Baterie litowo-jonowe zasilają znaczną część współczesnego świata, a ich znaczenie w życiu codziennym stale rośnie, do tego stopnia, że obecnie dostarczają energię do prawie 70% wszystkich urządzeń akumulatorowych. Od pojazdów elektrycznych, przez smartfony, po przemysłowe magazyny energii, baterie litowo-jonowe stały się podstawą niezliczonych gałęzi przemysłu.
Jednak pomimo swojej dominacji, branża stoi w obliczu poważnych wyzwań w łańcuchu dostaw, które sprawiają, że lit nie stanowi idealnego fundamentu dla przyszłości. Wydobycie litu jest często szkodliwe dla środowiska, a globalne łańcuchy dostaw są silnie powiązane z geopolitycznymi punktami zapalnymi. Chiny kontrolują znaczną część światowych dostaw litu, narażając rynki na wstrząsy i wolę polityczną Pekinu. Ta dominacja jest szczególnie widoczna w przypadku akumulatorów do pojazdów elektrycznych, co jest wynikiem trwającej dekadę chińskiej strategii wyprzedzania globalnych konkurentów.
Jak donosi EE Times: „Chiny starannie zaplanowały strategiczny wzrost na globalnym rynku akumulatorów do pojazdów elektrycznych na przestrzeni ponad dekady, co zaowocowało dominacją, która obecnie stanowi ogromne wyzwanie dla zachodnich producentów”. Publikacja dodaje, że ten wpływ działa jak „fosa” chroniąca chiński przemysł akumulatorowy przed międzynarodową konkurencją.
Biorąc pod uwagę te wady, producenci pojazdów elektrycznych zintensyfikowali badania nad alternatywnymi technologiami akumulatorów. W fazie rozwoju znajduje się szeroki wachlarz opcji, w tym akumulatory kwasowo-ołowiowe, niklowo-kadmowe, niklowo-metalowo-wodorkowe, sodowo-niklowo-chlorkowe, litowo-metalowo-polimerowe, sodowo-jonowe, litowo-siarkowe oraz ze stałym elektrolitem.
Spośród nich, baterie ze stałym elektrolitem są postrzegane jako najsilniejszy kandydat. Wykorzystują one stały elektrolit pomiędzy katodą a anodą. Chociaż nie eliminują one całkowicie litu, mogą zmniejszyć zależność od grafitu – kolejnego strategicznego minerału, którego wydobycie jest w dużej mierze kontrolowane przez Chiny. Technologia ze stałym elektrolitem jest również uważana za bezpieczniejszą, oferując wyższą gęstość energii i szybsze ładowanie niż konwencjonalne baterie litowo-jonowe.
Choć technologia jest wciąż w fazie rozwoju, producenci samochodów rozpoczęli już testy w warunkach rzeczywistych. Mercedes i BMW testują akumulatory ze stałym elektrolitem na drogach publicznych, choć do ich masowej komercjalizacji jeszcze wiele lat. Subaru przygotowuje własne testy pojazdów, a jednocześnie wdraża mniejsze wersje tej technologii do zasilania robotów fabrycznych.
Niektórzy eksperci twierdzą jednak, że ten szum może być przesadzony. Prezes Rivian, RJ Scaringe, powiedział w podcaście „Plugged-In”: „Myślę, że dużo mówi się o tym, że baterie ze stałym elektrolitem są gotowe do wprowadzenia na rynek, i prawdopodobnie jest to przesada”.
Baterie sodowo-jonowe to kolejny obiecujący kandydat. Sód występuje tysiąc razy obficiej niż lit. James Quinn, prezes brytyjskiej firmy Faradion, wyjaśnił: „Jest dostępny na całym świecie, co oznacza, że jego pozyskiwanie jest tańsze i jego wydobycie wymaga znacznie mniej wody”. Zauważył, że wyprodukowanie jednej tony litu wymaga 682 razy więcej wody niż wyprodukowanie jednej tony sodu. Bloomberg prognozuje, że baterie sodowo-jonowe mogą zastąpić nawet 272 000 ton litu do 2035 roku.
Mimo to lit raczej nie zniknie. Dzięki wysokiej gęstości energii i doskonałej wydajności w niskich temperaturach, metal ten pozostaje niezbędny w zastosowaniach wymagających wysokiej wydajności. Jak ujął to EV World: „Przyszłość nie będzie należeć wyłącznie do litu lub sodu – ale do obu, strategicznie rozmieszczonych w różnych sektorach. Rezultatem będzie bardziej zróżnicowana i odporna gospodarka akumulatorowa”.
Ceny palladu wzrosły w czwartek, gdyż dolar amerykański osłabił się względem większości głównych walut, a spekulacje na temat obniżki stóp procentowych przez Rezerwę Federalną nasiliły się.
