Amerykańskie indeksy giełdowe wzrosły w poniedziałkowej sesji, odrabiając znaczne straty odnotowane wcześniej, gdyż wojna na Bliskim Wschodzie i wynikający z niej wzrost cen ropy naftowej ożywiły obawy dotyczące presji inflacyjnej.
Obserwatorzy uważają, że gwałtowny wzrost cen ropy naftowej spowodowany wojną na Bliskim Wschodzie pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem przywołuje wspomnienia kryzysu stagflacyjnego z lat 70.
Stagflacja to sytuacja, w której gospodarka USA zaczyna się kurczyć i wzrastać zauważalnie wolniej, podczas gdy inflacja nadal rośnie. Taki scenariusz jest uważany za jeden z najgorszych możliwych scenariuszy dla każdej gospodarki.
Wielu przedstawicieli Rezerwy Federalnej również zaczęło bić na alarm w sprawie polityki pieniężnej i trudnej sytuacji banku centralnego w obliczu rosnącej inflacji napędzanej cenami energii.
Jednak prezydent USA Donald Trump dolał dziś oliwy do ognia w swoim wystąpieniu dla korespondenta CBS News, stwierdzając, że wojna z Iranem może zbliżać się do końca.
Stwierdził: „Myślę, że wojna jest już w zasadzie zakończona”. Dodał: „Nie mają marynarki wojennej, łączności ani sił powietrznych”.
W następstwie tych komentarzy oraz apeli Międzynarodowej Agencji Energetycznej o uwolnienie rezerw ropy naftowej w celu rozwiązania kryzysu, ceny ropy spadły znacznie poniżej poziomu 90 dolarów po osiągnięciu poziomu 120 dolarów w poniedziałkowym handlu.
Pod koniec sesji indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,5% (239 punktów) do 47 741 punktów, osiągając najwyższy poziom sesji na poziomie 47 876 i najniższy na poziomie 46 615 punktów.
Szerszy indeks S&P 500 wzrósł o 0,7% (56 punktów) do 6796 punktów, osiągając maksimum na poziomie 6810 i minimum na poziomie 6636 punktów.
Indeks Nasdaq wzrósł o 1,4% (308 punktów) do 22 696 punktów, przy maksimum sesji na poziomie 22 741 i minimum na poziomie 22 062 punktów.