Jen japoński osłabił się we wtorek na giełdach azjatyckich w stosunku do koszyka głównych i drugorzędnych walut, pogłębiając straty po raz drugi z rzędu w stosunku do dolara amerykańskiego i zbliżając się do najniższego poziomu od pięciu tygodni. Waluta zbliża się również do kluczowego progu 160, który jest powszechnie uważany za punkt wyjścia dla japońskich władz do interwencji w celu wsparcia jena i ograniczenia nadmiernej zmienności na rynku walutowym.
Tymczasem dolar amerykański utrzymał zyski w stosunku do głównych walut światowych, gdyż inwestorzy zachowali ostrożność w oczekiwaniu na dalszy rozwój sytuacji w trwających negocjacjach pokojowych między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Cena
• Dzisiejszy kurs jena japońskiego: Dolar amerykański wzrósł o mniej niż 0,1% w stosunku do jena, osiągając poziom 159,72 jenów z poziomu otwarcia wynoszącego 159,66 jenów, podczas gdy najniższy kurs sesji wyniósł 159,57 jenów.
• Jen zamknął poniedziałek spadkiem o około 0,3% w stosunku do dolara, osiągając pięciotygodniowe minimum 159,77 jenów po ograniczonej wymianie uzbrojenia między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.
Próg 160 jenów
Władze Japonii uważnie obserwują zmiany na rynku walutowym, gdyż jen zbliża się do krytycznego poziomu 160 jenów za dolara, co od dawna jest postrzegane jako potencjalny powód do interwencji.
Według źródeł Reutersa, Tokio kilkukrotnie interweniowało pod koniec kwietnia i na początku maja, aby powstrzymać spadek wartości jena. Jednak odbudowa waluty okazała się krótkotrwała. Kurs jena osiągnął wówczas 159,25 jenów za dolara, co stanowiło najniższy poziom od 30 kwietnia.
Minister finansów Japonii
Minister finansów Satsuki Katayama oświadczył we wtorek, że władze są gotowe interweniować na rynku walutowym, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie chciał jednak bezpośrednio skomentować ostatnich wahań kursu jena.
Poglądy i analizy rynku
Masafumi Yamamoto, główny strateg walutowy w Mizuho Securities, powiedział, że jeśli dolar wzrośnie powyżej 160 jenów, ryzyko przekroczenia szczytu z 30 kwietnia znacznie wzrośnie, co zwiększy prawdopodobieństwo ostrzejszych ostrzeżeń ustnych, przeglądów stóp procentowych lub bezpośredniej interwencji na rynku.
dolar amerykański
Indeks dolara amerykańskiego wzrósł we wtorek o około 0,1%, utrzymując zyski drugą sesję z rzędu i odzwierciedlając utrzymującą się siłę amerykańskiej waluty w stosunku do koszyka walut światowych.
Do tego wzrostu doszło w momencie, gdy inwestorzy zachowują ostrożność i unikają podejmowania nadmiernego ryzyka w oczekiwaniu na wynik negocjacji między Waszyngtonem a Teheranem, których celem jest zakończenie konfliktu i ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz.
Najważniejsze wiadomości
• Liban ogłosił częściowe zawieszenie broni między Hezbollahem a Izraelem.
• Trump powiedział: „Przeprowadziłem bardzo owocną rozmowę z Hezbollahem za pośrednictwem wysoko postawionych przedstawicieli, którzy zgodzili się na całkowite zawieszenie broni”.
• Trump powiedział, że negocjacje z Iranem postępują w szybkim tempie.
• Trump oświadczył, że nie martwi się cenami ropy naftowej, które gwałtownie wzrosły po doniesieniach, że Iran może całkowicie zamknąć Cieśninę Ormuz i zawiesić negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi.
• Iran dąży do zakończenia działań wojennych na wszystkich frontach, zniesienia blokady morskiej i złagodzenia sankcji gospodarczych.
Japońskie stopy procentowe
• Bank Japonii spotka się w dniach 15–16 czerwca, aby ocenić odpowiednie narzędzia polityki pieniężnej dla czwartej co do wielkości gospodarki świata.