Sibanye-Stillwater, notowana na giełdzie w USA spółka górnicza, zamierza obłożyć cłami import rosyjskiego palladu, co może zwiększyć zmienność cen tego metalu.
Mająca siedzibę w Johannesburgu firma poinformowała, że jej petycja zwiększa niepewność co do perspektyw rynku metali z grupy platynowców (PGM) po wzroście od początku roku, który był spowodowany niższą produkcją w Republice Południowej Afryki w pierwszej połowie roku i niską płynnością na rynku spot.
„Uważamy, że rosyjski import palladu jest sprzedawany poniżej cen rynkowych z kilku powodów. Sytuacja ta zaczęła się po inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku” – powiedział dyrektor generalny Neal Froneman w oświadczeniu zamieszczonym 31 lipca na stronie internetowej firmy.
Dodał: „Zapewnienie ochrony przed dotowanym i dumpingowym importem rosyjskim pozwoli firmie Sibanye-Stillwater, jej pracownikom i całemu amerykańskiemu przemysłowi PGM konkurować w bardziej sprawiedliwych warunkach”.
Oczekuje się, że decyzja w sprawie petycji zostanie podjęta w ciągu 13 miesięcy.
Norilsk Nickel, rosyjska firma kontrolująca około 40% światowego wydobycia palladu, odmówiła komentarza.
Firma Sibanye-Stillwater, która zarządza aktywami produkcyjnymi w Republice Południowej Afryki i USA, odnotowała w ubiegłym roku drugą z rzędu stratę roczną po dokonaniu odpisów w wysokości 500 milionów dolarów z tytułu aktywów związanych z palladem w USA na skutek spadku cen.
Ceny palladu na rynku spot wzrosły od początku 2025 roku o 31%, a oczekiwania na resztę roku są pozytywne. Lipcowy sondaż Reutersa pokazał, że analitycy spodziewają się wzrostu cen palladu w 2025 roku po raz pierwszy od czterech lat, wspieranego przez wzrost cen platyny.
Analitycy Heraeus ostrzegają jednak, że „cła na rosyjski metal mogą nie zmienić równowagi rynkowej, ale mogą zmienić kierunek globalnych przepływów handlowych, zwiększając zmienność cen”.
Według Trade Data Monitor, Rosja i Republika Południowej Afryki są głównymi dostawcami palladu do USA, podczas gdy Chiny zajmują drugie miejsce po USA jako największy nabywca rosyjskiego metalu.
Według Heraeus, import rosyjskiego palladu do USA wzrósł w okresie od stycznia do maja o 42% w ujęciu rok do roku, do ponad 500 000 uncji trojańskich.
Pallad i PGM są powszechnie stosowane w katalizatorach pojazdów benzynowych. Do tej pory udało się im uniknąć zarówno sankcji USA nałożonych na firmy rosyjskie w związku z wojną na Ukrainie, jak i ceł importowych ogłoszonych przez prezydenta Donalda Trumpa.
Odrębnie, według narzędzia FedWatch CME, rynki obecnie uważają, że prawdopodobieństwo obniżki stóp procentowych przez Fed o 25 punktów bazowych we wrześniu wynosi 86%.
Tymczasem indeks dolara spadł o 0,3% do 97,9 punktów o godz. 16:02 GMT, po osiągnięciu maksimum na poziomie 98,2 i minimum na poziomie 97,8.
Po stronie handlowej, grudniowe kontrakty terminowe na pallad wzrosły o 2% do 1125,5 dolarów za uncję o godzinie 16:02 GMT.
Cena bitcoina wzrosła w czwartek po osiągnięciu najniższego poziomu od siedmiu tygodni na początku tygodnia, gdyż inwestorzy musieli pogodzić się z rosnącymi oczekiwaniami na obniżkę stóp procentowych w USA w przyszłym miesiącu z niepewnością po próbie usunięcia członka zarządu Rezerwy Federalnej przez prezydenta Donalda Trumpa.
O godzinie 02:04 czasu wschodniego (06:04 GMT) wartość największej na świecie kryptowaluty wzrosła o 1,7% do 112 869,5 dolara.
Token spadł poniżej 109 000 dolarów na początku tego tygodnia, osiągając najniższy poziom od siedmiu tygodni, ale w ciągu ostatnich dwóch sesji nieznacznie odbił. Mimo to Bitcoin pozostaje o ponad 10% poniżej swojego sierpniowego rekordu powyżej 124 000 dolarów.
Obniżki stóp procentowych w centrum uwagi w obliczu obaw o niezależność Fed
Trump ogłosił we wtorek, że natychmiast zwolnił prezes Rezerwy Federalnej Lisę Cook z powodu domniemanych oszustw hipotecznych, oskarżając ją o podanie wprowadzających w błąd informacji na temat własności nieruchomości w dokumentach kredytowych na 2021 r.
