Amerykańskie akcje notowały w czwartek mieszane, ale coraz bardziej odporne wyniki, gdyż inwestorzy starali się odrobić straty po gwałtownej wyprzedaży z poprzedniej sesji, mimo że rosnące ceny ropy naftowej w dalszym ciągu podsycały obawy, że inflacja może pozostać uporczywie wysoka dłużej, niż przewidywały rynki.
Sesja uwypukliła coraz istotniejszą zmianę w psychologii inwestorów. Jeszcze kilka tygodni temu same geopolityczne nagłówki wystarczyły, by wywołać szeroką wyprzedaż akcji. Dziś rynek wydaje się bardziej selektywny. Wysokie zyski spółek zapewniają wsparcie poniżej cen akcji, a ryzyko makroekonomiczne nadal ogranicza entuzjazm.
W rezultacie powstał rynek, który nie chce się załamać, ale ma problemy z rozpoczęciem kolejnego, długotrwałego wzrostu.
Rynek
Indeks Dow Jones Industrial Average osiągnął lepsze wyniki niż szerszy rynek podczas czwartkowej sesji, wspierany przez zyski spółek przemysłowych i defensywnych, które zazwyczaj korzystają z wyższych cen surowców i silniejszej aktywności gospodarczej.
Indeks S&P 500 zanotował nieznaczny wzrost, gdyż inwestorzy zrównoważyli kolejną falę zachęcających zysków spółek rosnącą rentownością obligacji skarbowych i odnowionymi obawami o inflację.
Indeks Nasdaq Composite pozostał bardziej powściągliwy, co odzwierciedlało utrzymującą się presję na akcje spółek technologicznych, gdyż wyższe rentowności obligacji zmniejszyły atrakcyjność akcji wzrostowych o długim terminie zapadalności.
Rynek staje się coraz bardziej selektywny
Jednym z najwyraźniejszych wątków tego sezonu publikacji wyników finansowych jest to, że inwestorzy nie nagradzają już firm wyłącznie za przekroczenie oczekiwań.
Zamiast tego rynki dużo uważniej przyglądają się prognozom, marżom zysku i perspektywom zarządu.
Firmy, które prezentowały dobre wyniki kwartalne, ale przedstawiały ostrożne prognozy, często miały problemy z utrzymaniem zysków, podczas gdy firmy wykazujące pewność co do przyszłego popytu spotkały się ze znacznie cieplejszym przyjęciem.
Oznacza to, że rynek jest w lepszej kondycji niż wzrosty napędzane dynamiką wzrostu, które miały miejsce na początku roku.
Inwestorzy coraz bardziej zwracają uwagę na jakość, a nie tylko na pogoń za nagłówkami.
Ropa naftowa zmienia historię inflacji
Największym wyzwaniem stojącym dziś przed Wall Street nie są korporacyjne Stany Zjednoczone.
To jest rynek energii.
Powrót ceny ropy Brent w okolice poziomu 100 dolarów za baryłkę grozi skomplikowaniem walki Rezerwy Federalnej z inflacją w momencie, gdy inwestorzy zaczęli już oczekiwać, że polityka pieniężna stanie się mniej restrykcyjna.
Wyższe ceny ropy naftowej przekładają się ostatecznie na koszty transportu, produkcji, logistyki i wydatków konsumenckich.
Oznacza to, że dzisiejsza hossa na rynku energetycznym może wpłynąć nie tylko na producentów ropy naftowej. Może ona zmienić oczekiwania dotyczące zysków w kilkudziesięciu branżach w drugiej połowie roku.
Dla inwestorów kapitałowych oznacza to niewygodną równowagę.
Silniejsza gospodarka sprzyja zyskom przedsiębiorstw, ale droga energia podnosi również koszty, obniża marże i opóźnia potencjalne obniżki stóp procentowych.
