Jen japoński zyskał w poniedziałek na rynku azjatyckim w stosunku do koszyka głównych i drugorzędnych walut, kontynuując wzrosty, które na krótko zatrzymały się w poprzedniej sesji względem dolara amerykańskiego. Kurs waluty zbliżył się do dwumiesięcznego maksimum w związku z narastającymi spekulacjami na temat interwencji Banku Japonii na rynku walutowym, wykorzystującej niższą płynność podczas japońskiego Złotego Tygodnia.
Wraz ze zmniejszającą się presją inflacyjną na decydentów polityki pieniężnej Banku Japonii, maleje prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w Japonii w czerwcu. Rynek oczekuje bowiem na więcej danych na temat rozwoju czwartej co do wielkości gospodarki świata.
Przegląd cen
* Kurs wymiany jena japońskiego dzisiaj: Dolar osłabił się w stosunku do jena o około 0,7% do (156,95¥) od piątkowej ceny zamknięcia wynoszącej (157,02¥), po osiągnięciu sesyjnego maksimum na poziomie (157,25¥).
* Jen zakończył piątkowe notowania spadkiem o ok. 0,3% w stosunku do dolara na skutek korekt i realizacji zysków, po osiągnięciu dwumiesięcznego maksimum na poziomie 155,49 jenów wcześniej w trakcie sesji.
* W zeszłym tygodniu jen zyskał około 1,45% w stosunku do dolara, co oznacza czwarty tygodniowy wzrost w ciągu pięciu tygodni i największy tygodniowy wzrost od końca lutego, spowodowany interwencją Banku Japonii na rynku walutowym.
Japońskie władze monetarne
Władze w Tokio nie potwierdziły, czy faktycznie interweniowały na rynku walutowym, aby wesprzeć lokalną walutę. Źródła poinformowały jednak agencję Reuters, że japońskie władze monetarne rzeczywiście przeprowadziły operacje skupu jenów po raz pierwszy od dwóch lat.
Główny dyplomata walutowy Japonii, Atsushi Mimura, oświadczył w piątek, że spekulacje wciąż są powszechne, i wydał wyraźne ostrzeżenie, że Tokio jest gotowe powrócić na rynki zaledwie kilka godzin po interwencji mającej na celu wsparcie walczącego jena.
Odpowiadając na pytanie o możliwość interwencji Tokio na rynku walutowym, Mimura powiedział reporterom: „Nie będę komentował tego, co zrobimy w przyszłości. Zapewniam jednak, że święto Złotego Tygodnia w Japonii dopiero się rozpoczęło”.
Opinie i analizy
* Mahjabeen Zaman, szef działu analiz rynku walutowego w ANZ Bank w Sydney, stwierdził: „Głównym celem będzie sprawdzenie, czy dojdzie do dodatkowych interwencji, zwłaszcza że Japonia jest zamknięta z powodu Złotego Tygodnia, co przekłada się na niższą płynność w tym okresie”.
* Zaman dodał: „Co ważniejsze, pytanie brzmi, czy Stany Zjednoczone przyłączą się do wysiłków Japonii na rzecz wsparcia jena. Jeśli słabość jena się utrzyma, można argumentować, że szanse na dwustronną interwencję wzrosną”.
Japońskie stopy procentowe
* Dane z ubiegłego tygodnia pokazały, że inflacja bazowa w Tokio spowolniła, wbrew oczekiwaniom rynku na kwiecień.
* W następstwie tych danych rynkowe szacunki prawdopodobieństwa podwyżki stóp procentowych przez BoJ o ćwierć punktu procentowego na posiedzeniu w czerwcu spadły z 75% do 65%.
* Aby ponownie ocenić te prawdopodobieństwa, inwestorzy czekają na dalsze dane dotyczące inflacji, bezrobocia i poziomu płac w Japonii.
* Prezes Banku Japonii Kazuo Ueda oświadczył w zeszłym tygodniu, że nie ma natychmiastowej potrzeby podnoszenia stóp procentowych.
* Bank Japonii utrzymał stopy procentowe na niezmienionym poziomie już po raz trzeci z rzędu, ostrzegając przed rosnącą presją inflacyjną wynikającą z reperkusji wojny z Iranem i wysokich cen energii.
* Głosowanie w sprawie utrzymania stóp procentowych zostało przyjęte 6 członkami za, a 3 członkami wzywającymi do podwyżki o 25 punktów bazowych do przedziału 1,0%.
Ceny ropy naftowej spadły w piątek po tym, jak Iran wysłał zaktualizowaną propozycję pokojową do mediatorów w Pakistanie, co ożywiło nadzieje na potencjalne porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi.