Federalna Agencja Finansowania Mieszkalnictwa (FHFA) przekazała te roszczenia Departamentowi Sprawiedliwości, lecz Cook zaprzeczyła im, twierdząc, że jej zwolnienie było bezprawne.
Jej prawnik powiedział, że planuje pozwać administrację, argumentując, że usunięcie jej ze stanowiska nie miało podstaw prawnych i naruszało Ustawę o Rezerwie Federalnej.
Na rynkach uwaga ponownie skupiła się na obstawianiu obniżki stóp procentowych w przyszłym miesiącu. Inwestorzy wyceniają około 85% prawdopodobieństwo obniżki o 25 punktów bazowych we wrześniu.
Inwestorzy oczekują również na piątkową publikację indeksu cen wydatków konsumpcyjnych (PCE) – preferowanego przez Fed wskaźnika inflacji – który odegra kluczową rolę w kształtowaniu oczekiwań co do łagodzenia polityki pieniężnej.
Canary Capital składa wniosek o utworzenie ETF powiązanego z cyfrowym tokenem Trumpa
Canary Capital złożyło wniosek do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) o uruchomienie funduszu ETF, który będzie śledził wyniki monety memowej $TRUMP, cyfrowego aktywa powiązanego z prezydentem USA Donaldem Trumpem.
Proponowany fundusz ma na celu zapewnienie regulowanych środków, dzięki którym inwestorzy będą mogli uzyskać ekspozycję na token, który został wprowadzony na rynek w styczniu 2025 r. i zyskał znaczną popularność na platformach mediów społecznościowych.
Jednakże w zgłoszeniu zauważono, że zatwierdzenie pozostaje niepewne ze względu na brak rynku kontraktów terminowych na monetę $TRUMP, co jest warunkiem koniecznym dla tego typu produktów zgodnie z obowiązującymi przepisami SEC.
Ceny ropy spadły w czwartek po wzrostach z poprzedniej sesji, na co wpływ miały oczekiwania dotyczące słabszego popytu na paliwo w USA, gdy zbliża się koniec letniego sezonu motoryzacyjnego, a także wznowienie dostaw z Rosji na Węgry i Słowację rurociągiem Przyjaźń.
Ceny ropy naftowej wzrosły w środę po tym, jak oficjalne dane pokazały, że zapasy w USA spadły o 2,4 mln baryłek w tygodniu kończącym się 22 sierpnia, podczas gdy analitycy w ankiecie Reuters przewidywali spadek o 1,9 mln baryłek, co jest oznaką dużego popytu.
Uczestnicy rynku zauważyli jednak, że przypadające w przyszłym tygodniu w USA święto Pracy nieoficjalnie zakończy sezon letnich podróży, co będzie sygnałem spadku popytu na benzynę.
Kontrakty terminowe na ropę Brent potaniały o 28 centów, czyli 0,4%, do 67,77 dolarów za baryłkę o godz. 10:33 GMT, natomiast kontrakty terminowe na amerykańską ropę West Texas Intermediate (WTI) potaniały o 21 centów, czyli 0,3%, do 63,94 dolarów.
John Evans z firmy brokerskiej PVM zajmującej się ropą naftową powiedział: „W tym tygodniu amerykańskie święto bankowe oznacza koniec sezonu samochodowego, a benzyna nie była wcale panaceum na popyt. Wszelkie krótkoterminowe powody do optymizmu co do cen ropy zanikają”, wskazując na wznowienie dostaw ropy „Przyjaźń”.
Węgierski koncern naftowy MOL i słowacki minister gospodarki poinformowali w czwartek, że dostawy rosyjskiej ropy naftowej na Węgry i Słowację rurociągiem Przyjaźń zostały wznowione po tym, jak w ubiegłym tygodniu zostały zakłócone przez ukraiński atak w Rosji.
Handlowcy obserwują również reakcję Nowego Delhi na naciski ze strony Waszyngtonu, aby wstrzymać zakupy rosyjskiej ropy, po tym jak prezydent USA Donald Trump w środę podwoił cła na indyjski import do 50%.
Tony Sycamore, analityk IG Markets, powiedział: „Oczekuje się, że Indie będą nadal kupować rosyjską ropę, przynajmniej w najbliższej przyszłości, co może ograniczyć wpływ nowych taryf na globalną podaż”.
Rozwój sytuacji w konflikcie rosyjsko-ukraińskim w pewnym stopniu wsparł wzrost cen, gdyż zarówno Moskwa, jak i Kijów nasiliły ataki na infrastrukturę energetyczną przeciwnika.
Rosja rozpoczęła we wtorek późnym wieczorem, na środę, zmasowany atak dronów na obiekty przesyłu energii i gazu w sześciu ukraińskich regionach, odcinając dostawy prądu ponad 100 000 osób, jak podają ukraińscy urzędnicy.