Czy Europa przegrywa wyścig sztucznej inteligencji z powodu rosnących kosztów energii?

Economies.com
2026-05-20 15:17PM UTC

Drugi kryzys energetyczny w ciągu niecałych czterech lat jeszcze bardziej osłabia konkurencyjność europejskiego przemysłu, gdyż rosnące koszty energii po raz kolejny podważają ambicje kontynentu, aby konkurować ze Stanami Zjednoczonymi i Chinami w przyciąganiu inwestycji w sztuczną inteligencję i centra danych.

Ceny energii w Europie utrzymują się na znacznie wyższym poziomie niż w Stanach Zjednoczonych czy Azji, a stabilność sieci elektroenergetycznych jest coraz bardziej krucha i wymaga ogromnych modernizacji oraz inwestycji. To sprawia, że wiele krajów europejskich ma trudności z konkurowaniem o nowe lokalizacje dla obiektów sztucznej inteligencji i centrów danych.

Ponadto europejskie sieci energetyczne są już mocno przeciążone, co oznacza, że w niektórych regionach podłączenie nowych projektów do sieci może zająć nawet dziesięć lat. W świecie sztucznej inteligencji, gdzie postęp mierzy się w dniach, dziesięć lat to ogromny okres czasu.

Rosnące koszty energii w Europie

Europa zaczęła tracić konkurencyjność w 2022 r., kiedy kryzys energetyczny wywołany inwazją Rosji na Ukrainę doprowadził do gwałtownego wzrostu cen gazu i energii elektrycznej.

Po dwóch latach względnej stabilności cen — choć nadal znacznie powyżej poziomów sprzed kryzysu — najnowszy szok energetyczny ponownie spowodował gwałtowny wzrost kosztów energii w Europie.

Energochłonne sektory w całej Europie ponownie zmagają się z presją rosnących cen gazu i energii elektrycznej. Deweloperzy infrastruktury AI i centrów danych, które wymagają ogromnych ilości energii, również uwzględniają koszty energii elektrycznej, presję inflacyjną i lokalizację geograficzną w swoich decyzjach inwestycyjnych, a Europa często nie jest preferowanym kierunkiem.

Chociaż ceny energii elektrycznej wzrosły na całym świecie, gdyż popyt w gospodarkach rozwiniętych wzrósł po latach stagnacji, ceny w Europie nadal znacznie przekraczają te w Stanach Zjednoczonych i Chinach.

Jak wynika z corocznego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej „Elektryczność 2026”, opublikowanego na początku tego roku, jeszcze przed pojawieniem się obaw o możliwe zamknięcie Cieśniny Ormuz na wiele miesięcy, ceny energii elektrycznej dla energochłonnych sektorów przemysłu w Unii Europejskiej pozostały w ubiegłym roku wysokie.

W raporcie wskazano, że ceny energii elektrycznej w Unii Europejskiej w 2025 r. będą ponad dwukrotnie wyższe niż w USA i o około 50% wyższe od cen w Chinach, co wywrze dodatkową presję na energochłonne sektory przemysłu w Europie.

Średnie hurtowe ceny energii elektrycznej w UE wzrosły w 2025 r. w ujęciu rok do roku o około 10% do około 95 USD za megawatogodzinę, a w Holandii ceny gazu ziemnego TTF wzrosły o 9%.

Według agencji w 2025 r. w Europie utrzymają się najwyższe hurtowe ceny energii elektrycznej wśród rynków objętych badaniem. Będą one mniej więcej dwukrotnie wyższe niż w Stanach Zjednoczonych i Indiach oraz znacznie wyższe niż w Australii i Japonii.

Kryzys na Bliskim Wschodzie i zniknięcie prawie 20% światowych dostaw LNG spowodowały kolejny wzrost cen gazu i energii elektrycznej w Europie w tym roku.

