Ceny złota wzrosły w poniedziałek na rynkach europejskich, wznawiając wzrosty, które zatrzymały się na dwa dni, ustanawiając nowy rekord i zbliżając się po raz pierwszy w historii do ceny powyżej 4700 dolarów za uncję. Wspierane jest to przez obecną deprecjację dolara amerykańskiego.
Popyt inwestorów na bezpieczne aktywa wzrósł w obliczu rosnących napięć po tym, jak prezydent USA Donald Trump zagroził nałożeniem dodatkowych ceł na kraje europejskie w związku ze sporem wokół Grenlandii.
Przegląd cen
• Ceny złota dzisiaj: Ceny złota wzrosły o około 2,05% do 4690,80 USD, najwyższego poziomu w historii, z poziomu otwarcia sesji wynoszącego 4596,69 USD. Ceny osiągnęły najniższy poziom na poziomie 4596,69 USD.
• W piątek cena tego szlachetnego metalu spadła o 0,4%, co oznacza drugą z rzędu dzienną stratę, spowodowaną korektą i realizacją zysków.
• Ceny złota wzrosły o 1,95% w zeszłym tygodniu, notując drugi z rzędu tygodniowy wzrost na tle rosnących napięć geopolitycznych na świecie.
Dolar amerykański
Indeks dolara spadł w poniedziałek o 0,3%, oddalając się od sześciotygodniowego maksimum i odzwierciedlając ogólną słabość amerykańskiej waluty względem koszyka głównych i drugorzędnych walut.
Oprócz realizacji zysków, dolar amerykański znalazł się pod presją z powodu niepokoju inwestorów po groźbach prezydenta Trumpa o nałożeniu dodatkowych ceł na Europę.
Jak wiadomo, słabszy dolar amerykański sprawia, że sztabki złota wyceniane w dolarach stają się bardziej atrakcyjne dla posiadaczy innych walut.
Groźby Trumpa dotyczące ceł
W weekend Trump zapowiedział, że od 1 lutego nałoży dodatkowe cło w wysokości 10% na import z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Holandii, Finlandii i Wielkiej Brytanii, dopóki Stany Zjednoczone nie uzyskają zgody na zakup Grenlandii.
Główne kraje Unii Europejskiej potępiły w niedzielę groźby nałożenia ceł na Grenlandię, nazywając je szantażem. Francja zaproponowała w odpowiedzi szereg bezprecedensowych środków ekonomicznych.
Dyplomaci UE poinformowali, że ambasadorowie państw członkowskich osiągnęli w niedzielę wstępne porozumienie w sprawie zintensyfikowania działań mających na celu odwieść Trumpa od nakładania ceł na europejskich sojuszników.
Stopy procentowe w USA
• Według narzędzia CME FedWatch firmy CME Group, prawdopodobieństwo utrzymania niezmienionych stóp procentowych w USA na posiedzeniu w styczniu 2026 r. wynosi obecnie 95%, podczas gdy prawdopodobieństwo obniżki stóp o 25 punktów bazowych utrzymuje się na poziomie 5%.
• Inwestorzy wyceniają obecnie dwie obniżki stóp procentowych w USA w ciągu najbliższego roku, podczas gdy prognozy Rezerwy Federalnej wskazują na pojedynczą obniżkę o 25 punktów bazowych.
• Aby zweryfikować te oczekiwania, inwestorzy uważnie śledzą publikacje nadchodzących danych ekonomicznych w USA.
Perspektywy dla złota
Matt Simpson, starszy analityk w StoneX, powiedział, że napięcia geopolityczne dały inwestorom na rynku złota dodatkowy impuls, wypychając ten żółty metal do nowych rekordowych poziomów.
Simpson dodał, że skoro Trump wprowadza cła, stało się jasne, że jego groźba dotycząca Grenlandii jest realna i że rynki mogą być o krok bliżej do erozji spójności NATO i pogłębienia się nierównowagi politycznej w Europie.