Kontrakty terminowe na amerykańską ropę naftową spadły o ponad 3%, osiągając cenę 101,57 USD za baryłkę o godz. 14:10 czasu wschodniego, podczas gdy cena globalnego benchmarku w postaci ropy Brent spadła o ok. 2%, zamykając dzień po cenie 107,98 USD za baryłkę.
Pakistańscy urzędnicy potwierdzili w rozmowie z MS Now, że mediatorzy otrzymali zaktualizowaną propozycję zakończenia wojny od Iranu, zaznaczając, że dokument został przekazany Stanom Zjednoczonym. Prezydent Donald Trump oświadczył jednak później, że nie jest zadowolony z irańskiej oferty.
„Iran chce zawrzeć umowę, ale mnie ona nie satysfakcjonuje” – powiedział Trump reporterom w Białym Domu, dodając: „Iran chce umowy, bo w praktyce nie ma już armii”.
Termin ostateczny dla wojny 60-dniowej
Prezydentowi Trumpowi na mocy rezolucji o uprawnieniach wojennych (War Powers Resolution) nałożono 60-dniowy termin na podjęcie działań wojskowych w konflikcie z Iranem. Zgodnie z ustawą z 1973 roku, prezydent musi wycofać siły zbrojne w ciągu 60 dni od powiadomienia Kongresu o ich rozmieszczeniu, chyba że ustawodawcy zezwolą na kontynuację działań wojskowych – co jak dotąd nie nastąpiło.
Według MS Now, administracja Trumpa argumentowała w piątek, że zawieszenie broni osiągnięte trzy tygodnie temu skutecznie „zakończyło” działania wojenne. Taka interpretacja mogłaby pozwolić Białemu Domowi uniknąć ubiegania się o zgodę Kongresu na kontynuowanie wojny.
Urzędnik administracji stwierdził, że brak bezpośrednich starć między siłami amerykańskimi a irańskimi od czasu zawieszenia broni, które nastąpiło 7 kwietnia, oznacza, że 60-dniowy okres rozliczeniowy już nie obowiązuje. „Zgodnie z Rezolucją o Uprawnieniach Wojennych, działania wojenne, które rozpoczęły się w sobotę 28 lutego, zakończyły się” – powiedział urzędnik.
Argument ten po raz pierwszy przedstawił Sekretarz Obrony Pete Hegseth podczas czwartkowego przesłuchania w Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów, gdzie stwierdził, że zawieszenie broni skutecznie zakończyło wojnę.
Tło i trwające napięcia
* Chronologia: Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran 28 lutego. Trump oficjalnie powiadomił o tym Kongres 2 marca, uruchamiając 60-dniowy okres oczekiwania, którego termin upływa 1 maja.
* Przedłużenia: Chociaż Trump może na mocy prawa wystąpić o 30-dniowe przedłużenie, ustawodawcy wskazują, że jeszcze tego nie zrobił.
* Blokada: Pomimo zawieszenia broni, Trump w środę nasilił groźby, obiecując utrzymanie amerykańskiej blokady morskiej do czasu, aż Teheran zgodzi się na nowe porozumienie nuklearne.
* Pat w Cieśninie Ormuz: Teheran odmówił ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, dopóki USA nie zniosą blokady irańskich portów.
Chociaż zawieszenie broni na razie obowiązuje, Axios poinformował, że Centralne Dowództwo USA opracowało plany „krótkich i silnych uderzeń” w celu przełamania impasu dyplomatycznego. Z kolei wysoki rangą oficer Gwardii Rewolucyjnej zagroził „długimi i bolesnymi uderzeniami” na pozycje USA, jeśli Waszyngton wznowi ataki, jak donoszą irańskie media i agencja Reuters.
Gdy dochodzi do poważnego szoku naftowego, większość Amerykanów najpierw zauważa go na stacji benzynowej.
Dokładnie to dzieje się teraz. Od ataku na Iran 28 lutego i późniejszego zakłócenia ruchu tankowców przez Cieśninę Ormuz, ceny benzyny i oleju napędowego w Stanach Zjednoczonych gwałtownie wzrosły. Ceny żywności również zaczęły stopniowo rosnąć, ponieważ koszty transportu wpływają na łańcuchy dostaw. Marcowy raport inflacyjny okazał się znacznie wyższy niż oczekiwano.
Dla wielu Amerykanów historia ta wydaje się kończyć w tym miejscu: wyższe ceny, ale sprawne łańcuchy dostaw.