Komisja Europejska ściga się z czasem, wdrażając plany mające na celu oddzielenie cen energii elektrycznej od cen gazu. Jednak w obliczu największych zakłóceń na rynkach ropy naftowej i gazu, europejskie ceny energii elektrycznej są nadal silnie powiązane z cenami gazu ziemnego, pomimo znacznego rozwoju odnawialnych źródeł energii. W rezultacie hurtowe ceny energii elektrycznej pozostają znacznie wyższe niż w Stanach Zjednoczonych i Chinach, głównych rywalach Europy w wyścigu o sztuczną inteligencję.

Stany Zjednoczone przodują w światowym zapotrzebowaniu na energię elektryczną w centrach danych

Według raportu opublikowanego w tym miesiącu przez International Data Center Authority, centra danych zużywają obecnie około 2% światowego zapotrzebowania na energię elektryczną, w porównaniu z 1,7% w 2024 r. i 1,9% w połowie 2025 r.

Stany Zjednoczone pozostają największym rynkiem centrów danych na świecie, odpowiadając za 43% globalnego zużycia, podczas gdy centra danych zużywają około 6% całkowitego zapotrzebowania USA na energię elektryczną.

Drugie miejsce zajmują Chiny, z centrami danych o łącznej mocy 8,5 gigawatów, które zużywają około 0,8% krajowej energii elektrycznej.

Niemcy, największa gospodarka Unii Europejskiej, plasują się na drugim miejscu pod względem mocy centrów danych wynoszącej 5,5 gigawatów, jednak obiekty te zużywają około 9,5% całkowitego zapotrzebowania kraju na energię elektryczną — jest to wyjątkowo wysoki odsetek.

Wysokie koszty energii w Niemczech i Wielkiej Brytanii mogą zniechęcić deweloperów nowych centrów danych.

Chris Seiple, wiceprezes ds. energetyki i odnawialnych źródeł energii w Wood Mackenzie, powiedział w rozmowie z CNBC, że Europa przegrywa wyścig sztucznej inteligencji na trzech głównych frontach:

Koszty energii

Lokalizacja geograficzna deweloperów centrów danych

Szybkość wykonania i podłączenie do sieci

Najnowsze badanie przeprowadzone w ubiegłym tygodniu przez CBRE wykazało również, że koszty zabezpieczenia mocy operacyjnych centrów danych na pięciu największych rynkach Europy — we Frankfurcie, Londynie, Amsterdamie, Dublinie i Paryżu — wzrosną średnio o 12% do 2026 r. z powodu ograniczeń podaży i wyższych kosztów rozwoju.

Kevin Restivo, dyrektor ds. badań europejskich centrów danych w CBRE, powiedział, że większe i bardziej złożone technicznie centra danych wymagają zaawansowanych systemów chłodzenia i infrastruktury o wysokich parametrach, co znacznie zwiększa koszty budowy.

Dodał, że dostawcy zaczęli już przerzucać rosnące koszty na klientów, ponieważ popyt rośnie, a podaż maleje.

Rynki europejskie z względną przewagą

Jednak Europa nie jest równa pod względem kosztów energii i dostępu do rynków energii elektrycznej. Analitycy wskazują, że kraje nordyckie – Norwegia, Szwecja i Dania – a także Francja, cieszą się względną przewagą, ponieważ ceny energii elektrycznej pozostają tam niższe w porównaniu z resztą Europy.

Kraje nordyckie w dużym stopniu opierają się na energii wodnej i odnawialnych źródłach energii, podczas gdy Francja pozostaje jednym z największych producentów energii jądrowej w Europie.

Oznacza to, że gaz ziemny odgrywa jedynie ograniczoną lub nieistniejącą rolę w systemie cen energii elektrycznej, zapewniając względną ochronę przed wahaniami cen paliw kopalnych.

Ceny miedzi rosną w związku z obawami o dostawy do Chile i nadziejami na postęp w wojnie z Iranem

Economies.com
2026-05-20 15:00PM UTC

Ceny miedzi nieznacznie wzrosły w środę w związku z nadziejami na zakończenie wojny z Iranem. Jednocześnie Chile, największy producent miedzi na świecie, obniżyło swoje prognozy dotyczące produkcji.