Fundusz SPDR
Zasoby złota w SPDR Gold Trust, największym na świecie funduszu ETF zabezpieczonym złotem, wzrosły w czwartek o około 10,87 ton metrycznych, co oznacza drugi z rzędu dzienny wzrost i największy jednodniowy napływ kapitału od 22 grudnia. Łączne zasoby wzrosły do 1085,67 ton metrycznych — najwyższego poziomu od 3 maja 2022 r.
Euro zyskało na wartości na rynkach europejskich w poniedziałek, na początku tygodnia, w stosunku do koszyka walut globalnych, zaczynając odrabiać straty po dwumiesięcznym spadku w handlu azjatyckim względem dolara amerykańskiego. Ruch ten był wspierany przez negatywną presję na amerykańską walutę po tym, jak prezydent Donald Trump zagroził nałożeniem ceł na Europę w ramach starań o przejęcie kontroli nad Grenlandią.
Wraz ze spadkiem presji inflacyjnej na decydentów Europejskiego Banku Centralnego, wzrosły oczekiwania na co najmniej jedną obniżkę stóp procentowych w Europie w tym roku. Aby zweryfikować te oczekiwania, rynki oczekują na dalsze dane ekonomiczne ze strefy euro.
Przegląd cen
• Dzisiejszy kurs wymiany euro: Euro wzrosło o około 0,4% w stosunku do dolara do 1,1638 USD z piątkowego zamknięcia na poziomie 1,1595 USD, po osiągnięciu minimum 1,1576 USD — najniższego poziomu od 28 listopada.
• Euro zakończyło piątkowe notowania spadkiem o 0,1% w stosunku do dolara, co oznacza drugą z rzędu dzienną stratę po opublikowaniu mocnych danych ekonomicznych w USA.
• W zeszłym tygodniu euro straciło 0,35% w stosunku do dolara, notując trzecią z rzędu tygodniową stratę, na tle rosnących oczekiwań na obniżki stóp procentowych w Europie w tym roku.
Dolar amerykański
Indeks dolara spadł w poniedziałek o 0,3%, oddalając się od sześciotygodniowego maksimum i odzwierciedlając ogólną słabość amerykańskiej waluty względem koszyka głównych i drugorzędnych walut.
Oprócz realizacji zysków, dolar znalazł się pod presją z powodu obaw inwestorów po groźbach prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczących nałożenia dodatkowych ceł na Europę.
W weekend Trump zapowiedział, że od 1 lutego nałoży dodatkowe cło w wysokości 10% na towary importowane z Danii, Norwegii, Szwecji, Francji, Niemiec, Holandii, Finlandii i Wielkiej Brytanii, dopóki Stany Zjednoczone nie uzyskają pozwolenia na zakup Grenlandii.
Główne kraje Unii Europejskiej potępiły w niedzielę groźby nałożenia ceł na Grenlandię, nazywając je szantażem. Francja zaproponowała w odpowiedzi szereg środków ekonomicznych, które wcześniej nie były stosowane.
Europejskie stopy procentowe
• Najnowsze dane z Europy wykazały spowolnienie inflacji bazowej w grudniu, co podkreśla zmniejszającą się presję inflacyjną na Europejski Bank Centralny.
• W następstwie tych danych, wyceny na rynku pieniężnym prawdopodobieństwa obniżki europejskich stóp procentowych o około 25 punktów bazowych w lutym wzrosły z 10% do 25%.
• Inwestorzy zrewidowali swoje oczekiwania wobec EBC dotyczące utrzymania stóp procentowych na niezmienionym poziomie przez cały rok, do co najmniej jednej obniżki stóp o 25 punktów bazowych.
• Aby zweryfikować te oczekiwania, inwestorzy czekają na dalsze dane ekonomiczne ze strefy euro dotyczące inflacji, bezrobocia i płac.
Widoki i analizy
Khoon Goh, szef badań azjatyckich w ANZ, powiedział, że groźby taryfowe zazwyczaj osłabiają euro. Jednak, jak to miało miejsce również w zeszłym roku, kiedy nałożono cła z okazji „Dnia Wyzwolenia”, wpływ na rynki walutowe był bardziej ukierunkowany na osłabienie dolara, ponieważ wzrosła niepewność co do polityki USA.