• Ceny rynkowe podwyżki stóp procentowych o ćwierć punktu procentowego na nadchodzącym czerwcowym spotkaniu pozostają stabilne na poziomie około 60%.
• Inwestorzy z uwagą oczekują na przemówienie prezesa Banku Japonii Kazuo Uedy, które odbędzie się w środę. Ma ono dać wskazówki, czy bank centralny zamierza podnieść stopy procentowe w czerwcu.
• Inwestorzy będą również monitorować nadchodzące dane japońskie dotyczące inflacji, bezrobocia i płac, aby móc na nowo ocenić oczekiwania dotyczące przyszłej polityki pieniężnej.
Ethereum (ETH) nadal zmaga się z trendem spadkowym po słabych wynikach po przebiciu poziomu 2500 USD na początku 2026 r. Kryptowaluta spadła obecnie poniżej 2088 USD, co odpowiada 100-okresowej prostej średniej kroczącej.
Analiza wykresu Ethereum pokazuje, że szersza struktura techniczna pozostaje niedźwiedzia. Rynek nadal notuje niższe maksima i niższe dołki, a odbicie po spadku w połowie maja nie wygenerowało znaczącego impulsu wzrostowego. Nawet gdy ceny próbują odbić, sprzedający zbliżają się do poziomów oporu, ograniczając dalsze wzrosty.
Kluczowe poziomy i to, co pokazuje wykres Ethereum
Stuokresowa prosta średnia krocząca na poziomie 2088 dolarów pozostaje najważniejszym poziomem, który należy obserwować w górę. Każdy ostatni test tego obszaru spotykał się z odrzuceniem, co wskazuje, że kupujący nie odzyskali jeszcze kontroli nad rynkiem.
Poniżej obecnych cen Ethereum oscyluje w okolicach przedziału 1967–1990 USD, który obecnie stanowi strefę wsparcia.
Wskaźnik siły względnej (RSI) wynosi 39,28, zbliżając się do strefy wyprzedania, ale wciąż pozostając w pewnej odległości. Sugeruje to, że impet spadkowy wyhamował, choć w żadnym wypadku nie gwarantuje to odwrócenia trendu wzrostowego. Podobne sytuacje skutkowały w przeszłości nieudanymi rajdami, gdy ceny nie miały wystarczającego impetu, aby utrzymać wzrost.
Wolumen obrotu wynosi obecnie około 15,44 tys. jednostek, co stanowi umiarkowany poziom, któremu nie towarzyszyła silna aktywność kupujących, wspierająca ostatnie zielone świece. Ten brak przekonania pozostaje jednym z głównych powodów, dla których próby odbicia rynku wielokrotnie zawodziły.
Biorąc pod uwagę, że RSI zbliża się do poziomu wyprzedania, nie można wykluczyć odbicia w kierunku przedziału 2050–2088 USD, jeśli kupujący powrócą na rynek.
Jednak szerszy obraz pozostaje pesymistyczny. Dopóki Ethereum utrzymuje się poniżej 2088 USD, struktura techniczna pozostanie pod presją. Wybicie i zamknięcie powyżej tego poziomu stanowiłoby pierwszy wyraźny sygnał zmiany dynamiki.
Jeśli Ethereum spadnie poniżej poziomu 1950 USD, może to otworzyć drogę do głębszego spadku w kierunku strefy 1850–1900 USD, która stanowi kolejny ważny obszar wsparcia na wykresie.
Aktualizacje Ethereum, regulacje i aktywność wielorybów
Oprócz zmian cen, przyszłość Ethereum będzie również zależeć od technicznej mapy drogowej sieci i rosnących trendów adopcyjnych.
Obecnie w sieci zaplanowano około siedmiu modernizacji do 2029 r., w tym dwie główne modernizacje spodziewane są w 2026 r.:
Glamsterdam
Hegotá
Modernizacja Glamsterdam skupi się przede wszystkim na zwiększeniu skalowalności Ethereum, co potencjalnie umożliwi sieci przetwarzanie znacznie większej liczby transakcji. Jeśli się powiedzie, może to zwiększyć atrakcyjność Ethereum dla rozwoju aplikacji dzięki większej wydajności.