Cena referencyjna trzymiesięcznej miedzi na London Metal Exchange wzrosła o 0,4% do 13 470 dolarów za tonę metryczną o godz. 09:35 GMT, po wcześniejszym osiągnięciu najniższego poziomu od 8 maja, wynoszącego 13 350 dolarów.

Cena miedzi na giełdzie LME spadła już wcześniej w porównaniu z ubiegłotygodniowym, ponad trzymiesięcznym maksimum na poziomie 14 196,50 USD, na co wpływ miała realizacja zysków, silniejszy dolar amerykański i obawy o spadek popytu w Chinach, największym konsumencie metali na świecie.

„Ograniczone zyski, które obserwujemy dzisiaj, wynikają głównie z poprawy apetytu na ryzyko na szerszych rynkach, wspieranej przez niższe ceny ropy naftowej i spadające rentowności obligacji” – powiedział Ole Hansen, dyrektor ds. strategii surowcowej w Saxo Bank w Kopenhadze.

Ceny ropy spadły w środę o około 1% po tym, jak dwa chińskie tankowce wypłynęły z Cieśniny Ormuz, a prezydent USA Donald Trump oświadczył, że wojna z Iranem „bardzo szybko się zakończy”.

Miedź otrzymała również dodatkowe wsparcie po tym, jak Chile ogłosiło niższe prognozy produkcji miedzi, spodziewając się obecnie spadku wydobycia o 2% w tym roku, w porównaniu z lutową prognozą zakładającą wzrost o 3,7% w 2026 roku.

Na innych rynkach metali cena niklu na London Metal Exchange spadła o 0,3% do 18 745 dolarów za tonę, gdyż inwestorzy monitorowali plany Indonezji zmierzające do wprowadzenia większej scentralizowanej kontroli rządowej nad eksportem towarów.

Prezydent Indonezji Prabowo Subianto zapowiedział, że jego rząd wprowadzi nowe regulacje mające na celu wzmocnienie nadzoru nad eksportem towarów.

Nikiel zyskał na wartości we wtorek w Londynie z powodu obaw o podaż, a dynamika ta przeniosła się na notowania w Chinach w środę, gdzie najpopularniejszy kontrakt na nikiel na giełdzie Shanghai Futures Exchange wzrósł o 1,9%, zamykając się na poziomie 145 390 juanów (21 368 USD) za tonę.

Spośród innych metali, cena aluminium spadła o 0,3% do 3593 dolarów za tonę, cena cynku wzrosła o 0,5% do 3530,50 dolarów, cena ołowiu pozostała bez zmian, około 1963 dolarów, a cena cyny wzrosła o 3,4% do 53 375 dolarów za tonę.

Ceny ropy spadają po wypowiedzi Trumpa, mimo ostrzeżeń analityków o kryzysie dostaw

Economies.com
2026-05-20 11:28AM UTC

Ceny ropy spadły w środę o prawie 3% po tym, jak prezydent USA Donald Trump po raz kolejny oświadczył, że wojna z Iranem zakończy się „bardzo szybko”, chociaż inwestorzy nadal ostrożnie oceniają wynik rozmów pokojowych, gdyż nadal utrzymują się zakłócenia w dostawach z Bliskiego Wschodu.

Cena ropy Brent spadła o 2,97 USD, czyli 2,7%, do 108,31 USD za baryłkę o godz. 10:59 GMT, a cena amerykańskiej ropy West Texas Intermediate potaniała o 2,69 USD, czyli 2,6%, do 101,46 USD za baryłkę.

Oba indeksy zmierzają ku największym dziennym stratom procentowym i dolarowym od dwóch tygodni.

„Nawet jeśli osiągnięte zostanie porozumienie, ceny prawdopodobnie zachowają pewien potencjał wzrostu, ponieważ podaż nie powróci natychmiast do poziomu sprzed wojny” – powiedział Emril Jamil, analityk ds. badań w LSEG.