Goh dodał, że choć niektórzy mogą twierdzić, że cła stanowią zagrożenie dla Europy, to dolar amerykański ponosi większy ciężar, gdyż rynki wyceniają wyższą premię za ryzyko polityczne związaną z walutą amerykańską.
Jen japoński zyskał w poniedziałek na rynkach azjatyckich w stosunku do koszyka głównych i drugorzędnych walut, umacniając się drugi dzień z rzędu w stosunku do dolara amerykańskiego i osiągając dwutygodniowe maksimum. Wzrost ten wspierały ostrzeżenia i działania japońskich władz mające na celu wsparcie podupadającej lokalnej waluty.
Na wzrost ten wpłynęły również doniesienia, że wielu urzędników Banku Japonii opowiada się za ponownym podniesieniem stóp procentowych, przy czym niektórzy nie wykluczają podwyżki już w kwietniu, ponieważ deprecjacja jena grozi zaostrzeniem narastającej presji inflacyjnej.
Przegląd cen
• Kurs jena japońskiego dzisiaj: Dolar osłabił się w stosunku do jena o 0,4% do 157,43 jenów, najniższego poziomu od 9 stycznia, z piątkowego zamknięcia na poziomie 158,06 jenów. Dolar osiągnął dzienny szczyt na poziomie 157,95 jenów.
• Jen zakończył piątkowe notowania wzrostem o 0,35% w stosunku do dolara, co oznacza drugi wzrost w ciągu ostatnich trzech dni. Jest to część odbicia od 18-miesięcznego minimum na poziomie 159,45 jenów za dolara.
• Oprócz okazyjnych zakupów, jen zyskał również na wartości w związku z sugestiami skoordynowanej interwencji Japonii i Stanów Zjednoczonych mającej na celu wsparcie osłabionej waluty.
Władze japońskie
Minister finansów Japonii Satsuki Katayama powiedział w piątek, że rząd „nie wykluczy żadnych opcji” radzenia sobie z nadmiernymi i nieuzasadnionymi ruchami na rynku walutowym, co jest wyraźnym sygnałem możliwości bezpośredniej interwencji mającej na celu wsparcie jena.
Katayama stwierdziła, że obecna słabość jena nie odzwierciedla fundamentów japońskiej gospodarki i osłabia siłę nabywczą gospodarstw domowych. Dodała, że Japonia pozostaje w ścisłym kontakcie ze swoimi partnerami międzynarodowymi, zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi, aby zapewnić, że wszelkie działania na rynkach walutowych są zgodne z międzynarodowymi ustaleniami dotyczącymi stabilności kursu walutowego.
Przemawiając na swojej regularnej konferencji prasowej, Katayama stwierdziła, że wspólne oświadczenie podpisane ze Stanami Zjednoczonymi we wrześniu ubiegłego roku „było niezwykle ważne” i zawierało postanowienia dotyczące interwencji na rynku walutowym.
Felix Ryan, strateg ds. walut w ANZ, powiedział, że zbliżanie się do etapu interwencji często wiąże się z oświadczeniami japońskiego Ministerstwa Finansów lub urzędników rządowych odnośnie poziomu jena, lub też z zapytaniami kierowanymi do kontrahentów.
Ryan dodał, że znaczenie takich oświadczeń zależy przede wszystkim od kursu dolara względem jena, a także od szybkości jego zmian w ciągu 24 godzin.
Japońskie stopy procentowe
• Cztery źródła zaznajomione ze sprawą powiedziały agencji Reuters, że niektórzy urzędnicy Banku Japonii odpowiedzialni za politykę pieniężną widzą możliwość podniesienia stóp procentowych wcześniej, niż obecnie oczekują rynki.
• Źródła te wskazują na potencjalną decyzję o podwyżce stóp procentowych na posiedzeniu w kwietniu, biorąc pod uwagę obawy, że ciągły spadek wartości jena może nasilić presję inflacyjną.
