizm wokół firm produkujących półprzewodniki oraz solidny miesięczny raport o zatrudnieniu, który podkreślił odporność amerykańskiej gospodarki.
Indeksy S&P 500 i Nasdaq w poniedziałek ponownie osiągnęły rekordowe poziomy, kontynuując zyski z poprzedniej sesji.
Jednak ta odporność może wkrótce zostać wystawiona na próbę, gdy sezon wyników finansowych zaczyna się kończyć, a uwaga inwestorów przesunie się w stronę wtorkowego raportu o indeksie cen konsumpcyjnych, który powinien wykazać wyższą inflację w kwietniu na tle rosnącej presji ze strony cen energii na Bliskim Wschodzie.
W tym tygodniu zostaną opublikowane także dane dotyczące cen producentów i miesięczne dane dotyczące sprzedaży detalicznej.
Robert Edwards, dyrektor ds. inwestycji w Edwards Asset Management, powiedział:
Lista obaw jest długa, ale sytuacja gospodarcza wciąż udowadnia, że pesymiści się mylą.
Duże firmy technologiczne odzyskały pozycję lidera, wspierane przez silne i rosnące przychody oraz zyski. Firmy te znajdują się w centrum każdego ważnego trendu strukturalnego.
O godz. 10:08 czasu wschodniego indeks Dow Jones Industrial Average spadł o 3,54 punktu, czyli 0,01%, do poziomu 49 605,62, podczas gdy indeks S&P 500 wzrósł o 11,38 punktu, czyli 0,15%, do poziomu 7 410,31, a indeks Nasdaq Composite zyskał 10,19 punktu, czyli 0,04%, do poziomu 26 257,27.
Osiem z jedenastu głównych sektorów indeksu S&P 500 odnotowało wzrosty, na czele z sektorem energetycznym, który zanotował wzrost o 1,5%.
Sektor materiałowy również zanotował wzrost o 1,3%, podążając za wzrostem cen metali szlachetnych.
Inwestorzy śledzą również spotkanie Trumpa z prezydentem Chin Xi Jinpingiem, które odbędzie się pod koniec tygodnia. Oczekuje się, że obaj przywódcy omówią kwestie Iranu, Tajwanu, sztucznej inteligencji, broni jądrowej i możliwego przedłużenia umowy o kluczowych minerałach.
Oczekuje się również, że sezon wyników finansowych będzie stopniowo zwalniał po dobrych wynikach sektora technologicznego.
Wśród najważniejszych firm, które opublikują wyniki w tym tygodniu, znalazły się gigant branży sieciowej Cisco Systems oraz producent sprzętu półprzewodnikowego Applied Materials, natomiast Nvidia i Walmart mają opublikować swoje wyniki pod koniec miesiąca.
Akcje firmy Intel wzrosły w poniedziałek o 3,5% po piątkowym wzroście o 14% po doniesieniach o wstępnej umowie o produkcji układów scalonych z Apple, podczas gdy akcje konkurencyjnej firmy Qualcomm wzrosły o 8,6%, osiągając rekordowy poziom.
Tymczasem akcje Mosaic spadły o 2,1% po tym, jak firma produkująca nawozy wycofała swoje roczne prognozy dotyczące produkcji fosforanów.
Akcje Fox Corp. zyskały 4% po tym, jak spółka medialna przewyższyła szacunki Wall Street pod względem przychodów za trzeci kwartał.
W innych sektorach akcje kilku linii lotniczych zanotowały spadki, ponieważ wyższe ceny ropy naftowej zagroziły marżom zysku – akcje Southwest Airlines, Delta Air Lines, Alaska Air i United Airlines spadły o 1,8–2%.
Na NYSE akcje zyskujące na wartości przewyższyły akcje tracące na wartości w stosunku 1,05 do 1, a na Nasdaq – 1,01 do 1.
Indeks S&P 500 odnotował 27 nowych 52-tygodniowych maksimów wobec 30 nowych minimów, podczas gdy indeks Nasdaq Composite odnotował 115 nowych maksimów i 91 nowych minimów.