Modernizacja sieci Hegotá, która ma nastąpić po Glamsterdam, może wprowadzić technologie takie jak Verkle Trees. Ulepszenia te mają na celu poprawę wydajności sieci przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej wydajności.
Jeśli te ulepszenia zostaną wdrożone z powodzeniem, mogą one zwiększyć popularność Ethereum, co ostatecznie może przełożyć się na większy popyt na ETH.
Modernizacje koncentrują się również na poprawie skalowalności, takiej jak równoległe wykonywanie transakcji i zwiększona wydajność przetwarzania danych. Celem tych zmian jest znaczące zwiększenie przepustowości Ethereum. Z perspektywy cenowej, zwiększona skalowalność jest istotna, ponieważ zazwyczaj wspiera ona większe wykorzystanie, mniejsze tarcie i wzrost zapotrzebowania na przestrzeń blokową w czasie.
Inwestorzy instytucjonalni zapewniają niewielkie wsparcie
W ostatnich tygodniach inwestorzy instytucjonalni udzielili ograniczonego wsparcia cenie Ethereum.
W tygodniu handlowym od 25 do 29 maja fundusze ETF typu spot Ethereum odnotowały odpływ netto w wysokości 241 milionów dolarów.
Większość tych wypłat pochodziła z funduszu ETHA firmy BlackRock, z którego sam odnotował odpływ netto w wysokości 188 milionów dolarów.
Nie był to jednak odosobniony przypadek. ETF-y Ethereum odnotowały już 13 kolejnych sesji odpływów netto, a z tych produktów inwestycyjnych wycofano około 694 milionów dolarów.
Patrząc na cały maj, tendencja była stosunkowo spójna – więcej kapitału odpływało z rynku niż na niego napływało.
Choć nie oznacza to automatycznie, że Ethereum jest skazane na dalsze spadki, to jednak stwarza dodatkową przeszkodę dla kupujących. Jeśli apetyt instytucjonalny będzie nadal słabł, utrzymanie dynamiki i osiągnięcie znaczących zysków będzie coraz trudniejsze.
Z tego powodu inwestorzy uważnie śledzą dane dotyczące przepływów środków w ramach ETF-ów i nadchodzące publikacje danych ekonomicznych.
Prognozy cen Ethereum na czerwiec 2026 r.
Ethereum wchodzi w czerwiec w trudnej sytuacji. Cena utrzymuje się poniżej kluczowego poziomu 2088 dolarów, co utrzymuje presję spadkową.
Jednocześnie RSI oscyluje w okolicach 39, podczas gdy główne wsparcie znajduje się pomiędzy 1967 a 1990 USD, co pozostawia przestrzeń na krótkoterminowe odbicie korekcyjne.
Jeśli sprzedawcy utrzymają kontrolę, cena Ethereum może się wahać w przedziale od 1900 do 2050 dolarów przez cały czerwiec.
W scenariuszu neutralnym cena kryptowaluty wahałaby się w przedziale od 1950 do 2100 dolarów.
Jeśli kupującym uda się zdecydowanie przebić poziom 2088 USD i utrzymać go, kolejnym celem wzrostowym może być 2200 USD.
Ceny ropy naftowej gwałtownie wzrosły w poniedziałek po tym, jak prezydent USA Donald Trump powiedział w wywiadzie dla CNBC, że nie obchodzi go zakończenie negocjacji z Iranem. Wzbudziło to obawy, że Waszyngton i Teheran nie zdołają osiągnąć porozumienia w sprawie ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz dla ruchu morskiego.
Kontrakty terminowe na amerykańską ropę West Texas Intermediate wzrosły o ponad 5%, zamykając się na poziomie 92,16 dolarów za baryłkę, podczas gdy cena globalnego benchmarku w postaci ropy Brent wzrosła o ponad 4%, zamykając się na poziomie 95,23 dolarów za baryłkę.