Oba wskaźniki cen ropy spadły już we wtorek o około 1 dolara, po tym jak wiceprezydent USA J.D. Vance poinformował, że Stany Zjednoczone i Iran poczyniły postępy w negocjacjach. Trump stwierdził jednak, że Stany Zjednoczone mogą nadal potrzebować kolejnego ataku na Iran i że był zaledwie godzinę od wydania rozkazu ataku, zanim go przełożył.

Analitycy Citigroup poinformowali we wtorek, że spodziewają się wzrostu cen ropy Brent do 120 dolarów za baryłkę w najbliższym czasie, argumentując, że rynki ropy wciąż niedoszacowują ryzyka przedłużających się zakłóceń w dostawach.

Wood Mackenzie oszacował również, że ceny mogą sięgnąć 200 dolarów za baryłkę, jeżeli Cieśnina Ormuz pozostanie w dużej mierze zamknięta do końca roku.

Tymczasem analitycy PVM ostrzegają, że światowe zapasy ropy naftowej mogą spaść do krytycznie niskiego poziomu.

„Jednakże, jak ostatnio zauważono, uczestnicy rynku wciąż wydają się nieco zadowoleni z siebie lub nadmiernie pewni siebie, jeśli chodzi o potencjalne konsekwencje tego konfliktu” – dodała firma.

Różnica cenowa między kontraktami na ropę Brent z dostawą w przyszłym miesiącu a kontraktami wygasającymi za sześć miesięcy — kluczowy wskaźnik oceny bieżącej sytuacji podaży przez inwestorów — wynosi obecnie około 20 USD za baryłkę, znacznie poniżej poziomów powyżej 35 USD odnotowanych w zeszłym miesiącu.

W środę z Cieśniny Ormuz wypłynęły dwa supertankowce, a kolejny kontynuował podróż po ponad dwumiesięcznym oczekiwaniu, przewożąc 6 milionów baryłek ropy naftowej z Bliskiego Wschodu.

Mimo wszystko liczba statków przepływających przez cieśninę nadal jest znacznie niższa od średniej sprzed wojny, która wynosiła 130 statków dziennie.

Aby zrównoważyć niedobory dostaw, państwa coraz częściej polegają na zapasach komercyjnych i strategicznych.

W Stanach Zjednoczonych dane Amerykańskiego Instytutu Naftowego — według źródeł rynkowych — wykazały, że zapasy ropy naftowej spadły w zeszłym tygodniu piąty tydzień z rzędu, jednocześnie spadły również zapasy paliw.

Oficjalne dane z amerykańskiej Agencji Informacji Energetycznej zostaną opublikowane w późniejszym terminie, a sondaż Reutersa prognozuje spadek zapasów ropy naftowej o około 3,4 miliona baryłek.

Kolejnym sygnałem pogarszającej się presji podażowej było złagodzenie przez Wielką Brytanię niektórych sankcji, co umożliwiło import oleju napędowego i paliwa lotniczego rafinowanego w krajach trzecich przy użyciu rosyjskiej ropy naftowej.

Dolar osiągnął sześciotygodniowy szczyt w związku z rosnącymi zakładami na podwyżkę stóp procentowych

Economies.com
2026-05-20 10:49AM UTC

Dolar amerykański w środę osiągnął najwyższy poziom od sześciu tygodni, gdyż inwestorzy coraz bardziej wierzyli, że stopy procentowe mogą wymagać podniesienia w celu przeciwdziałania inflacji spowodowanej wojną z Iranem.

Niepewność co do tego, kiedy konflikt się zakończy, nasiliła obawy o inflację i wywołała szeroką wyprzedaż na światowych rynkach obligacji, co spowodowało wzrost rentowności 30-letnich amerykańskich obligacji skarbowych do najwyższego poziomu od 2007 r.

Prezydent USA Donald Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone mogą być zmuszone do przeprowadzenia kolejnego ataku na Iran. Zasugerował jednak również, że Teheran chce osiągnąć porozumienie kończące wojnę, która w efekcie sparaliżowała Cieśninę Ormuz, powodując gwałtowny wzrost cen energii i destabilizując rynki światowe.