Stopy zwrotu z obligacji stają się coraz mniej zauważalne
Rentowność obligacji skarbowych nadal rosła, gdyż inwestorzy ponownie oceniali perspektywy polityki Rezerwy Federalnej.
Ma to znaczenie, ponieważ wyższe rentowności zwiększają zysk dostępny ze stosunkowo bezpiecznych obligacji rządowych, co sprawia, że akcje o wysokiej wartości stają się w porównaniu z nimi mniej atrakcyjne.
Przedsiębiorstwa technologiczne pozostają szczególnie wrażliwe na tę zależność, ponieważ ich wycena w dużej mierze zależy od przyszłych przepływów pieniężnych.
Wraz ze wzrostem stóp dyskontowych inwestorzy stają się mniej skłonni do płacenia wyższych mnożników za spodziewane zyski na wiele lat w przyszłości.
Częściowo wyjaśnia to, dlaczego Dow Jones ostatnio wykazał większą odporność niż Nasdaq.
Rynek obraca się spokojnie
Pod powierzchnią wciąż rozwija się inny ważny trend.
Pieniądze niekoniecznie odpływają z akcji.
Zamiast tego inwestorzy zdają się zwracać ku sektorom postrzeganym jako lepiej przygotowane na warunki charakteryzujące się wyższymi cenami surowców, utrzymującą się inflacją i podwyższonymi stopami procentowymi.
Sektor przemysłowy, energetyczny, finansowy i wybrane spółki defensywne cieszą się większym popytem, podczas gdy niektóre z najszybciej rozwijających się spółek na rynku mają problemy z utrzymaniem pozycji lidera.
Tego rodzaju rotacja często sygnalizuje, że inwestorzy instytucjonalni nadal podchodzą konstruktywnie do szerszego rynku, nawet jeśli stali się ostrożniejsi w kwestii prawdopodobnego źródła przyszłych zysków.
Sezon wyników finansowych przechodzi swój pierwszy prawdziwy test
Wysokie zyski w dużej mierze przyczyniły się do tegorocznego wzrostu na Wall Street.
Teraz sytuacja tych zarobków jest trudniejsza.
Wyższe ceny ropy naftowej, rosnące koszty finansowania i rosnąca niepewność dotycząca inflacji sprawiają, że inwestorzy zadają sobie trudniejsze pytanie.
Czy firmy będą w stanie nadal zwiększać zyski, jeśli koszty operacyjne zaczną ponownie rosnąć?
Jak dotąd wiele największych amerykańskich firm odpowiedziało na to pytanie zaskakująco dobrze.
Nadchodzące tygodnie pokażą, czy odporność ta obejmie nie tylko garstkę liderów rynku, ale i cały krajobraz korporacyjny.
Perspektywy Wall Street
Amerykański rynek akcji znalazł się obecnie na ważnym rozdrożu.
Zyski przedsiębiorstw pozostają na dobrym poziomie, popyt konsumpcyjny nie załamał się, a wzrost gospodarczy nadal zaskakuje pozytywnie.
Jednocześnie gwałtowny wzrost cen ropy naftowej grozi ponownym wzrostem inflacji, rentowność obligacji skarbowych nadal rośnie, a oczekiwania co do łagodzenia polityki pieniężnej stały się mniej pewne.
Jeśli zyski nadal będą przewyższać oczekiwania, akcje mogą okazać się zdolne do absorbowania wyższych stóp procentowych przez okres dłuższy, niż przewiduje obecnie wielu inwestorów.
Jeśli jednak droga energia zacznie obniżać marże przedsiębiorstw, a rentowność obligacji będzie nadal rosła, Wall Street może wejść w okres znacznie bardziej niestabilnych obrotów po miesiącach imponujących zysków.
Na razie inwestorzy nie pytają już, czy gospodarka USA zwalnia.
Zastanawiają się, czy silne amerykańskie korporacje będą w stanie nadal osiągać lepsze wyniki w coraz trudniejszym otoczeniu makroekonomicznym.