Wypowiedź Trumpa była reakcją na doniesienia irańskich mediów państwowych, które twierdziły, że Teheran zawiesi rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi w odpowiedzi na izraelskie ataki w Libanie i planuje całkowite zamknięcie Cieśniny Ormuz jako środek odwetowy.
W wywiadzie telefonicznym z korespondentem CNBC Eamonem Javersem Trump powiedział: „Naprawdę mnie to nie obchodzi. Nic mnie to nie obchodzi. Myślę, że zajęło im to zdecydowanie za dużo czasu. Szczerze mówiąc, zaczynam myśleć, że to staje się nudne”.
Jednakże ceny ropy naftowej później nieco zniwelowały te wzrosty, po tym jak Trump napisał w mediach społecznościowych, że premier Izraela Beniamin Netanjahu zgodził się nie kierować wojsk izraelskich w stronę stolicy Libanu, Bejrutu.
Trump wskazał również, że rozmowy z Iranem „wciąż trwają i postępują w szybkim tempie w przypadku Islamskiej Republiki Iranu”.
Cena amerykańskiej ropy naftowej wzrosła na początku sesji o ponad 8%, ale Trump stwierdził, że nie martwi się wzrostem cen ropy.
„Myślę, że w niedalekiej przyszłości ceny ropy naftowej spadną bardzo gwałtownie” – powiedział.
Iran grozi zaostrzeniem blokady
W weekend doszło do kolejnej wymiany ataków między Stanami Zjednoczonymi a Iranem, podczas gdy Izrael wydał swoim siłom rozkaz dalszego wkraczania na teren Libanu, co wzbudziło nowe obawy, że kruche zawieszenie broni między Waszyngtonem a Teheranem może się załamać.
Według półoficjalnej irańskiej agencji informacyjnej Tasnim, Teheran domaga się zakończenia izraelskich ataków na Strefę Gazy i wycofania sił izraelskich z okupowanych terenów w Libanie, zanim wznowi negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi.
W raporcie dodano, że Iran zamierza całkowicie zamknąć Cieśninę Ormuz i zwiększyć presję na inne strategiczne szlaki, w tym Cieśninę Bab el-Mandab, jeden z najważniejszych korytarzy handlowych na świecie łączących Morze Czerwone i Zatokę Adeńską.
Duża zmienność rynku
W zeszłym tygodniu ropa Brent i WTI odnotowały największe tygodniowe spadki od połowy kwietnia, spadając odpowiednio o 11,1% i 9,6%, na fali nadziei na postęp w negocjacjach USA-Iran.
Pomimo tych strat, ceny kontraktów terminowych na ropę naftową pozostają o ponad 30% wyższe od czasu wybuchu 28 lutego wojny z Iranem pod wodzą USA i Izraela.
Goldman Sachs: Ryzyko utrzymuje się w obu kierunkach
Goldman Sachs stwierdził, że ryzyka związane z prognozami cen ropy naftowej w czwartym kwartale 2026 r. pozostają „dwustronne”.
Bank spodziewa się, że cena ropy Brent osiągnie 90 dolarów za baryłkę, a cena ropy WTI 83 dolary za baryłkę, ostrzegając jednocześnie, że utrzymujące się zakłócenia w dostawach na Bliskim Wschodzie mogą spowodować wzrost cen. Jednocześnie spowolnienie globalnego popytu może wywrzeć znaczną presję na spadek cen.
Trzy dekady temu, wkrótce po ukończeniu Texas A&M University, podjąłem swoją pierwszą pracę jako inżynier chemik w Corpus Christi w Teksasie. W tamtym czasie mało kto przewidywał, że to miasto nad Zatoką Meksykańską stanie się kiedyś centralnym filarem globalnego systemu energetycznego. Corpus Christi było ważnym regionalnym ośrodkiem z rafineriami, kompleksami petrochemicznymi i stabilną bazą przemysłową, ale nie było postrzegane jako strategiczny atut na arenie międzynarodowej.
Dzisiaj z pewnością tak.