Jednakże w skali globalnej nie jest to tylko kryzys cenowy; przekształca się on już w kryzys podaży.
Globalny punkt zapalny pod presją
Cieśnina Ormuz to najważniejsza arteria energetyczna świata. Około jedna piąta światowego zużycia ropy naftowej – prawie 20 milionów baryłek dziennie – przepływa przez ten wąski kanał wodny. Jest to również główny szlak eksportu skroplonego gazu ziemnego (LNG), zwłaszcza z Kataru.
Zakłócenia w ruchu przez Ormuz są natychmiastowe – nie tylko ze względu na natężenie przepływu, ale także brak realnych alternatyw. Tankowce nie mogą po prostu zmienić trasy bez znacznego zwiększenia czasu, kosztów i złożoności logistycznej; w niektórych przypadkach nie mogą w ogóle zmienić trasy.
Efektem jest to, co obserwujemy obecnie: gwałtowna zmiana wyceny ryzyka na światowych rynkach energii, a następnie faktyczne ograniczenie fizycznej podaży.
Poza Stanami Zjednoczonymi: skutki są już poważniejsze
Stany Zjednoczone cieszą się pewnym stopniem ochrony jako główny producent ropy naftowej, przy stosunkowo ograniczonym uzależnieniu od importu z Zatoki Perskiej. Większość świata jednak nie ma takiej strefy buforowej.
W gospodarkach uzależnionych od importu presja już się ujawnia.
W Azji Południowej i Południowo-Wschodniej opóźnienia w dostawach paliwa i rosnące koszty importu wpływają na dostępność dostaw. Około 90% indyjskiego importu LPG – niezbędnego do gotowania dla milionów gospodarstw domowych – jest transportowane przez Cieśninę Ormuz. Obecne zakłócenia doprowadziły do wewnętrznego kryzysu dostaw, zmuszając rząd do wprowadzenia systemu racjonowania gazu dla gospodarstw domowych.
Kolejnym punktem zapalnym jest rolnictwo. Produkcja i handel nawozami są ściśle powiązane z gazem ziemnym i surowcami petrochemicznymi. Około 30% światowego handlu nawozami oraz znaczna część siarki i amoniaku wykorzystywanego w nawozach fosforowych przechodzi przez Cieśninę Ormuz.
Ponad 40% indyjskiego importu nawozów pochodzi z Bliskiego Wschodu. Wraz ze zbliżającym się sezonem monsunowym rolnicy w regionach takich jak Pendżab i Haryana rzucili się do zakupów w obawie przed niedoborami. Jeśli dostawy nawozów nie ustabilizują się do maja, Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ostrzega przed bezpośrednim zagrożeniem dla plonów.
Europa: Inna, ale prawdziwa kruchość
Niestabilność Europy wygląda inaczej, ale nie jest mniej niebezpieczna. Choć od 2022 roku zmniejszyła się zależność od rosyjskiej ropy, nadal jest ona zależna od światowych rynków produktów rafinowanych. Wcześniej około połowa importowanego do Europy paliwa lotniczego pochodziła z Bliskiego Wschodu.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) ostrzegła, że do czerwca Europie może grozić poważny niedobór paliwa lotniczego. Kilka linii lotniczych już zaczęło priorytetyzować loty międzynarodowe nad trasami krajowymi i regionalnymi, aby oszczędzać kurczące się zapasy.
Azja Wschodnia: problem skali i zależności
W Azji Północno-Wschodniej problem leży w skali i zależności. Dane potwierdzają, że Japonia otrzymuje około 11%, a Korea Południowa około 12% całkowitych dostaw ropy naftowej przepływających przez Cieśninę Ormuz. Zależność od ropy i gazu z Zatoki Perskiej pozostaje niezwykle wysoka w obu krajach.
Przedsiębiorstwa w tym regionie zaczęły szukać alternatywnych źródeł energii i wykorzystywać rezerwy, ale działania te są kosztowne i ujawniają ograniczone alternatywy dostępne w globalnym systemie.
Kryzys rozprzestrzenia się na produkcję
Na kolejnych etapach łańcucha wartości skutki rozciągają się na sektor wytwórczy. Ceny materiałów petrochemicznych pozyskiwanych z ropy naftowej i gazu rosną, ograniczając przemysły takie jak przetwórstwo tworzyw sztucznych i tekstylia.
W gospodarkach nastawionych na eksport prowadzi to do spowolnienia produkcji, obniżenia marż zysku i wzrostu kosztów dla globalnych nabywców.