Indeks dolara amerykańskiego, mierzący wartość amerykańskiej waluty w stosunku do koszyka sześciu głównych walut, wzrósł o 0,1% do najwyższego poziomu od 7 kwietnia, osiągając 99,47 punktu. W maju indeks zyskał ponad 1,3%, wspierany popytem na bezpieczne aktywa i rosnącymi cenami rynkowymi za podwyżkę stóp procentowych Rezerwy Federalnej przed końcem roku.

W międzyczasie euro spadło do sześciotygodniowego minimum 1,158 USD, tracąc 0,16%, podczas gdy funt brytyjski osłabił się o 0,07% do 1,338 USD, osiągając wartość zbliżoną do sześciotygodniowego minimum osiągniętego na początku tego tygodnia.

Dolar australijski, często uważany za wyznacznik globalnej gotowości do podejmowania ryzyka, pozostał na poziomie 0,711 USD po spadku o 0,9% we wtorek.

Dane z narzędzia FedWatch firmy CME pokazały, że inwestorzy wyceniają obecnie ponad 50-procentowe prawdopodobieństwo, że Rezerwa Federalna podniesie stopy procentowe do grudnia, co oznacza gwałtowne odwrócenie przedwojennych oczekiwań, które wskazywały na dwie obniżki stóp.

Inwestorzy oczekują teraz na opublikowanie protokołu z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej, które odbędzie się później w ciągu dnia, w celu uzyskania dodatkowych wskazówek na temat perspektyw polityki pieniężnej.

Analitycy twierdzą, że rosnąca rentowność amerykańskich obligacji skarbowych jest głównym czynnikiem wpływającym na siłę dolara.

„Istnieje potencjał wzrostu rentowności” – powiedział Derek Halpenny, dyrektor ds. badań rynków globalnych EMEA w MUFG.

Dodał: „Chociaż nadal uważamy, że Fed będzie zacieśniał politykę w wolniejszym tempie niż wiele innych banków centralnych G10, ceny rynkowe pozostają na tym etapie stosunkowo niskie, zwłaszcza biorąc pod uwagę rosnące ryzyko kolejnego wzrostu cen ropy naftowej”.

Ceny kontraktów terminowych na ropę Brent spadły o 1,1% do około 110 dolarów za baryłkę, jednak ceny nadal są o ponad 50% wyższe od poziomów notowanych pod koniec lutego, przed wybuchem wojny.

Odnowione obawy dotyczące jena japońskiego

Wzrost wartości dolara spowodował, że jen japoński ponownie zbliżył się do poziomu 160 jenów za dolara, co skłoniło japońskie władze do interwencji na rynkach walutowych w zeszłym miesiącu po raz pierwszy od prawie dwóch lat.

Jak podają źródła Reutersa, Tokio pod koniec kwietnia i na początku maja kilkukrotnie interweniowało, aby spowolnić spadek jena, jednak efekty tych interwencji okazały się krótkotrwałe.

Jen ostatnio handlowano po cenie 159,01 za dolara, gdyż inwestorzy analizowali komentarze Sekretarza Skarbu USA Scotta Bessenta.

Bessent powiedział we wtorek agencji Reuters, że jest przekonany, iż prezes Banku Japonii Kazuo Ueda „zrobi wszystko, co konieczne”, jeśli tylko uzyska wystarczającą niezależność od japońskiego rządu. Wskazuje to na chęć Waszyngtonu, aby BOJ dokonywał dalszych podwyżek stóp procentowych.

„W krótkiej perspektywie kluczowym czynnikiem pozostaje nadmierna zmienność, a poziom 160–161 nadal stanowi linię, którą rynki obserwują” – powiedział Christopher Wong, strateg walutowy w OCBC Bank.

Dodał: „Ryzyko związane z interwencją może sprawić, że rynki będą ostrożniejsze w kwestii dalszego kupowania pary dolara do jena, ale o ile rentowność amerykańskich obligacji skarbowych nie wzrośnie, a dolar nie osłabnie, wszelkie oficjalne działania prawdopodobnie jedynie tymczasowo spowolnią wzrost, a nie całkowicie odwrócą ten trend”.