Port Corpus Christi stał się największym centrum eksportu ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych, wysyłając ogromne ilości surowca na rynki globalne. Tankowce opuszczające jego doki pomagają teraz zaopatrywać Europę, Azję i inne regiony w energię. To, co się tam wydarzyło, to coś więcej niż lokalny sukces – to studium przypadku pokazujące, jak systemy energetyczne mogą szybko się zmieniać, gdy zbiegną się odpowiednie warunki.
Od uzależnienia od importu do dominacji eksportowej
Punktem zwrotnym była rewolucja łupkowa.
Postępy w wierceniach poziomych i szczelinowaniu hydraulicznym umożliwiły wydobycie ogromnych ilości ropy naftowej i gazu z formacji takich jak Basen Permski i łupki Eagle Ford. W rezultacie produkcja ropy naftowej i gazu w USA gwałtownie wzrosła, odwracając dekady spadku i zmuszając decydentów do ponownego przemyślenia przyszłości amerykańskiej energetyki.
Jednak sam wzrost produkcji nie wystarczył. Przez dziesięciolecia polityka USA skutecznie ograniczała eksport ropy naftowej, więc cały system infrastruktury – od rurociągów po rafinerie – został zaprojektowany z myślą o konsumpcji krajowej.
Kiedy Kongres zniósł zakaz eksportu ropy naftowej w 2015 roku, rozpoczęła się gwałtowna transformacja. Nagle Stany Zjednoczone potrzebowały sposobu na transport milionów baryłek dziennie na rynki międzynarodowe.
Corpus Christi znalazło się we właściwym miejscu i czasie, aby wykorzystać tę szansę.
Gdzie geografia spotyka się z infrastrukturą
Corpus Christi ma znaczącą przewagę geograficzną. Leży bliżej Basenu Permskiego niż Houston i ma bezpośredni dostęp do regionu Eagle Ford.
W miarę jak produkcja rosła, a sieć rurociągów się rozrastała, ogromne ilości ropy naftowej zaczęły płynąć w kierunku wybrzeża Zatoki Meksykańskiej w tempie, które przerosło wszelkie oczekiwania.
„Z ziemi wydobywano o wiele więcej ropy, niż ktokolwiek się spodziewał” – powiedział dyrektor generalny portu Kent Britton. „Gdy tylko eksport został dopuszczony, cały system musiał się szybko dostosować”.
Ta adaptacja wymagała znacznych inwestycji. W ciągu ostatniej dekady kanał żeglugowy portu został pogłębiony i poszerzony, ruch statków uległ poprawie, a przepustowość portu została zwiększona.
Modernizacje te mają kluczowe znaczenie dla konkurencyjności, ponieważ każda zaoszczędzona godzina podczas załadunku i wysyłki oznacza redukcję kosztów i poprawę marż eksporterów.
Rezultatem jest system zaprojektowany do wydajnego zarządzania ogromnymi wolumenami, który przekształca port z regionalnego obiektu w platformę eksportową o dużej przepustowości, przemieszczającą ponad dwa miliony baryłek dziennie.
W pełni zintegrowany ekosystem eksportowy
Szczególną skuteczność Corpus Christi zapewnia ścisła integracja wszystkich części systemu.
Rurociągi transportują ropę naftową z basenów śródlądowych, obiekty magazynowe zarządzają przepływami, terminale morskie zajmują się operacjami załadunku, a obiekty na morzu przesyłają ładunek do największych na świecie tankowców.
Każdy komponent jest zależny od pozostałych. Jeśli jeden element zwalnia, skutki rozprzestrzeniają się na cały łańcuch. Gdy wszystko działa sprawnie, system może przesyłać ogromne ilości danych z niezwykłą wydajnością.
Ta integracja nie nastąpiła przypadkowo. Była wynikiem skoordynowanych inwestycji firm infrastrukturalnych, operatorów rurociągów, deweloperów terminali i zarządów portów, które wszystkie odpowiedziały na jeden, wyraźny sygnał: rosnące globalne zapotrzebowanie na amerykańską energię.
Basen Permski pozostaje siłą napędową
Pomimo całej infrastruktury nadmorskiej, prawdziwą siłą napędową rozwoju Corpus Christi pozostaje Basen Permski.