W gospodarkach rozwijających się ryzyko jest jeszcze większe. Wiele z nich nie dysponuje elastycznością fiskalną, rezerwami ani infrastrukturą niezbędną do absorpcji długotrwałych zakłóceń. Gwałtownie rosnące koszty energii mogą szybko doprowadzić do presji walutowej, spadku produkcji przemysłowej, a w niektórych przypadkach do faktycznych niedoborów surowców.
Dlaczego USA przetrwały aż do tej pory?
Względna stabilność w USA wynika z dwóch czynników: produkcji i geografii.
Krajowa produkcja ropy naftowej utrzymuje się na poziomie bliskim rekordowym, a zależność USA od importu z Zatoki Perskiej jest niższa niż w wielu innych krajach, co stanowi zabezpieczenie przed fizycznymi zakłóceniami w dostawach. Co więcej, Stany Zjednoczone posiadają jeden z najbardziej złożonych i zaawansowanych systemów rafinacji na świecie, co pozwala im zaspokoić znaczną część krajowego zapotrzebowania na benzynę i olej napędowy.
Jednakże „bufor” nie oznacza „odporności”.
Ropa naftowa ma globalną cenę. Kiedy zakłócenia w dostawach ropy naftowej powodują – lub wręcz grożą – utratę milionów baryłek dziennie z rynku, ceny rosną na całym świecie. Właśnie dlatego amerykańscy konsumenci już teraz odczuwają wzrost cen paliw. Co ciekawe, ceny oleju napędowego rosną szybciej niż ceny benzyny z przyczyn strukturalnych; olej napędowy stanowi podstawę żeglugi, transportu, rolnictwa i przemysłu, a jego podaż jest często bardziej ograniczona. Kiedy olej napędowy się zmienia, cała gospodarka podąża za nim.
Następna faza jeszcze się nie rozpoczęła
To, czego obecnie doświadczają Stany Zjednoczone – rosnące ceny paliw i początek inflacji – jest zazwyczaj pierwszym etapem szoku podażowego.
Na całym świecie drugi etap już się rozpoczął: ograniczenie dostaw i zakłócenia w działalności operacyjnej.
W miarę jak kryzys się przedłuża, kolejny etap staje się coraz trudniejszy do uniknięcia. Rafinerie mogą zacząć ograniczać produkcję, ponieważ marże spadają, a surowa ropa naftowa staje się trudniejsza do pozyskania. Rynki produktów naftowych będą się jeszcze bardziej zacieśniać. Rezerwy strategiczne mogą pomóc, ale to tylko tymczasowe rozwiązanie.
Ostatecznie system dostosowuje się poprzez tzw. „destrukcję popytu”, gdzie wysokie ceny zmuszają konsumentów i firmy do ograniczenia konsumpcji, co prowadzi do spowolnienia aktywności gospodarczej. To ostatecznie prowadzi do obniżenia cen, ale wiąże się z oczywistymi kosztami ekonomicznymi.
Całościowy obraz
Łatwo jest oceniać obecną sytuację przez pryzmat sytuacji wewnętrznej: wyższe ceny benzyny, dodatkowa presja na koszty żywności i ogólne poczucie rosnących wydatków.
Jednakże ta perspektywa ignoruje szerszą rzeczywistość.
W wielu częściach świata nie mamy już do czynienia wyłącznie z kryzysem inflacyjnym; stał się on zaburzeniem łańcucha dostaw, wpływającym na produkcję paliw, żywności, wytwarzanie i transport.
Stany Zjednoczone były dotychczas bardziej odizolowane, ale historia pokazuje, że rzadko trwa to długo. Dalsze reperkusje prawdopodobnie pojawią się później. Wstrząsy energetyczne rzadko ograniczają się do jednej granicy; rozprzestrzeniają się poprzez globalny handel, ceny i łańcuchy dostaw, zanim ujawnią się wyraźniej w gospodarkach krajowych.
To, czego doświadczają dziś Amerykanie, to dopiero wczesny etap, podczas gdy reszta świata znajduje się w o wiele bardziej zaawansowanej fazie kryzysu.
W piątek akcje Wall Street rosły, a główne indeksy kontynuowały wzrosty. S&P 500 i Nasdaq Composite osiągnęły nowe rekordowe maksima, napędzane dynamiką najlepszych miesięcznych wyników od lat.
Nastroje poprawiły się po doniesieniach irańskich mediów państwowych, które donoszą, że Teheran w czwartek przesłał Stanom Zjednoczonym za pośrednictwem pakistańskich mediatorów swoje najnowsze propozycje negocjacyjne.