• Źródła, które poprosiły o zachowanie anonimowości, ponieważ nie są upoważnione do udzielania wywiadów mediom, stwierdziły, że Bank Japonii nie wyklucza podjęcia szybkich działań, jeśli pojawią się wystarczające dowody na to, że gospodarka może w sposób zrównoważony osiągnąć cel inflacyjny na poziomie 2%.
• Ekonomiści poinformowali agencję Reuters, że Bank Japonii najprawdopodobniej wolałby poczekać do lipca przed kolejną podwyżką głównej stopy procentowej. Ponad 75% ekonomistów spodziewa się, że do września wzrośnie ona do 1% lub więcej.
• Szacunek prawdopodobieństwa podwyżki stóp procentowych o ćwierć punktu procentowego przez japoński bank centralny na styczniowym posiedzeniu utrzymuje się na poziomie poniżej 10%.
• W tym tygodniu Bank Japonii spotyka się w czwartek i piątek, aby omówić sytuację gospodarczą i ustalić odpowiednie narzędzia monetarne na potrzeby tej delikatnej fazy, w jakiej znajduje się czwarta co do wielkości gospodarka świata.
Na początku roku nastroje na rynku ropy naftowej były przytłaczająco i głęboko pesymistyczne. Większość prognoz wskazywała na dużą nadwyżkę podaży. Następnie Stany Zjednoczone zaatakowały Wenezuelę, aresztowały jej tymczasowego prezydenta, aby stanął przed sądem na terytorium USA, i ostrzegły Iran, Meksyk i Kolumbię, że mogą być następne w kolejce. W Iranie wybuchły protesty, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie zajęły rozbieżne stanowiska w Jemenie, a jednocześnie cena ropy Brent przekroczyła już 65 dolarów za baryłkę.
Geopolityka od dawna jest nieprzewidywalnym czynnikiem na rynku ropy naftowej. Zawsze istnieje możliwość zakłóceń w dostawach u niektórych głównych producentów z powodu chronicznej niestabilności politycznej. Libia jest często przytaczanym przykładem, ale jak widać w tym roku, producenci ropy naftowej z Bliskiego Wschodu nie są odporni na ryzyko zakłóceń, nawet jeśli na razie pozostają one jedynie teoretyczne. A jeśli rzeczywiste dane rynkowe nie wykażą nadwyżki podaży, ceny mogą wzrosnąć do znacznie wyższych poziomów.
W tym tygodniu firma Vortexa poinformowała, że wolumen ropy naftowej zalegającej na tankowcach przez co najmniej siedem dni – co wskazuje na magazynowanie, a nie tranzyt od sprzedawcy do nabywcy – spadł do 120,9 mln baryłek w tygodniu kończącym się 9 stycznia, według danych cytowanych przez Barchart. Liczba ta znacznie różni się od innej liczby często cytowanej przez niektórych obserwatorów: łącznego wolumenu ropy naftowej na wszystkich tankowcach, niezależnie od ich przeznaczenia, który pod koniec ubiegłego roku wynosił około 1,3 mld baryłek. Liczba ta jest uznawana za najwyższą od czasu lockdownów związanych z pandemią w 2020 roku, co sugeruje, że popyt jest niszczony zarówno teraz, jak i wtedy.
Istnieją jednak różne przyczyny tak zwanego spadku popytu i nie wszystkie z nich wynikają z naturalnych sił rynkowych. Na przykład Bloomberg poinformował w tym tygodniu, że eksport rosyjskiej ropy spadł o około 450 000 baryłek dziennie w ciągu czterech tygodni zakończonych 11 stycznia. Spadek ten nie był wynikiem naturalnego spadku popytu spowodowanego przyspieszeniem elektryfikacji w Indiach i Chinach, ale raczej konsekwencją sankcji USA, które weszły w życie pod koniec listopada, wraz z groźbami dodatkowych ceł na import z Indii, jeśli rafinerie nie zaprzestaną kupowania rosyjskiej ropy.