Produkcja w tym regionie nadal rośnie, choć charakter tego wzrostu uległ zmianie. We wczesnych latach boomu łupkowego, dynamiczna ekspansja była cechą charakterystyczną. Dziś priorytetami stały się dyscyplina finansowa i konsolidacja branży, a duże firmy koncentrują się na efektywności i długoterminowych zyskach.
Zmiana ta zwiększyła znaczenie niezawodnych możliwości eksportowych, ponieważ przedsiębiorstwa planują działania w dłuższej perspektywie i muszą mieć pewność, że będą mogły dotrzeć na rynki globalne bez zakłóceń.
Jednocześnie zaczynają się pojawiać pewne ograniczenia. Przepustowość rurociągów ponownie staje się czynnikiem ograniczającym wzrost.
Britton zauważył, że jakikolwiek znaczący wzrost eksportu w stosunku do obecnego poziomu będzie wymagał dodatkowej infrastruktury transportowej.
Charif Souki, pionier w branży skroplonego gazu ziemnego, podziela ten pogląd. Jak to ujął: „Problemem nie jest produkcja. Problemem są możliwości”.
LNG: Kolejna faza wzrostu
Jeśli eksport ropy naftowej zapewni Corpus Christi miejsce na światowej mapie, to skroplony gaz ziemny może ukształtować jego przyszłość.
Globalny popyt na LNG gwałtownie wzrósł, zwłaszcza w Europie, gdzie obawy dotyczące bezpieczeństwa energetycznego zmieniły łańcuchy dostaw.
Stany Zjednoczone są obecnie największym eksporterem LNG na świecie, a wybrzeże Zatoki Meksykańskiej w USA stanowi centrum tej ekspansji.
W Corpus Christi znajduje się już jeden z największych obiektów LNG w kraju, a kolejne projekty są w trakcie realizacji.
„Następna duża fala wzrostu będzie pochodzić z sektora LNG” – powiedział Britton.
Jednak sukces na tym etapie zależeć będzie od tych samych czynników, które wspierały boom eksportu ropy naftowej: infrastruktury, pozwoleń i realizacji.
Wyzwania przed nami
Sukces niesie ze sobą nowe wyzwania.
W południowym Teksasie woda jest jednym z najpilniejszych problemów. Rafinacja, działalność petrochemiczna, projekty LNG, a nawet rozwijające się technologie wodorowe – wszystkie te procesy wymagają znacznych ilości wody.
W miarę przyspieszania rozwoju przemysłu wzrasta presja na lokalne zasoby wodne.
Podejmowane są działania mające na celu rozwiązanie tego problemu poprzez zagospodarowanie wód gruntowych, recykling wody i projekty odsalania.
Szerszy wniosek jest taki, że systemy energetyczne nie działają w izolacji. Są one zależne od całej sieci infrastruktury wspierającej.
W miarę rozrastania się projektów te systemy wspomagające stają się równie ważne jak same zasoby naturalne.
Transformacja, której niewielu się spodziewało
Kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Corpus Christi, nie wyobrażałem sobie, że miasto to stanie się jednym z najważniejszych źródeł energii na świecie.
I dokładnie tak się stało.
Rewolucja łupkowa dostarczyła zasobów, zmiany w polityce doprowadziły do otwarcia rynków globalnych, inwestycje prywatne stworzyły infrastrukturę, a skuteczne zarządzanie w połączeniu ze wzrastającym popytem globalnym pozwoliło na scalenie wszystkich elementów.
Corpus Christi jest owocem tego układu.
Stany Zjednoczone wciąż dysponują bazą surowcową zdolną do utrzymania roli głównego eksportera energii przez kolejne dekady. Jednak, jak zauważył Charif Souki, prawdziwym wyzwaniem nie jest produkcja, lecz budowa systemów zdolnych do efektywnego przesyłu tej energii.
Corpus Christi stanowi jasny przykład tego, co można osiągnąć, gdy takie systemy połączą się, przypominając nam jednocześnie, że taka infrastruktura nie zbuduje się sama.