Piątkowa sesja kończy intensywny tydzień publikacji wyników finansowych dużych firm technologicznych i kluczowych danych ekonomicznych. Analitycy oczekują obecnie, że zyski indeksu S&P 500 w I kwartale wzrosną o 27,8% – najszybciej od IV kwartału 2021 roku – w porównaniu z prognozą na poziomie 16,1% z poprzedniego tygodnia, według danych LSEG I/B/E/S.
Inwestorzy obserwują, czy ta hossa utrzyma się, gdy rynki wkroczą w maj, który historycznie oznacza początek słabszego sześciomiesięcznego okresu dla akcji. Według danych Fidelity, od 1945 do kwietnia 2026 roku indeks S&P 500 odnotował średni wzrost o około 2% między majem a październikiem, w porównaniu ze średnim wzrostem na poziomie 7% między listopadem a kwietniem.
Choć wyniki finansowe były generalnie solidne, niektórzy inwestorzy wyrazili zaniepokojenie masową falą wydatków firm technologicznych na sztuczną inteligencję. Pojawiły się również wątpliwości co do stabilności niektórych modeli biznesowych oprogramowania, co skłoniło do ponownej oceny portfeli inwestycyjnych.
Peter Vanderlee, zarządzający portfelem w ClearBridge Investments, zauważył: „Przełomowy potencjał sztucznej inteligencji w obszarze oprogramowania, usług, sektora finansowego i innych branż wywołał niepewność co do długoterminowej trwałości i wartości niektórych modeli biznesowych”.
Opublikowane w czwartek dane ekonomiczne wzbudziły również obawy, że szaleństwo zakupów akcji może być oznaką korekty. Chociaż wzrost gospodarczy w USA nabrał tempa w pierwszym kwartale, wydatki konsumpcyjne – główny motor napędowy gospodarki – spowolniły, a stopa oszczędności osobistych spadła, co sugeruje, że gospodarstwa domowe wykorzystują oszczędności do wspierania wydatków.
Co więcej, dane te odzwierciedlają zaledwie miesiąc zakłóceń spowodowanych wojną na Bliskim Wschodzie. W związku z wstrzymaniem żeglugi przez Cieśninę Ormuz, ceny ropy mogą stać się większym obciążeniem, zwłaszcza w obliczu wygasania wsparcia z tytułu zwrotów podatku za I kwartał.
Dane opublikowane w piątek pokazały, że aktywność produkcyjna w USA ustabilizowała się w kwietniu, jednak jakość dostaw dla dostawców uległa pogorszeniu ze względu na zakłócenia w transporcie morskim w Cieśninie Ormuz, które doprowadziły do wzrostu cen surowców i materiałów do najwyższego poziomu od czterech lat.
O godzinie 9:54 czasu wschodniego indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o 148,14 punktu, czyli 0,30%, do 49 800,28. S&P 500 zyskał 40,71 punktu, czyli 0,56%, do 7249,72, a Nasdaq Composite wzrósł o 193,21 punktu, czyli 0,78%, do 25 085,52 – ustanawiając nowe rekordy dla obu indeksów.
Siedem z jedenastu głównych sektorów indeksu S&P 500 odnotowało wzrosty, przy czym liderem wzrostów była branża technologii informatycznych, która wzrosła o 1,5%.
Indeks S&P 500 zakończył kwiecień z największym miesięcznym wzrostem od listopada 2020 r., podczas gdy Nasdaq Composite odnotował najlepszy miesięczny wzrost od kwietnia 2020 r. Indeks Dow Jones zanotował najsilniejszy miesięczny wzrost od listopada 2024 r.
Zyski napędzane przez silne perspektywy Apple
Akcje Apple wzrosły o 4,8% po tym, jak duży popyt na flagowe modele iPhone'a 17 i MacBooka Neo przyczynił się do prognozowania solidnej sprzedaży w trzecim kwartale roku obrotowego.
W sektorze energetycznym ExxonMobil i Chevron odnotowały kwartalne zyski, które przerosły oczekiwania, choć ich akcje pozostały na niezmienionym poziomie.
Firmy zajmujące się oprogramowaniem odnotowały wzrost po tym, jak Atlassian podniósł swoją roczną prognozę, co spowodowało wzrost akcji o 27,7%. Akcje Salesforce, ServiceNow, Datadog i Workday również wzrosły o 1,8% do 5,8%.
Z kolei platforma gier Roblox odnotowała spadek akcji o 18,4% po obniżeniu prognozy rocznych przychodów, podczas gdy akcje Reddita wzrosły o 7,8% po opublikowaniu optymistycznych prognoz dotyczących przychodów kwartalnych.