W tej historii jest jednak pewien ważny niuans. Według Bloomberga, z 450 000 baryłek spadku dziennego w ciągu czterech tygodni do 11 stycznia, tylko około 30 000 baryłek dziennie wystąpiło w okresie od Bożego Narodzenia do 4 stycznia. Agencja dodała, że całkowity eksport rosyjskiej ropy w ciągu czterech tygodni do 11 stycznia, wynoszący 3,42 miliona baryłek dziennie, był faktycznie wyższy niż średnia z 2025 roku. Innymi słowy, popyt pozostaje w dużej mierze silny, zwłaszcza na ropę po obniżonych cenach.
Mówiąc o przecenionej ropie naftowej, Chiny najwyraźniej utraciły dostęp do znacznej części taniej wenezuelskiej ropy, choć może to okazać się tymczasowe. To wydarzenie stawia w nowym świetle aktywne gromadzenie zapasów przez Chiny w ubiegłym roku, sugerując, że kraj ten był w stanie czekać i obserwować rozwój sytuacji w tym południowoamerykańskim kraju, którego przemysł naftowy, jak zapowiedział prezydent Trump, będzie zarządzany przez Stany Zjednoczone w nieskończoność. Uwaga skupiła się teraz na Iranie i jego protestach, które zostały przyjęte z zadowoleniem zarówno przez Unię Europejską, jak i prezydenta Trumpa. Prognozy cen ropy naftowej zaczęły już być korygowane.
Analitycy Citi stwierdzili w tym tygodniu, według Reutersa: „Protesty w Iranie stwarzają ryzyko zaostrzenia globalnego bilansu ropy naftowej poprzez potencjalne krótkoterminowe straty w podaży, ale przede wszystkim poprzez wyższe premie za ryzyko geopolityczne”. Stało się to zaledwie dwa dni po tym, jak Goldman Sachs ponownie obniżył swoje prognozy cen ropy na ten rok, powołując się na nadpodaż. Bank zauważył jednak, że protesty nie rozprzestrzeniły się jeszcze na główne irańskie regiony wydobywcze ropy, dodając, że „obecne ryzyko koncentruje się raczej na tarciach politycznych i logistycznych niż na bezpośrednich zakłóceniach, co ogranicza wpływ na podaż irańskiej ropy naftowej i przepływy eksportowe”.
Na początku tygodnia analitycy ANZ napisali w notatce, że protestujący wezwali irańskich pracowników naftowych do przyłączenia się do demonstracji. Bank stwierdził, że sytuacja „naraża eksport co najmniej 1,9 miliona baryłek ropy dziennie na ryzyko zakłóceń”.
Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowcowej w Saxo Bank, napisał na początku tygodnia, że inwestorzy naftowi przyjęli zdecydowanie niedźwiedzie pozycje, ostrzegając, że „naraża to rynek na ryzyko odwrócenia trendu wzrostowego, jeśli poprawi się sytuacja techniczna lub fundamentalna”. Hansen powołał się na badanie Goldman Sachs, które wykazało, że inwestorzy instytucjonalni stracili entuzjazm wobec ropy, jako kolejny dowód na utrzymujące się nastroje niedźwiedzie, ale zauważył, że wydarzenia geopolityczne mogą w krótkim okresie spowodować wzrost cen.
W innym geopolitycznie korzystnym dla cen wydarzeniu, dwa tankowce zostały zaatakowane przez drona na Morzu Czarnym, jak donosi agencja Reuters, powołując się na anonimowe źródła. Statki płynęły do punktu przeładunkowego obsługiwanego przez Konsorcjum Rurociągów Kaspijskich, które w zeszłym roku padło ofiarą ukraińskich ataków dronów. Nie podano żadnych komentarzy dotyczących odpowiedzialności za atak, ponieważ ukraiński rząd odmówił komentarza, a operator rurociągu również zachował milczenie. Niemniej jednak, samo wystąpienie ataku po raz kolejny uwypukla ryzyko geopolityczne, które do niedawna było w dużej mierze ignorowane na rzecz oczekiwań nadwyżki podaży.